Marcin Olak

Spontaneous Chamber Music w klubie SPATiF

Istotą tego projektu jest improwizacja. Otwarta, niczym nieskrępowana. Mowa o Spontaneous Chamber Music. Duet wystąpi 14 kwietnia w warszawskim klubie SPATiF.

Patryk Zakrocki, grający na altówce, mbirze elektrycznej i oscylatorach, oraz Marcin Olak, gitarzysta. Na debiutanckim albumie Spontanous do zespołu dołączył Mikołaj Miki Wielecki, znakomity perkusjonista i improwizator. Na drugim albumie zagrał Agusti Fernandez, kataloński pianista, jeden z najważniejszych twórców nurtu free impro.

Marcin Olak Poczytalny - Wszystkiego najlepszego!

Dziś jest niedziela wielkanocna. To dla mnie wyjątkowy moment, dlatego postanowiłem nie pisać dziś o muzyce, lecz po prostu złożyć Państwu życzenia… I tu muszę się do czegoś przyznać: ze składaniem życzeń od zawsze mam kłopot. Te najbardziej ograne zwroty mnie rażą – choć oczywiście życzę wszystkim zainteresowanym zdrowia, pomyślności, a nawet wesołego alleluja, jakkolwiek chcieliby Państwo to interpretować. Dla mnie to jest tak ogólne, że aż przestaje nieść jakiekolwiek znaczenie, a przecież życzenia powinny coś znaczyć.

Marcin Olak / Patryk Zakrocki / Agusti Fernandez - Spontaneus Chamber Music vol. 2

Some would say that this meeting was unavoidable. Marcin Olak and Patryk Zakrocki met for the first time during the Ad Libitum Festival ensemble which was created and led by Agusti Fernandez, then a resident artist of the festival. The meeting turned out to be so fruitful for these two artists that, after the festival, they decided to keep playing together.

Marcin Olak / Patryk Zakrocki / Agusti Fernandez czyli Spontaneus Chamber Music vol. 2

Do tego spotkania chyba musiało dojść. Marcin Olak i Patryk Zakrocki po raz pierwszy spotkali się ze sobą w stworzonym na potrzeby festiwalu Ad Libitum ensemblu, który poprowadził ówczesny artysta rezydent Agusti Fernandez. Spotkanie okazało się w przypadku tych dwóch artystów na tyle owocne, że już po zakończeniu festiwalu zdecydowali razem grać.

Spontaneous Chamber Music

Klub SPATiF, Warszawa
14.04.2018

Marcin Olak Poczytalny - O smutku

Jest zimno. Moim zdaniem za zimno - ale przecież jest zima, więc może nie ma co przesadzać. Ma być mróz, ma być śnieg… No właśnie. Mróz jest, ale śniegu nie ma. Gdyby był, to można by zabrać dzieci na sanki, porzucać się śnieżkami, poza tym jakoś by to wyglądało. Tymczasem śniegu nie ma, więc mamy jakąś karykaturę zimy. Porażka na całej linii. No tak, ale można też na to spojrzeć od innej strony.

Marcin Olak Poczytalny - Wyjeżdżam na Mandorlę

Po wojnie warszawską starówkę odbudowywano w oparciu o obrazy Bernardo Belotta zwanego Canaletto. Nie zachowały się żadne plany, żadne dokumenty – i wtedy z pomocą przyszła sztuka. Okazało się, że obrazy są na tyle szczegółowe, że w oparciu o nie można było odbudować stare miasto. W tym wypadku sztuka odwzorowywała rzeczywistość bardzo dosłownie – choć ponoć Canaletto znany był z tego, że na swoich obrazach poprawiał co bardziej ewidentne błędy architektów… Może chciał być miły, może chciał, żeby jego obrazy się podobały?

Marcin Olak Poczytalny - Ostrożnie z misiami

Pomyślałem, że napiszę dziś o płycie, która od roku regularnie wraca do mojego odtwarzacza. Zespół nazywa się Jerycho, a płyta to Musica in Ecclesia Cathedrali Cracoviensi Audita.

Marcin Olak Trio w Worku Kości

28. stycznia w warszawskim Worku Kości wystąpi trio Marcina Olaka. Zespół wystąpi z nowym materiałem. Muzycy szykują się do rejestracji kolejnego albumu, i na koncertach testują powstające kompozycje. To wyjątkowa sytuacja, gdyż w niedzielę będzie można nie tylko posłuchać muzyki - będzie można też być świadkiem jednego z etapów pracy nad nowym albumem. Kameralny klub jest nie tylko świetnym miejscem do słuchania muzyki, ale tez stwarza okazję do bardziej osobistego spotkania z muzykami.

Marcin Olak Poczytalny - Jazz na jazzowo

Chyba już wszystko zagrano „na jazzowo”. Zarówno muzycy klasyczni jak i jazzmani popełnili jazzowe wersje utworów klasycznych, popowych, ludowych… Chciałbym być dobrze zrozumiany – nie mówię tu o twórczym zderzeniu różnych estetyk, w wyniku których powstają czasem dzieła wybitne, jak choćby „Paranoid Android” w wykonaniu Brada Mehldaua, czy płyta „Rennaissance” Anny Gadt. W takich wypadkach mamy do czynienia z poważnym procesem twórczym, gdzie różne stylistyki są świadomie konfrontowane, a w utworach zmieniana jest nie tylko aranżacja, ale często muzycy ingerują wręcz w kompozycję.

Strony