Recenzje

  • In Between The Tumbling A Stillness

    In Between The Tumbling a Stillness – album tria Asif Tsahar / William Parker / Hamid Drake to będzie coś na co czekali wszyscy kochający swobodne, zaczepione mocno w jazzowej tradycji swobodne improwizowanie. Nic w tej płycie nie ma takiego co by otwierało przed słuchaczem drzwi do czegoś nowego. Ostrzegam. Żadnych nowatorskich rozwiązań kompozycyjnych, brzmieniowych, tekstualnych, wyrazowych. Nic! Kompletnie nic co potencjalnie może wprawić mózg w stan zaciekawienia, potrzebę uważnego przyjrzenia się, co popchnęłoby wyobraźnię do działania.

  • Concentric Circles

    Niezły prezencik na siedemdziesiąte piąte urodziny zafundował sobie Kenny Barron. Razem z kwintetem, nagrał płytę „Concentric Circles”, wydaną przez słynną wytwórnię Blue Note. Mamy tu niezłe podsumowanie dotychczasowych preferencji muzycznych i współpracy Kenny’ego Barrona: niebanalną, często liryczną melodykę, długie i nieregularne frazy, swingującą sekcję rytmiczną, jamującą formę i dużo solowych popisów. A wszystko to, w eleganckim postbopowym, mocno amerykańskim stylu.

  • Never Stop II

    The Bad Plus to gentelmani. W 2017 roku zapowiedzieli rozwód z członkiem założycielem pianistą Ethanem Iversonem. Jak zapowiedzieli tak, zrobili. Dotrzymali swoich wspólnych zobowiązań koncertowych. Równocześnie w tym grając z nowym pianistą by rozpocząć rok od nowego albumu, który też zapowiedzieli wcześniej. To bardzo krzepiące. Rozwiedli się jak cywilizowani ludzie, których drogi, co się przecież zdarza, rozeszły się, ale którzy nie plują na siebie gdzie popadnie i jak popadanie.

  • Mutations

    Wspólne płyty Agusti Fernandeza i Barry Guya liczyć można zapewne w setkach sztuk, także ich spotkania trzyosobowe mają swoją wspaniałą historię. Jednakże ich lutowe spotkanie (Kultur-Schranne, Dachau, 2019) z hiszpańskim saksofonistą Donem Malfonem (alt i baryton; w paszporcie żyje, jako Alfonso Muñoz) jest pierwszym tego rodzaju przedsięwzięciem (choć grali razem w ramach jednej z edycji Liquid Quintet). Siedem swobodnych improwizacji, które śmiało mogą kandydować do miana … najgłośniejszych i najbardziej zadziornych pozycji w dyskografii doświadczonych muzyków.

  • Conversation with Space

    Tak się składa, że piszę ten tekst w tygodniu, w którym będę miał okazję posłuchać na żywo zarówno Ksawerego Wójcińskiego, jak i Wojciecha Jachnę. Jeden z najciekawszych naszych kontrabasistów już za kilka godzin wystąpi wspólnie z braćmi: Maurycym i Szymonem oraz perkusistą Krzysztofem Szmańdą. Wojciech Jachna z kolei już za kilka dni w Łodzi nagra w Ciągotach i Tęsknotach trzecią płytę projektu Sundial.

  • ABCD

    Zacznę nietypowo dając asumpt wszystkim tym, którzy wszędzie widzą spiskową teorię dziejów oraz kumoterstwo. Dzięki Markowi Winiarskiemu i jego wytwórni Not Two, jesteśmy świadkami regularnego dostarczania przez polski label muzyki nagrywanej dla niego przez, co tu dużo mówić, gwiazdy jazzu światowego formatu. Jeszcze niedawno wydawałoby się, że sytuacja taka nie będzie możliwa.

  • Largest Afternoon

    “Largest Afternoon” to album, który na światło dzienne wypuściła wytwórnia Corbett vs. Dempsey. To także wydawnictwo książkowe i galeria sztuki w Chicago, a więc doskonałe miejsce do realizowania pomysłów artystycznych. W środowisku tym doskonale odnalazł się kwartet, na którego czele, ale chyba tylko na piśmie, stoi gitarzysta Arto Lindsay.

