Marcin Olak

Marcin Olak Poczytalny: Bez kolorów

Słońce, wiosna w powietrzu. Jestem w podróży, Warszawa – Poznań. Nie, oczywiście nie na koncert, ale to zawsze jakaś przejażdżka. Mogę oderwać się od wydeptywanych codziennie ścieżek; to ważne, to potrzebne. I sam nie wiem, co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po tę płytę, przecież wiedziałem, czego się spodziewać… Tak, akurat. Dziwię się, jakbym w ogóle brał pod uwagę inne opcje. Chciałem usłyszeć te dźwięki. I to zaraz, już.

Marcin Olak Poczytalny - Wyjeżdżam na Mandorlę

Po wojnie warszawską starówkę odbudowywano w oparciu o obrazy Bernardo Belotta zwanego Canaletto. Nie zachowały się żadne plany, żadne dokumenty – i wtedy z pomocą przyszła sztuka. Okazało się, że obrazy są na tyle szczegółowe, że w oparciu o nie można było odbudować stare miasto. W tym wypadku sztuka odwzorowywała rzeczywistość bardzo dosłownie – choć ponoć Canaletto znany był z tego, że na swoich obrazach poprawiał co bardziej ewidentne błędy architektów… Może chciał być miły, może chciał, żeby jego obrazy się podobały?

Marcin Olak Poczytalny: Play

Każdy chyba ma taką płytę. Ważną, przełomową. Taką, która coś otworzyła, od której się coś zaczęło.

Oczywiście ja mam, nawet kilka. Do tej nie wracałem od dawna, może dlatego, że kiedy się ukazała, słuchałem jej w zasadzie bez przerwy, w kółko. Spisywałem solówki, analizowałem akordy… Nie, nigdy nie ćwiczyłem spisanych fragmentów, chciałem zrozumieć, ale nie kopiować. A przede wszystkim słuchałem i słuchałem, raz za razem, zachwycony jak dziecko.

Chick Corea i Bobby McFerrin, Play.

Marcin Olak Poczytalny: 100

Jeśli się nie pomyliłem, to jest mój setny felieton, który tu się ukazuje. Magia liczb jest nieco zawodna, nie mam ochoty nic podsumowywać. Dobrze się bawię pisząc te teksty, a jeśli ktoś czasem bawi się równie dobrze czytając, to jest mi bardzo miło. I to w zasadzi tyle, jeśli chodzi o jakieś podsumowania. Choć z drugiej strony…

Marcin Olak Poczytalny: Dylan

Naprawdę myślałem, że to ubiegły rok był dziwny. A potem zobaczyłem szturm na Kapitol. I szaleńca, który jest tak przekonany  o własnej racji, że jest gotów podpalić swój kraj, byle tylko nie oddać władzy, nie przyznać się do porażki.

Marcin Olak Poczytalny: Zmiany

W sumie nic się nie zmieniło. Cyferki, nic więcej. Siedzę w domu, tak samo jak w zeszłym miesiącu. I poprzednim. I tym poprzednim też. I myślę. Bo nawet, jeśli zmiana jest tylko kwestią umowy, to i tak nowy rok skłania do jakichś podsumowań.

Marcin Olak Poczytalny: Kothbiro

Jest druga połowa XVIII w. Hrabia Stanisław Kostka Potocki jeździ po Europie, kupuje dzieła sztuki – obrazy, ryciny, rzeźby, gemmy, dużo książek. Jego pierwsza podróż była przede wszystkim dopełnieniem i ważną częścią jego edukacji, w kolejne wyruszał jako coraz bardziej świadomy kolekcjoner, znawca sztuki. Wydaje ogromne sumy na obrazy, wazy, rzeźby. Pomimo znacznego majątku nie dysponuje nieograniczonym budżetem, stara się kupować po jak najkorzystniejszych cenach. W pewnym momencie sam prowadzi wykopaliska, żeby taniej pozyskać antyczne wazy.

Marcin Olak Poczytalny: Modgiliani

Wstaję bez pospiechu. Kawa, potem kolejna. Dzień jak co dzień. Słońce wstaje zazwyczaj chwilę po mnie, jest zdecydowanie za wcześnie… ale za to mogę oglądać wschód. Zazwyczaj to już druga kawa. Przy okazji zauważyłem, że rzadziej odmierzam czas godzinami, upływ rzeczywistości mierzę ostatnio kawami. Jakoś teraz wydaje mi się to bardziej adekwatne.

Odbieram napięcia barwowe - wywiad z Patrykiem Zakrockim

Gdy kilka lat temu przeprowadzałem z Tobą wywiad, powiedziałeś, że jesteś przygotowany do tego, żeby być nieprzygotowanym. Jak obecnie zapatrujesz się na to stwierdzenie?

Patryk Zakrocki: Myślę, że wciąż nad tym pracuję, żeby być odpowiednio nieprzygotowanym. Wiadomo, gromadzi się materiał, doświadczenie i wiedza. Chodzi o to, żeby to wszystko nie przytłumiło takiego pierwotnego entuzjazmu.

Marcin Olak Poczytalny: Smutny

Wszystko się kończy. Przecież o tym wiem, tak jest w naturze. Coś jest, potem chwilę trwa, potem się kończy. A potem gdzieś zaczyna się coś innego, ale to już zazwyczaj zupełnie inna historia. Trochę jak taki mały, lokalny koniec świata. Może mały i lokalny – ale jednak jakiś świat się kończy. Zmienia.

Tak, jestem smutny.

Strony