Recenzje

  • Luty

    Płyty, które nie są oczywiste w swoim wydźwięku i które trudno jednoznacznie zaszufladkować, wzbudzają u mnie szczególne zainteresowanie. Tak też się dzieje w przypadku debiutanckiego albumu grupy Doors Not Shut. Zespół tworzą wyróżniający się w ostatnich latach polscy artyści, a sekstet zasila dodatkowo australijski perkusista Philip South. Już sam skład przyprawia zresztą o zawrót głowy.

  • Random Dances And (A)tonalities

    Nieraz zarówno na łamach portalu Jazzarium, jak i w innych miejscach, miałem okazję dzielić się moim uznaniem dla kubańskiego pianisty Aruána Ortiza. Najpierw zainteresował mnie nagranym ze swym triem albumem „Hidden Voices” sprzed dwóch lat, gdzie łączył ścisłe formy z improwizacją i latynoskimi brzmieniami. Rok później objawił bogactwo wyobraźni i techniki pianistycznej na solowym „Cub(an)ism”, zaś wydana na początku 2018 roku płyta jego tria „Live in Zürich” ukazała szalony filtr, przez który na koncertach przepuszcza napisane, niełatwe utwory.

  • Lebroba

    Co się stanie, gdy w jednym studiu nagraniowym pojawi się trzech, doborowych, dojrzałych muzyków, których nazwiska brzmią z równą mocą w światku jazzowej awangardy? Może dojść do zarejestrowania nieprzeciętnych dźwięków, które będą mieściły skoncentrowany kwant muzycznej energii zdolny przeniknąć i wyryć głęboki, trwały ślad w świadomości wrażliwego słuchacza.

  • Luminous

    Tak się składa, że o “Luminous” mam okazję pisać na dzień przed  urodzinami Simona Nabatova. Z pewnością jest to postać niedoceniona, o której za mało pisze się na łamach różnorakich serwisów internetowych i która na toasty jak najbardziej zasługuje. W prasie raczej nie ma, co szukać jakichś wzmianek. W tym przypadku wielkiego wyboru zresztą i tak nie ma, zatem i na artykuły o Nabatovie niespecjalnie można liczyć.

  • Contradiction of Happiness

    Nie muszę chyba specjalnie przekonywać o tym, że Intakt to jeden z najważniejszych adresów na mapie jazzu i muzyki improwizowanej, pod który warto regularnie zaglądać. Niesłabnącym atutem tego wydawnictwa jest różnorodność artystyczna i gatunkowa, co jest wręcz programowym postulatem oficyny z Zurychu.

  • Eleven Cages

    O Danie Tepferze po raz pierwszy usłyszałam przy okazji jego znakomitej reinterpretacji Bachowskich Wariacji Goldbergowskich, w roku 2011. Wówczas dał się poznać, jako wszechstronny, wrażliwy pianista o bardzo szerokich muzycznych horyzontach. Dziś, ze swoim najnowszym albumem „Elevan Cages” Dan Tepfer powraca do koncepcji grania w trio. Jest to pomysł z pewnością mniej zajmujący niż solowe zmierzenie się z najważniejszym kompozytorem wszechczasów, ale mimo to można doszukać się w nim wielu dobrych akcentów i rozwiązań najwyższych lotów.

  • Entropia

    Debiutancki album grupy Entropia Ensemble to siódme dziecko wytwórni Alpaka Records, w której katalogu od 2017 roku zdążyło już pojawić się kilka ciekawych płyt. Zespół jest niewiele starszy od gdańskiej oficyny, gdyż uformował się przed dwoma laty przy okazji łódzkich jam sessions. Doświadczenia wspólnego grania jazzu zachęciły muzyków do opracowania własnego repertuaru, który zarejestrowali w lipcu 2018 roku w studiu Monochrom.

  • RAFA

    Trevor Watts to weteran europejskiej, a ściślej brytyjskiej sceny jazzowej, saksofonista samouk, który debiutował 1969 roku albumem „Prayer for Peace”. Watts gra melodyjną, wysoce ekspresyjną i strukturalnie uporządkowaną wersję muzyki free, to jakby główny obszar jego muzycznych zainteresowań, jednak w bardzo bogatej dyskografii posiada też nagrania o charakterze ethno i world music, zrealizowanych w dużych formacjach instrumentalnych.

  • Conversation with Space

    Tak się składa, że piszę ten tekst w tygodniu, w którym będę miał okazję posłuchać na żywo zarówno Ksawerego Wójcińskiego, jak i Wojciecha Jachnę. Jeden z najciekawszych naszych kontrabasistów już za kilka godzin wystąpi wspólnie z braćmi: Maurycym i Szymonem oraz perkusistą Krzysztofem Szmańdą. Wojciech Jachna z kolei już za kilka dni w Łodzi nagra w Ciągotach i Tęsknotach trzecią płytę projektu Sundial.

  • Venusik

    Pięć improwizacji z tytułami, łącznie 50 minut i 4 sekundy. Wydane pod nazwiskami muzyków i tytułem Venusik przez Multikulti Project/ Spontaneous Music Tribune Series.

  • Origami Harvest

    Ambrose Akinmusire wysmażył swój piąty album (a czwarty nagrany dla Blue Note) i jest on jak wielki krwisty stek bez jakichkolwiek dodatków, tylko grubo zmielone: pieprz i sól. Wiem, takie porównania to grafomania, na którą ta muzyka nie zasługuje, gdybym pisał o nowej płycie Kamasi Washingtona to jak najbardziej, tu jednak mamy do czynienia z wyższym poziomem muzyki.

  • Antipodal Suites

    Dwa studyjne, z pozoru niewinne, spotkania pianisty i skrzypaczki. Pierwsze, styczniowe nazwą Southern Suite, kwietniowe zaś Northern Suite. Gdy zlepią je na srebrnym krążku, całość nazwana zostanie Antipodal Suites.

    On - Agustí Fernández - postać już niemal pomnikowa europejskiej muzyki improwizowanej, przy okazji generał katalońskiego free improve. W podkategorii piano prepare, niemający sobie równych nawet w ujęciu globalnym.

  • Mars Williams Presents an Ayler Xmas Vol.2

    Albert Ayler i świąteczne piosenki. Wydawałoby się, że nie powinno się umieszczać tych dwóch muzycznych przestrzeni w jednym zdaniu, a tymczasem otrzymaliśmy właśnie drugi już płytowy volumen Albert Ayler Xmas, na której to płycie te dwa światy zderzają się tworząc mieszankę zgoła wybuchową. Ale jeśli swoje wersje świątecznych hitów mają fani każdego zapewne gatunku muzycznego, dlaczego by christmasowej płyty nie mieli też dostać fani free-jazzu?

  • Igbó Alákọrin (The Singer’s Grove)

    David Virelles – młodej generacji pianista pochodzący z Kuby, na co dzień związany jest ze współczesną pianistyką, improwizacją i muzycznymi poszukiwaniami. Nieoczekiwanie na swój ostatni album –„Igbó Alákọrin” (The Singer’s Grove) David Virelles, przemycił maksymalnie dużo słońca i ciepła zawartego w tradycji kubańskiej melodyki. Z wielką gracją ukłonił się w stronę swoich korzeni, zabierając nas w podróż na drugi koniec świata.

  • Lucent Waters

    Od kilku dni wsłuchuję się w najnowszy, można powiedzieć, wciąż ciepły krążek Floriana Webera, nagrany w towarzystwie Ralpha Alessiego, Nasheeta Waitsa i Lindy My Han Oh, pod tytułem Lucent Waters (Przejrzyste wody).

Strony