Marcin Olak

Marcin Olak Poczytalny - Wybór

To w zasadzie nie powinno budzić watpliwości. W tym miesiącu ukazała się nowa płyta Brada Mehldaua, a to oznacza, że należy pisać właśnie o niej. Album zresztą jest wybitny i pisać o nim warto – pewnie jeszcze się z nim zmierzę – ale nie tym razem. Dziś wybieram inną muzykę.

Marcin Olak Poczytalny - Banan

Przeczytałem właśnie, że dyrekcja Muzeum Narodowego usunęła z prezentowanej wystawy prace dwóch artystek, Natalii LL i Katarzyny Kozyry. Chodziło ponoć o kwestie ideowe – zdaniem dyrektora muzeum w tej placówce „pewna tematyka z zakresu gender nie powinna być explicite pokazywana”... Na decyzji zaważyły też ponoć listy oburzonych rodziców, których dzieci mocno przeżyły konfrontację z usuniętymi instalacjami.

Marcin Olak Poczytalny - Jaka piękna rozmowa!

Lubię myśleć o jazzie nie jak o gatunku muzycznym, lecz jak o języku. Metoda improwizacji w jazzie jest przecież tak precyzyjnie opisana, że muzycy, którzy nigdy ze sobą nie grali, mogą bez trudu porozumieć się w obrębie wykonywanego utworu bez naruszania raz przyjętej konwencji. Mamy uzgodnione słownictwo – akordy, skale, pasaże – składnię i reguły budowania improwizacji. Mamy nawet swoją literaturę, kanoniczne płyty znane i szanowane przez miłośników jazzu na całym świecie.

Marcin Olak Poczytalny - Północ

Za chwilę północ, właśnie dotarłem do hotelu. To jeden z tych zbudowano w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia – jest ogromny i brzydki jak noc. Wtedy być może tak wyobrażano sobie luksus, ale teraz to po prostu pretensjonalne, paskudne gmaszysko, w którym jakoś muszę doczekać do jutrzejszego koncertu. Za dnia takie hotele wyglądają trochę lepiej, ale w nocy mam wrażenie, że z kątów wypełza duch minionej epoki.

Marcin Olak Poczytalny - Piękna katastrofa

Są takie płyty, na które czekam. Zdarzają się artyści, o których staram się coś widzieć. Śledzę nowości, czasem czytam wywiady czy, rzadziej, interesuję się biografiami. Ale to wyjątki, raczej nie mam zadatków na fana. Tak naprawdę najwięcej radości daje mi odkrywanie rzeczy zupełnie nowych. Lubię słuchać muzyki, o istnieniu której jeszcze przed chwilą nie miałem pojęcia. Może jest to sprzeczne z prawem inż. Mamonia, według którego podobają się nam piosenki, które już słyszeliśmy – ale za to jest logiczne.

Marcin Olak Poczytalny - Cichutko

Hotel. Kielce. Przyjechałem po koncercie, w nocy. Plan był taki, żeby spać do oporu, a potem się zobaczy. Niestety, opór pojawił się zbyt wcześnie. Obudziłem się tak, jak co dzień, o 6:00, i nie udało się już zasnąć. I nie za bardzo dało się coś zobaczyć, za oknem mgła gęsta jak wata. Doczekałem do śniadania, zszedłem na dół. Przez chwilę nawet brałem pod uwagę jakiś spacer, ale okolica zdecydowanie zniechęca. Zresztą i tak będę musiał poszukać jakiegoś miejsca na obiad, gramy dopiero wieczorem, przecież nie będę siedział cały dzień w hotelu.

Marcin Olak Poczytalny - O zaprzeczaniu zaprzeczeniom

Co jakiś czas piszę o płytach Mary Halvorson. Nie uważam się na jej fana, ale przyznaję, że dość uważnie śledzę jej twórczość. Za każdym razem, kiedy ukazuje się nowa płyta Halvorson, jestem ciekawy wyników jej poszukiwań. Mamy tu bowiem do czynienia z artystką bezkompromisową, która, nie oglądając się na gusta słuchaczy, szuka własnej drogi w muzyce – a zatem można spodziewać się wypowiedzi oryginalnych, szczerych i intrygujących. Przyznaję, że nie do wszystkich jej płyt wracam regularnie – to trochę tak, jak z publikacjami naukowymi.

Marcin Olak Poczytalny - Przepraszam, dziś nie napiszę o muzyce. Nie jestem w stanie.

W miniony poniedziałek zmarł prezydent Gdańska. Zabity przez człowieka powodowanego nienawiścią, chęcią odwetu. Tak, napastnik najprawdopodobniej jest osobą o niestabilnej psychice, ale owa nienawiść, złość i chęć zemsty nie zostały przez niego zmyślone.

Marcin Olak Poczytalny - Postanawiam

Nowy rok. Teoretycznie można by coś postanowić. To byłoby bardzo noworoczne i pozytywne, nowy rok, nowy ja, takie tam… Tylko, że mi było całkiem dobrze ze starym ja. Nie zauważam potrzeby jakichś radykalnych, postanowionych noworocznie zmian, a przecież nie ma sensu robić nic na siłę. Tak, jasne, chciałbym mieć więcej czasu. W zasadzie na wszystko, czym się zajmuję – ale to by oznaczało, że muszę rozciągnąć dobę. Przynajmniej do 36 godzin, bo 24 rozdzieliłem już pomiędzy wszystkie ważne sprawy w miarę optymalnie… OK, odpuszczam postanowienia.

Marcin Olak Poczytalny - Zagramy?

Lubię święta. Oczywiście to całe szaleństwo zakupów jest szkodliwe. I nadmiar wszystkiego, zwłaszcza jedzenia. I nieznośnie słodkie, wszechobecne, świąteczne przeboje, tego się przecież nie da słuchać… Ale i tak widzę więcej plusów. Dużo więcej. Święto w swej istocie religijne, o głębokim, duchowym znaczeniu, obrosło mnóstwem uroczych zwyczajów, które sprawiają, że nawet niewierzący zasiądą do wigilijnej kolacji, obdarują się prezentami, ubiorą choinkę – ba, niektórzy nawet zaśpiewają kolędy!

Strony