Piotr Rudnicki

John Lurie @66

Takich ludzi spotkać można chyba tylko w jednym miejscu na świecie. Jego droga do Nowego Jorku  nie była prosta, ale podobne osobowości to miasto przyciaga jak magnes. John Lurie – muzyk, malarz, kompozytor - najogólniej rzecz ujmując - człowiek wielu talentów i niezwykle barwna postać jest dziś istnym „mr. cool” i swoistą legendą nowojorskiego undergroundu. Za cokolwiek by się nie wziął: czy to muzyka, malarstwo, film czy audycje radiowe  - wszędzie znajduje sposób, by odcisnąć własne piętno.

Medeski, Martin & Wood - muzycy z gruntu szaleni

Trudno rozstrzygnąć, czy w spotkaniu tej trójki większą rolę odegrało szczęście, czy też przeznaczenie. Odległości między miastami, w których wychowywali się John Medeski, Chris Wood i Billy Martin liczyć można w tysiącach kilometrów. Gdyby wziąć pod uwagę miejsca ich urodzenia, dystans ten jeszcze rośnie. Ale przestrzeń owa okazała się nie mieć znaczenia, decydujące okazało się co innego: wspólny cel oraz porozumienie, tak zwana chemia, która połączyła muzyków w jeden, doskonale działający kolektyw.

10 powodów, dla których warto zapamiętać rok 2015: Piotr Rudnicki

Najwyższa pora podsumować rok 2015. Na początek należy się kilka ustaleń podstawowych. Primo - poniższa lista jest listą z dużym prawdopodobieństwem niedoskonałą. Z założenia nie dotyczy zjawisk najistotniejszych, a już z pewnością nie ujmuje wszystkiego, co się w ubiegłym roku w jazzie wydarzyło. Materia, którą się tu zajmujemy jest nad wyraz bogata i pewnie jeszcze nie raz przyjdzie odkryć jakieś przeoczone cudo stworzone w ciągu minionych dwunastu miesięcy. Uwaga numer dwa - prezentowane spojrzenie jest subiektywne i przypuszczalnie tendencyjne.

Flying Soul

Aki Takase – „Europejka z Osaki”, jedna z najważniejszych obecnie jazzowych pianistek starego kontynentu wiele energii twórczej poświęca ostatnio projektom typu tribute. Niemniej, w przerwach między okresami zgłębiania tajemnic repertuaru Fatsa Wallera, Duke’a Ellingtona czy Erica Dolphy’ego znalazła moment, by sformować skład La Planète i ruszyć z nim w nieco inne, swobodne przestrzenie.

To był rok...według Piotra Rudnickiego

Prawdę rzekłszy nie bardzo mi po drodze z podsumowaniami. Muzyka improwizowa jest materią podlegającą nieustannym zmianom i nieskończonym procesem o naturze tak złożonej, że próba syntezy zasadniczo skazana jest na niepowodzenie. Tym bardziej, że najbardziej pociągająca jest w niej obserwacja przemian i wyłuskiwanie szczegółów –  na zasadzie zbliżonej do wydłubywania rodzynek ze świątecznego ciasta.  

Head Above Water / Feet Out Of The Fire

Nie ma to jak duże free-jazzowe składy. Jeśli któryś z nich pojawi się na horyzoncie, czy to z koncertami, czy z płytą (co często jest zresztą powiązane) – od razu przyciąga uwagę. Duży zespół to jednak duża odpowiedzialność, a taką udźwignąć niełatwo – i nie chodzi tu tylko o stronę organizacyjną, bo przede wszystkim należy być szalenie poukładanym i mieć wiele fantazji jednocześnie, aby możliwości takiego big bandu właściwie wykorzystać.

Red Hot

Gdy aspiruje się do miana duszy towarzystwa, jednym z podstawowych wyzwań jest ciągłe  zabawianie pozostałych. Zadanie to trudne, wymagające elokwencji i inteligencji zarazem, bo aby znajdować wciąż nowe tematy do żartów nie popadając po jakimś czasie w pułapkę powtarzalności, w dodatku opowiadać je stylowo i błyskotliwie, trzeba byłoby być niczym... Mostly Other People Do The Killing. Be-bopowi terroryści po raz drugi w tym roku wkraczają z nowym materiałem i tym razem muzycznie cofają się jeszcze przed epokę, której przydomek ten zawdzięczają.

Dragonfly Breath

Położony na północnym wschodzie USA, obejmujący osiem stanów historyczny region Nowa Anglia słynie z bycia kolebką życia intelektualnego Stanów Zjednoczonych. To tutaj znajdują się uniwersytety Yale i Harvard, a także słynna Berklee College Of Music. Nie dziwi więc, że ziemia ta zrodziła także Paula Flaherty, improwizującego saksofonistę o entourage'u free jazzowego mędrca, który od kilku dekad konsekwentnie eksploruje świat muzyki free, za kompanów biorąc sobie coraz to nowych muzyków o świeżym na rzecz spojrzeniu.

Tomek Gadecki i Marcin Bożek albo Olbrzym i Kurdupel - tak naprawdę to co gramy to to współczesny folklor polski.

Podczas naszej pierwszej rozmowy, która odbyła się świeżo po wydaniu poprzedniego albumu „Six Philosophical Games” określaliście swoją muzykę jako „emo improv”. Czy teraz, po upływie kilku lat i kolejnej płycie na koncie nazwa ta pozostaje aktualna?

Wyobraźnia, luz i ekspresja - Pocket Corner w Galerii Pionova

Norweski Pocket Corner to prawdziwy working band. Swoją muzyką omija zarówno mainstreamowe i awangardowe mody bieżące, jak też niespecjalnie ubiega się o zainteresowanie jazzowych mediów, a mimo - nie tylko w kraju macierzystym - stale znajduje przestrzeń do występowania. Dowodzona przez doświadczonego trębacza Didrika Ingvaldsena grupa po raz drugi zawitała do Polski – i swoją tygodniową wyprawę ponownie rozpoczęła koncertem w Gdańsku.

Strony