  • Irene Schweizer, Joey Baron - Live!

    Kiedy na scenie spotykają się tak różne osobowości jak pianistka Irene Schweizer oraz perkusista Joey Baron, a całemu przedsięwzięciu dodatkowo patronuje wytwórnia płytowa Intakt Records, to można śmiało zacierać ręce na samą myśl o odsłuchu ich wspólnego albumu.

  • The Movement Revisited: A Musical Portrait of Four Icons

    Aż chciałoby się napisać, że oto mamy opus magnum w dorobku najpotężniejszego kontrabasisty jazzowego na scenie. No tak, wielki Christian McBride nagrywa album poświęcony czterem wielkim ikonom ruchu walki o prawa człowieka w USA, Rosie Parks, Martinowi Lutherowi Kingowi, Malcolmowi X i Muhammadowi Aliemu. To już wystarczy.

  • We Are Sent Here By History

    “We Are Sent Here By History” to druga pozycja w nagrana przez formację Shabaka and the Ancestors.

  • Dee Dee’s Feathers

    Na swoim najnowszym albumie Dee Dee Bridgewater wykonuje nowoorleańskie standardy w aranżacjach orkiestrowych. Niby wszystko na swoim miejscu: słynne utwory, świetny warsztat, zabawa wokalem, bogate instrumentarium. Jednak dotkliwie brakuje tu pierwiastka twórczego. Miał być sprawdzony przepis na udany album, a wyszedł standardowy krążek, jakich na rynku tysiące. Trochę miałko, jak na jedną z największych współczesnych wokalistek.

  • Tutu

    Z firmą Atlantic nagrywali wiele swoich najznakomitszych pyt najwięksi jazzowi wizjonerzy. Miles Davis był jednym z nielicznych, którzy kontraktu z labelem Ahemta Erteguna nie podpisali, ale kiedy zmieniła się struktura właścicielska w firmie i cały katalog stał się własnością Warner Music Group przyszedł w końcu czas, aby i „Czarny Książe” zaczął wydawać płyty opatrzone tym logo.

  • If Wolves Could Buy CDs

    Album powstał w 1997 roku. Nagrano do w studiu i co i nic! Jego twórcom przez pierdylion lat nie udało się znaleźć domu! Nie zainteresował się nim nikt, pomimo, że muzycy oferowali go wielu oficynom wydawniczym. Najczęściej słyszany przez nich argument to taki, że to muzyka trudna do sklasyfikowania i przez to zapewne jeszcze trudniejsza do sprzedania i kto wie czy wśród nich nie padł argument ostatecznie grzebiący materiał w szufladzie, możebyśmy wydali gdyby wilki zaczęły kupować kompakty.

  • The Real Intention

    Trevor Watts, człowiek-legenda free jazzu, pełnoprawny założyciel gatunku zwanego free improv, muzyk, który niemalże w pojedynkę wykreował estetykę „Moire Music”, w roku ubiegłym obchodził 80 urodziny! Wiem o tym doskonale, także o tym, iż nową dekadę życia otworzył wieloma jubileuszowymi koncertami, którymi pokazał nam, iż forma artystyczna i fizyczna jest ciągle jego niebywałym atutem.

  • Amorphae

    Z przygotowaniami do pierwszego autorskiego albumu Bena Mondera dla wytwórni ECM wiązały się przykre okoliczności. Otóż rok po zarejestrowaniu z myślą o nim dwóch utworów z Paulem Motianem, muzyk ten zmarł. Na jego miejsce wkrótce zaproszono inną legendę perkusji – Andrew Cyrille'a, który pojawia się w czterech kompozycjach. W dwóch z nich do Mondera i Cyrille'a dołącza keyboardzista Pete Rende, zaś cały materiał stworzony z nimi okala gra solo gitarzysty, który rozpoczyna i zamyka w ten sposób album.

Strony