jazzarium

Caverna

Pierwsza opowieść nazywa się Zospeum. Palce ślizgają się po strunach, produkując dźwięk, który może oznaczać także użycie smyczka. Kontrabas śpiewa i meta melodyjnie zawodzi. Saksofon altowy komentuje drobnymi frazami, umieszczanymi raz wyżej, raz niżej na nieboskłonie sali koncertowej, która oddycha dużą przestrzenią. Muzycy od pierwszej chwili koncertu zdają się szukać wspólnych fraz, choć parametry brzmieniowe ich instrumentów żyją w sporym od siebie oddaleniu. Być może, a nawet na pewno, ich głowy drążą podobne myśli i kreatorskie zapędy.

Precipice

Czasy mamy potwornie ciężkie, ale muzyki improwizowanej produkuje się na całym świecie jakby w nadmiarze. Muzycy w zaciszu domowych pieleszy poszerzają całkowicie już rozszerzone techniki wydobywania dźwięków, pławią się w bezkrytycznej awangardzie, aż … czasami chce się nam wyjść z kina, cytując klasyków.

Słowo na T

„Słowo na T” sekstetu Sabiny Meck to zbiór dziesięciu piosenek, z których aż dziewięć napisanych jest w języku polskim. I to właśnie znakomite teksty autorstwa Sabiny Meck są największym wabikiem na tym albumie. Dodając do tego silnie improwizujący sekstet, charakterne melodie, złożone aranżacje i różnorodną stylistykę przed oczami staje nam album zaiste doskonały.

 

Marcin Olak - Muzyka z nieistniejących filmów - koncert online.

W najbliższą środę, 15.07, o 21:00 będzie można posłuchać koncertu online w wykonaniu Marcina Olaka. Gitarzysta zagra materiał z albumu “Music From Non-Existent Movies”… choć to nie jest takie oczywiste. Muzyka z nieistniejących filmów to - jak mówi Olak - to cykl tematów, koncepcji i założeń, rozwijanych w improwizowanych przetworzeniach. Ten materiał ma zatem jakieś elementy wspólne, a jednak za każdym razem brzmi inaczej.

Of The Best Bears!

Gdy na brytyjskiej ziemi lat temu ponad pięćdziesiąt, w twórczych bólach, rodziła się muzyka swobodnie improwizowana, pewien szwedzki chłopiec przebywał jeszcze w brzuszku swojej matki.Dziś, gdy słuchamy go, jako w pełni ukształtowanego artystycznie muzyka, nad wyraz dorosłego przedstawiciela wieku średniego europejskiego jazzu i muzyki improwizowanej, mamy jednak wrażenie, że pomiędzy deskami pewnego londyńskiego Małego Teatru, a szwedzkim, kobiecym ciałem nawiązana została pewna komunikacja.

Standardy istnieją chyba tylko po to, żeby zagrał je kiedyś Ahmad Jamal

„Zwykle ćwiczę przy otwartych drzwiach. Zawsze tak grałem, licząc że ktoś będzie przechodził i mnie odkryje” – wyznał kiedyś Ahmad Jamal. Na swoją szansę musiał poczekać, ale w 1950 roku, podczas występu w nowojorskim klubie Embers, zobaczył go John Hammond, odkrywca talentów Billie Holiday i Counta Basiego. Hammond zaoferował Jamalowi kontrakt z filią wytwórni Columbia rozpoczęła się długa i bogata kariera muzyczna Ahmada Jamala, ulubionego pianisty Milesa Davisa; muzyka, o którym Stanley Cruoch powiedział, że jest najbardziej wpływową postacią w historii jazzu, po Charliem Parkerze, jednego z największych innowatorów jazzowej pianistyki, którego twórczość w znacznej mierze ukształtowała muzyczne umysły Billa Evansa, Herbiego Hancocka czy McCoya Tynera. Zaczęła się od grania przy otwartych drzwiach.

Good Days

Myślę, że dla fanów Roba Mazurka miłą niespodzianką jest to, że prawie po 20 latach ich ulubieniec wraca z jednym ze swoich flagowych projektów. Z drugiej jednak strony chłodny rozum podpowiada, że odsłon Chicago Underground było przecież kilka. A jeszcze do niedawna całkiem prężnie działało Chicago Underground Duo z perkusistą Chadem Taylorem w składzie. Chicago Underground Quartet jednak wracają i trzeba to odnotować. Tym razem w nieco zmienionej formule. Basistę Noela Kuppersmitha na potrzeby “Good Days” zastąpił multiinstrumentalista Josh Johnson.

Luis Vicente – Słuchanie i skupienie

Za kilka dni ukaże się płyta nowego trio z Twoim udziałem, nakładem polskiego wydawnictwa. Między innymi z tej okazji wybierasz się do Polski na kilka koncertów. Jest zatem wiele powodów byśmy dziś porozmawiali na łamach polskiego portalu. Zacznijmy może od płyty i partnerów, z jakimi ją nagrałeś. Przybliż ich proszę, także pomysł na improwizujące trio właśnie w takim składzie personalnym i instrumentalnym, a także opowiedz o samym nagraniu, które miało miejsce w okolicznościach koncertowych.

Nie uważam się za muzyka jazzowego - wywiad z Peterem Ole Jorgensenem

Z perkusistą Peterem Ole Jorgensenem rozmawiam o tym, czy polscy muzycy są ważną częścią duńskiej sceny muzycznej. Poruszam też inne tematy, m.in. dotyczące komponowania muzyki do filmów i przedstawień, a także pytam mojego rozmówcę o plany na najbliższą przyszłość.

Jak zmieniała się duńska scena jazzu i muzyki improwizowanej w trakcie Twojej kariery?

Peter Ole Jørgensen: Nie jestem pewien, nigdy nie czułem, że jestem częścią duńskiej sceny jazzowej i rzadko w ogóle występowałem w klubach jazzowych.

I do not see myself as a jazz musician - interview with Peter Ole Jørgensen

How the danish scene of jazz and improvised music changed during your career?

Peter Ole Jørgensen: I am not sure, I never felt I was a part of the Danish Jazz scene and rarely performed on the jazz venues.

Since the late 70’s I always had a strong connection to rock venues and independent concert organizers focusing on experimental music in all forms. I do not see myself as a jazz musician.

How have changed your way of thinking of making music during these years?

Strony