Manfred Eicher

Made In Chicago - Jack DeJohnette powraca do matecznika

Być może właśnie anonsujemy początek historii, o której zdecydowanie trafniej jest powiedzieć "intryguje", "fascynuje", niż prozaicznie... podoba się. Legendy chicagowskiego jazzu nie przyzwyczaiły nas bynajmniej do wymuskanej estetyki, a my wcale nie chcemy przeżywać ich muzyki w ciepłych kapciach z lampką wina w ręce. O nie! Nie szkodzi, że album wyda ECM... Jack Dejohnette obiecuje, że płyta będzie "Made in Chicago", w dodatku "100% original".

David Virelles "Mbókò"

Jeśli David Virelles wyrósł w moich oczach na bohatera, to bynajmniej nie ze względu na wirtuozerię, z którą odgrywał kompozycje Tomasza Stańki. Kubański pianista zachwycił mnie dwa lata temu solowym „Continuum”, na którym swoje jazzowe doświadczenia (studiował wszak pod czujnym okiem samego Threadgilla) mieszał z fascynacją tradycyjną muzyką karaibską. Dodatkowym walorem tego wydawnictwa była wprzęgnięta w nią warstwa tekstowa – natchnione wiersze deklamowane przez weterana sceny, Román Díaza.

Marcin Wasilewski Trio i Joakim Milder w Filharmonii Narodowej: doskonała muzyka i niedoskonała akustyka

Jazz i warszawska Filharmonia Narodowa – to połączenie, które ma piękną historię. Pierwsze festiwale Jazz Jamboree, rejestracja albumu Krzysztofa Komedy „Astigmatic”, wydany na płycie koncert grupy Constellation Michała Urbaniaka z 1973 roku – to tylko niektóre fakty, które nadają tej sali wyjątkowego znaczenia dla polskiego jazzu. Dlatego informację, iż trio Marcina Wasilewskiego razem z saksofonistą Joakimem Milderem wystąpi właśnie tam z programem ze swojej nowej płyty „Spark Of Life”, przyjąłem z entuzjazmem i nadzieją na szczególne emocje.

Spark Of Life

Gdy polski artysta wydaje nową płytę w prestiżowej ECM, sam ten fakt predestynuje do zwrócenia na nią szczególnej uwagi. „Spark Of Life” to czwarty już album tria Marcina Wasilewskiego wyprodukowany przez monachijską wytwórnię. Tym razem Polakom towarzyszy szwedzki saksofonista Joakim Milder, który dołącza do nich w pięciu z jedenastu kompozycji zawartych na płycie.

Niemiec płakał jak masterował, czyli ECM w iTunes

Trudno ocenić czy to dobra wiadomość dla fanów jazzu, czy też klęska jednego z ostatnich bastionów muzyki sprzed ery szybkiego internetu. ECM we współpracy z firmą Apple przygotował 15 swoich albumów w postaci plików „Mastered for iTunes”. Manfred Eicher ponoć osobiście nadzorował proces produkcji tych plików. Czyżby Niemiec płakał, jak miksował?

Cosi Lontano… Quasi Dentro

To jest płyta, która dawno, dawno temu zmieniła moje pojmowanie jazzu o 180 stopni i właściwie to ona spowodowała, że powiedziałem sobie: tak, w jazzie można tworzyć dzieła które porażają, które wstrząsają. Fenomenem tej płyty jest to, że przy zachowaniu integralności jazzowego języka i frazowania, jej atmosfera i klimat są tu kompletnie jakoś nie jazzowe, odległe od jazzowej tematyczno – wariacyjnej narracji. W ogóle nie są „jakieś” – ta płyta ma wręcz swój osobny język i logikę.

Play Blue - Oslo Concert

Paul Bley, nestor kanadyjskiego jazzu, dziś prawie 82-letni muzyk, urodzony w Montrealu, ale mieszkający przez długą część swojego życia w Stanach Zjednoczonych, ten „jeden z niewielu” pianistów, któremu przypadła w udziale współpraca z legendarnym saksofonistą, Ornette Colemanem.

Ale Bley nie definiuje siebie poprzez relację z Colemanem. Nie musi. Poprzez własną, bogatą, zarówno w kontekście wydawniczym, jak i stylistycznym, twórczość uważany jest za jedną z kluczowych osobistości kanadyjskiej muzyki jazzowej.

Manfred Eicher - o filmie, literaturze, muzyce klasycznej, Peterze Brotzmannie, Alexandrze von Schlippenbachu - część druga wywiadu Piotra Jagielskiego

J: Gdy Keith Jarrett trafił do pana, był związany kontraktem z Atlantic i Rhino. Tyle, że żadna z tych wytwórni nie miała wyraźnego pomysłu na niego. Dopiero w ECM odnalazł swoją estetykę. Co zainteresowało pana w tym pianiście?

Żyję w dwóch, paralelnych światach – muzyki kameralnej i jazzu improwizowanego - Manfred Eicher -wywiad cz. 1

Manfred Eicher - niegdyś muyk, producent, człowiek, którego nie trzeba chyba nikomu przestawiać. Polska muzyka zawdzięcza mu sporo. Nie dawno nas odwiedził i pośród najróżniejszych zajęć znalazł też czas na rozmowę. Oto jej pierwsza część.

Jazzarium: Zawsze bardzo podobało mi się, że płyty z ECM zaczynają się  kilkoma sekundami ciszy. Jak ważna jest dla pana cisza jako element nagrania?

Noworoczne po:stanowienia ECM

Kiedy robisz coś nieustannie przez przeszło 40 lat, niezależnie od tego co to jest, w twojej pracy zawiera się niesamowity ślad czasu. Kiedy te cztery dekady poświęcasz na wydawanie płyt, wtedy te ślady, znaki, symbole nastroju, emocji, rewolucji są tym lepiej słyszalne. ECM postanowiło przegrać na płyty CD (a także 180-gramowe analogi oraz pliki cyfrowe wysokiej rozdzielczości) 7 płyt ze swego przepastnego katalogu - tych, które zdaniem Manfreda Eichera i jego współpracowników najlepiej oddają filozofię słynnego wydawnictwa.

Strony