Marcin Olak Poczytalny

Marcin Olak Poczytalny: O co chodzi

W maju miałem wreszcie coś zagrać. Oczywiście nic z tego nie będzie. To znaczy może będzie, ale nie wiadomo kiedy. Organizator nawet nie spróbował podać kolejnych terminów – i chyba tak jest po prostu uczciwiej. Przecież nic nie wiadomo, nic się nie da zaplanować. Zagramy jak będzie można. I jeśli jeszcze będzie nam się chciało.

Marcin Olak Poczytalny: Stabilizacje

Dzień się skończył, jestem zmęczony, choć w zasadzie niewiele się wydarzyło. Pracuję zdalnie, nie muszę nigdzie wychodzić. Czasem jakieś zakupy. Może spacer, żeby zachować choć trochę równowagi. A potem z powrotem w wir doraźnych obowiązków, czas podzielony pomiędzy domowników i klawiaturę komputera. Czyli tak wygląda stabilizacja?

Marcin Olak Poczytalny: Równowaga

Z okna widzę niebo i wschodzące słońce. I kabel. Taki, który doprowadza prąd do domu sąsiadów. Czasem siadają na nim ptaki – dziś ich nie ma, może jeszcze jest za wcześnie? Patrzę i wyobrażam sobie linoskoczka, który idzie po czymś takim.

Marcin Olak Poczytalny: Zmęczony

Niedziela. Słońce. Odpoczynek. Tak, przydałoby się odpocząć…

Marcin Olak Poczytalny - Wyjeżdżam na Mandorlę

Po wojnie warszawską starówkę odbudowywano w oparciu o obrazy Bernardo Belotta zwanego Canaletto. Nie zachowały się żadne plany, żadne dokumenty – i wtedy z pomocą przyszła sztuka. Okazało się, że obrazy są na tyle szczegółowe, że w oparciu o nie można było odbudować stare miasto. W tym wypadku sztuka odwzorowywała rzeczywistość bardzo dosłownie – choć ponoć Canaletto znany był z tego, że na swoich obrazach poprawiał co bardziej ewidentne błędy architektów… Może chciał być miły, może chciał, żeby jego obrazy się podobały?

Marcin Olak Poczytalny: Play

Każdy chyba ma taką płytę. Ważną, przełomową. Taką, która coś otworzyła, od której się coś zaczęło.

Oczywiście ja mam, nawet kilka. Do tej nie wracałem od dawna, może dlatego, że kiedy się ukazała, słuchałem jej w zasadzie bez przerwy, w kółko. Spisywałem solówki, analizowałem akordy… Nie, nigdy nie ćwiczyłem spisanych fragmentów, chciałem zrozumieć, ale nie kopiować. A przede wszystkim słuchałem i słuchałem, raz za razem, zachwycony jak dziecko.

Chick Corea i Bobby McFerrin, Play.

Marcin Olak Poczytalny: 100

Jeśli się nie pomyliłem, to jest mój setny felieton, który tu się ukazuje. Magia liczb jest nieco zawodna, nie mam ochoty nic podsumowywać. Dobrze się bawię pisząc te teksty, a jeśli ktoś czasem bawi się równie dobrze czytając, to jest mi bardzo miło. I to w zasadzi tyle, jeśli chodzi o jakieś podsumowania. Choć z drugiej strony…

Marcin Olak Poczytalny: Dylan

Naprawdę myślałem, że to ubiegły rok był dziwny. A potem zobaczyłem szturm na Kapitol. I szaleńca, który jest tak przekonany  o własnej racji, że jest gotów podpalić swój kraj, byle tylko nie oddać władzy, nie przyznać się do porażki.

Marcin Olak Poczytalny: Zmiany

W sumie nic się nie zmieniło. Cyferki, nic więcej. Siedzę w domu, tak samo jak w zeszłym miesiącu. I poprzednim. I tym poprzednim też. I myślę. Bo nawet, jeśli zmiana jest tylko kwestią umowy, to i tak nowy rok skłania do jakichś podsumowań.

Marcin Olak Poczytalny: Kothbiro

Jest druga połowa XVIII w. Hrabia Stanisław Kostka Potocki jeździ po Europie, kupuje dzieła sztuki – obrazy, ryciny, rzeźby, gemmy, dużo książek. Jego pierwsza podróż była przede wszystkim dopełnieniem i ważną częścią jego edukacji, w kolejne wyruszał jako coraz bardziej świadomy kolekcjoner, znawca sztuki. Wydaje ogromne sumy na obrazy, wazy, rzeźby. Pomimo znacznego majątku nie dysponuje nieograniczonym budżetem, stara się kupować po jak najkorzystniejszych cenach. W pewnym momencie sam prowadzi wykopaliska, żeby taniej pozyskać antyczne wazy.

Strony