Marcin Olak Poczytalny

Marcin Olak Poczytalny: 100

Jeśli się nie pomyliłem, to jest mój setny felieton, który tu się ukazuje. Magia liczb jest nieco zawodna, nie mam ochoty nic podsumowywać. Dobrze się bawię pisząc te teksty, a jeśli ktoś czasem bawi się równie dobrze czytając, to jest mi bardzo miło. I to w zasadzi tyle, jeśli chodzi o jakieś podsumowania. Choć z drugiej strony…

Marcin Olak Poczytalny: Dylan

Naprawdę myślałem, że to ubiegły rok był dziwny. A potem zobaczyłem szturm na Kapitol. I szaleńca, który jest tak przekonany  o własnej racji, że jest gotów podpalić swój kraj, byle tylko nie oddać władzy, nie przyznać się do porażki.

Marcin Olak Poczytalny: Zmiany

W sumie nic się nie zmieniło. Cyferki, nic więcej. Siedzę w domu, tak samo jak w zeszłym miesiącu. I poprzednim. I tym poprzednim też. I myślę. Bo nawet, jeśli zmiana jest tylko kwestią umowy, to i tak nowy rok skłania do jakichś podsumowań.

Marcin Olak Poczytalny: Kothbiro

Jest druga połowa XVIII w. Hrabia Stanisław Kostka Potocki jeździ po Europie, kupuje dzieła sztuki – obrazy, ryciny, rzeźby, gemmy, dużo książek. Jego pierwsza podróż była przede wszystkim dopełnieniem i ważną częścią jego edukacji, w kolejne wyruszał jako coraz bardziej świadomy kolekcjoner, znawca sztuki. Wydaje ogromne sumy na obrazy, wazy, rzeźby. Pomimo znacznego majątku nie dysponuje nieograniczonym budżetem, stara się kupować po jak najkorzystniejszych cenach. W pewnym momencie sam prowadzi wykopaliska, żeby taniej pozyskać antyczne wazy.

Marcin Olak Poczytalny: Modgiliani

Wstaję bez pospiechu. Kawa, potem kolejna. Dzień jak co dzień. Słońce wstaje zazwyczaj chwilę po mnie, jest zdecydowanie za wcześnie… ale za to mogę oglądać wschód. Zazwyczaj to już druga kawa. Przy okazji zauważyłem, że rzadziej odmierzam czas godzinami, upływ rzeczywistości mierzę ostatnio kawami. Jakoś teraz wydaje mi się to bardziej adekwatne.

Marcin Olak Poczytalny: Dlaczego nie posłuchałem nowego Nicka Cave’a

Trudno mi pisać o muzyce, gdy kilka dni temu psychopata kazał policji bić protestujące kobiety. Wiesz, muzyka bywa dla mnie schronieniem, ale nie w takich chwilach. Już nie. Wszystko wiadomo, ponoć damscy bokserzy z Biura Operacji Antyterrorystycznych wzięli po 1500zł i poszli terroryzować protestujące kobiety. Jeden z nich miał ponoć już kłopoty z prawem, jakieś wymuszenia? Mam nadzieję, że kiedyś niezależna prokuratura wyjaśni to „ponoć”. Nie, nie dyszę rządzą zemsty. Po prostu chciałbym wiedzieć, jak było.

Marcin Olak Poczytalny: Smutny

Wszystko się kończy. Przecież o tym wiem, tak jest w naturze. Coś jest, potem chwilę trwa, potem się kończy. A potem gdzieś zaczyna się coś innego, ale to już zazwyczaj zupełnie inna historia. Trochę jak taki mały, lokalny koniec świata. Może mały i lokalny – ale jednak jakiś świat się kończy. Zmienia.

Tak, jestem smutny.

Marcin Olak Poczytalny: Jestem wściekły

Jestem przeciwna zabijaniu dzieci nienarodzonych, w tym niepełnosprawnych. Sama, jak wiadomo, wychowuję niepełnosprawnego, przybranego syna. Jednak są sytuacje, w których trzeba zostawić sumieniu kobiety-rodziców wybór. Do heroizmu nie można zmuszać. Walkę o życie trzeba zacząć od wsparcie tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść. Wtedy wybór życia będzie łatwiejszy.

s. Małgorzata Chmielewska

Marcin Olak Poczytalny iWściekły

W zasadzie nie jesteśmy zamknięci w domach. W zasadzie możemy wychodzić, grać koncerty… Tak, ale jeśli na widowni tylko czwarta część miejsc może być zajęta, to jakoś dobrze to nie wygląda. Sprzedaż biletów nie pokryje nawet kosztów wynajęcia sali, nagłośnienia, oświetlenia. Pomimo że nie jesteśmy zamknięci, to po prostu nie mamy szans na to, żeby grać. Choć przecież nie, czekaj, mamy. Odbędą się te koncerty, na które ktoś wyłożył pieniądze.

Marcin Olak Poczytalny: Bez uprzedzeń

Już noc. Siedzę w pracowni i słucham muzyki. Naprawdę miałem ochotę posłuchać tych dźwięków odkąd ogłoszono termin premiery. Nic nie poradzę, po prostu bardzo lubię grę Billa Frisella, nawet, jeśli z grubsza wiem, czego się mogę spodziewać. Po prostu lubię i już. I jakoś wydaje mi się to sensowne i właściwe, bo przecież nie każdy album musi koniecznie być przełomowy i nowatorski, prawda? A ta płyta jest po prostu fajna, znakomicie brzmi i jest bardzo dobrze zagrana. A do tego świetnie brzmi w nocy. Czego chcieć więcej?

Strony