Marcin Olak Poczytalny

Marcin Olak Poczytalny: Modgiliani

Wstaję bez pospiechu. Kawa, potem kolejna. Dzień jak co dzień. Słońce wstaje zazwyczaj chwilę po mnie, jest zdecydowanie za wcześnie… ale za to mogę oglądać wschód. Zazwyczaj to już druga kawa. Przy okazji zauważyłem, że rzadziej odmierzam czas godzinami, upływ rzeczywistości mierzę ostatnio kawami. Jakoś teraz wydaje mi się to bardziej adekwatne.

Marcin Olak Poczytalny: Dlaczego nie posłuchałem nowego Nicka Cave’a

Trudno mi pisać o muzyce, gdy kilka dni temu psychopata kazał policji bić protestujące kobiety. Wiesz, muzyka bywa dla mnie schronieniem, ale nie w takich chwilach. Już nie. Wszystko wiadomo, ponoć damscy bokserzy z Biura Operacji Antyterrorystycznych wzięli po 1500zł i poszli terroryzować protestujące kobiety. Jeden z nich miał ponoć już kłopoty z prawem, jakieś wymuszenia? Mam nadzieję, że kiedyś niezależna prokuratura wyjaśni to „ponoć”. Nie, nie dyszę rządzą zemsty. Po prostu chciałbym wiedzieć, jak było.

Marcin Olak Poczytalny: Smutny

Wszystko się kończy. Przecież o tym wiem, tak jest w naturze. Coś jest, potem chwilę trwa, potem się kończy. A potem gdzieś zaczyna się coś innego, ale to już zazwyczaj zupełnie inna historia. Trochę jak taki mały, lokalny koniec świata. Może mały i lokalny – ale jednak jakiś świat się kończy. Zmienia.

Tak, jestem smutny.

Marcin Olak Poczytalny: Jestem wściekły

Jestem przeciwna zabijaniu dzieci nienarodzonych, w tym niepełnosprawnych. Sama, jak wiadomo, wychowuję niepełnosprawnego, przybranego syna. Jednak są sytuacje, w których trzeba zostawić sumieniu kobiety-rodziców wybór. Do heroizmu nie można zmuszać. Walkę o życie trzeba zacząć od wsparcie tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść. Wtedy wybór życia będzie łatwiejszy.

s. Małgorzata Chmielewska

Marcin Olak Poczytalny iWściekły

W zasadzie nie jesteśmy zamknięci w domach. W zasadzie możemy wychodzić, grać koncerty… Tak, ale jeśli na widowni tylko czwarta część miejsc może być zajęta, to jakoś dobrze to nie wygląda. Sprzedaż biletów nie pokryje nawet kosztów wynajęcia sali, nagłośnienia, oświetlenia. Pomimo że nie jesteśmy zamknięci, to po prostu nie mamy szans na to, żeby grać. Choć przecież nie, czekaj, mamy. Odbędą się te koncerty, na które ktoś wyłożył pieniądze.

Marcin Olak Poczytalny: Bez uprzedzeń

Już noc. Siedzę w pracowni i słucham muzyki. Naprawdę miałem ochotę posłuchać tych dźwięków odkąd ogłoszono termin premiery. Nic nie poradzę, po prostu bardzo lubię grę Billa Frisella, nawet, jeśli z grubsza wiem, czego się mogę spodziewać. Po prostu lubię i już. I jakoś wydaje mi się to sensowne i właściwe, bo przecież nie każdy album musi koniecznie być przełomowy i nowatorski, prawda? A ta płyta jest po prostu fajna, znakomicie brzmi i jest bardzo dobrze zagrana. A do tego świetnie brzmi w nocy. Czego chcieć więcej?

Marcin Olak POczytalny: Bezludna wyspa 2.0

Jakiś czas temu zabawiałem się myślowym eksperymentem z bezludną wyspą. Co bym zabrał, jakie przedmioty, jakie książki, jaką muzykę… To oczywiście pytanie o to, co uważam za ważne, a odpowiedzi w jakiś sposób ewoluują, zmieniają się... I to na pewno może być punktem wyjścia do jakichś introspekcji. 

Marcin Olak Poczytalny: Inni

O moim zachwycie zadecydował chyba kontekst. Sam album jest dobry, naprawdę dobry, choć nie jestem pewien, czy odkrywczy – ale to nie ma większego znaczenia, gdy zdamy sobie sprawę z wyrazu – i właśnie z kontekstu, w którym ta płyta się pojawiła. Słucham jej już któryś raz i nie mam wątpliwości, że ten album jest ważny. Bardzo ważny. Właśnie teraz… Ale po kolei.

Marcin Olak Poczytalny: Szczęście.

Siedzę w ogrodzie. Piękna pogoda, słońce – ale nie jest nazbyt upalnie – błękitne niebo, lekki wietrzyk. No sielanka po prostu. Ale cały czas towarzyszy mi świadomość, że ta sielanka jest w jakiś sposób obowiązkowa… Można wychodzić, gdzieś iść, coś zrobić – korzystam skwapliwie z tych możliwości, ale mam świadomość, że epidemia nie minęła. Noszę maseczkę, dezynfekuję ręce. Znoszę pogardliwe spojrzenia tych, którzy za nic mają zagrożenie wirusem. Może już się tym zmęczyli, może chcą pokazać, że się nie boją?…  Wychodzę, ale to jest jednak jakieś inne wychodzenie.

Olak Poczytalny - Zachwyt.

Siedzę w pracowni. Ostatnio spędzam tak jakby ciut więcej czasu, rzeczywistość nie skłania do wychodzenia na zewnątrz. Może to trochę ucieczkowe, ale na razie pozwalam sobie na to. Chowam się w swoim lochu, trochę gram, trochę się uczę. Dużo słucham.

Strony