Marcin Olak Poczytalny

Marcin Olak Poczytalny: Szczęście.

Siedzę w ogrodzie. Piękna pogoda, słońce – ale nie jest nazbyt upalnie – błękitne niebo, lekki wietrzyk. No sielanka po prostu. Ale cały czas towarzyszy mi świadomość, że ta sielanka jest w jakiś sposób obowiązkowa… Można wychodzić, gdzieś iść, coś zrobić – korzystam skwapliwie z tych możliwości, ale mam świadomość, że epidemia nie minęła. Noszę maseczkę, dezynfekuję ręce. Znoszę pogardliwe spojrzenia tych, którzy za nic mają zagrożenie wirusem. Może już się tym zmęczyli, może chcą pokazać, że się nie boją?…  Wychodzę, ale to jest jednak jakieś inne wychodzenie.

Olak Poczytalny - Zachwyt.

Siedzę w pracowni. Ostatnio spędzam tak jakby ciut więcej czasu, rzeczywistość nie skłania do wychodzenia na zewnątrz. Może to trochę ucieczkowe, ale na razie pozwalam sobie na to. Chowam się w swoim lochu, trochę gram, trochę się uczę. Dużo słucham.

Olak Poczytalny - Emocje

Nie lubię pisać o polityce, polityka za bardzo dzieli ludzi. Wzbudza skrajne emocje, bardzo mocne. Powoduje, że ludzie przestają ze sobą rozmawiać, że wykluczają się nawzajem. Po prostu nie chcę tego. Ale chyba czasem trzeba zabrać głos pomimo to, prawda?

Marcin Olak Poczytalny: Szkoda, cholera.

To przecież było takie trochę założycielskie radio. Inicjacyjne. W zasadzie każdy, kogo znam, usłyszał coś po raz pierwszy w Trójce. Ja na przykład od jednej trójkowej audycji zacząłem swoją przygodę z jazzem, to były Trzy Kwadranse Jazzu, do dziś pamiętam co wtedy usłyszałem. Spotkałem kiedyś Ptaszyna na jakimś festiwalu, podszedłem, podziękowałem. Cholera, czyli znowu przeze mnie? - odpowiedział. Wyglądało, że ma to przećwiczone, czyli nie tylko ja. A potem pierwsze płyty z wytwórni 4AD, Dead Can Dance, Cocteau Twins, This Mortal Coil. I mnóstwo innej muzyki.

Marcin Olak Poczytalny - Naprawdę staram się nie pisać o polityce, ale czasem po prostu mi nie wychodzi

Słowo daję. Naprawdę, robię co mogę, żeby unikać tej tematyki. Po prostu uważam, że polityki jest w przestrzeni publicznej zbyt dużo, że zdecydowanie nazbyt się panoszy. Że wypiera o wiele ważniejsze i potrzebniejsze tematy. I wreszcie uważam, że polityka stała się już częścią popkultury – co oznacza, że forma staje się weń o wiele ważniejsze niż jakiekolwiek zagadnienia merytoryczne. Co gorsza, nie chodzi tu bynajmniej o jakkolwiek wyszukane czy wyrafinowane formy.

Marcin Olak Poczytalny - Dzienniki zarazy, część któraś-tam

Siedzę w domu, gdzie miałbym być? To znaczy w razie czego miałbym kilka pomysłów, ale w tym momencie to bez znaczenia. W ogóle wiele spraw straciło na znaczeniu. Są nieosiągalne, więc lepiej odpuścić. Odpuszczam. Płynę z prądem. To znaczy stoję, ruchu zbyt wiele tego nie ma. To ciekawe.

Marcin Olak Poczytalny - Przejście

Takiej Wielkanocy jeszcze nie było. Ci, którzy obchodzą to święto, cieszą się z przejścia. Z niewoli do wolności, ze śmierci do życia… Tymczasem w rzeczywistości nie przejdziemy znikąd donikąd. Nie możemy wychodzić z domów bez ważnego powodu, nie możemy się gromadzić. Musimy do tego jakoś poradzić sobie z arogancją władzy – ci ludzie postawili się ponad prawem, gromadzą się, chodzą gdzie chcą i oczekują, że uznamy, że wszystko jest OK. Otóż nie, ta sytuacja jest bardzo daleko od OK.

Marcin Olak Poczytalny - Dziub-dziub a sprawa polska

„A kto widział Dziub Dziuba? Jak wygląda Dziub Dziub?”

Rozmawiam z kumplem. Przez telefon, bo przecież zostajemy w domu. To ma sens, ale brakuje normalnych spotkań. Całe szczęście, że telefony, że internet… Rozmawiamy, rzecz jasna, o wirusie, o tym, jak nas zhackował. Co się pozmieniało, co rozsypało, co już chyba nigdy nie będzie takie jak było. I o ludziach, bo może ktoś znalazł sposób, żeby sobie ciut lepiej poradzić. Albo ze zwykłej, ludzkiej ciekawości. Ot, gadamy – ale w tej rozmowie zaczyna nam się coś rysować…

Marcin Olak Poczytalny - Próba generalna

Siedzę w domu. Jestem zdrowy, nie mam gorączki, nie kaszlę – i chcę, żeby tak zostało. Nie wychodzę, chyba, że jest to absolutnie konieczne. To wyraz rozsądku, tak trzeba. Ale jest w tym też jakaś bezradność – mamy XXI wiek, a nie mamy jeszcze szczepionki czy lekarstwa. Malutki wirus zhackował cały świat, wymusił zmianę sposobu życia, interakcji między ludźmi… Dziś pozamykali restauracje, kawiarnie, niektóre sklepy – trudno, przeżyję. I tak wcześniej odwołali mi koncerty, więc nie miałbym czego tam wydawać. Ale kłopot jest.

Marcin Olak Poczytalny - O stacjach benzynowych

Weekend w trasie. Teoretycznie, skoro dość dużo podróżuję, powinienem mieć wiele różnorodnych wrażeń… W praktyce na zwiedzanie zazwyczaj brakuje czasu, więc mój ogląd rzeczywistości ogranicza się do hoteli, restauracji i sal, w których gram. A, i jeszcze stacji benzynowych. O jedzeniu i restauracjach pewnie jeszcze kiedyś napiszę. Hotel jak hotel, nic szczególnego, w sumie można by trochę ponarzekać, że przydałby się remont, że smutno… Hotel bez gości ma swój specyficzny nastrój – trochę apatii, rezygnacji. Zazwyczaj jest lekko podniszczony, ale przecież nie naprawią, bo za co.

Strony