Code Girl

Autor: 
Marta Jundziłł
Mary Halvorson
Wydawca: 
Firehouse 12
Data wydania: 
13.04.2018
Dystrybutor: 
Firehouse 12
Ocena: 
4
Average: 4 (1 vote)
Skład: 
Mary Halvorson: guitar; Amirtha Kidambi: voice; Ambrose Akinmusire: trumpet; Michael Formanek: bass; Tomas Fujiwara: drums.

„Code Girl” to tytuł nowego projektu Mary Halvorson. Projektu, który zaskakuje wszystkich. Zarówno dotychczasowych słuchaczy gitarzystki, śledzących losy amerykańskiej sceny improwizowanej jak i tych, którzy z twórczością Mary Halvorson stykają się poraz pierwszy, spodziewając się przy tym albumu jazzowo-gitarowego. Na pierwszy plan wysuwa się tu nie liderka, lecz zaproszona wokalistka – Amirtha Kidambi, która wyśpiewuje poetyckie teksty autorstwa... Mary Halvorson. Ale to dopiero początek niespodzianek. Muzycznie „Code Girl”, to mieszanka rocka, muzyki improwizowanej i alternatywnej. Jest więc bardzo ekstrawertycznie. Tak teraz gra Nowy Jork! Tak będzie grał cały świat.

Mary Halvorson – okrzyknięta jako najbardziej imponująca gitarzystka i improwizatorka młodego pokolenia — ciężko zapracowała sobie na ten tytuł. Przez ostatnie piętnaście lat pojawiła się na blisko... dziewięćdziesięciu albumach. Na scenę wprowadził ją Anthony Braxton, który już w trakcie studiów zaproponował jej granie w swoich projektach (trio, septecie, kwartecie, a także wielkim składzie: 12 +1). Mary Halvorson w swoich autorskich projektach najbardziej lubi nagrywać muzykę instrumentalnie minimalistyczną. Duety, tria, wypowiedzi kameralne. (Noël Akchoté, Jessica Pavone, Weasel Walter, Peter Evans, Kevin Shea, trio z Chesem Smithem i Johnem Hébert). To właśnie z triem, Mary Halvorson nagrała swój pierwszy album jako liderka. „Dragon’s Head” wydany dziesięć lat temu („jak ten czas szybko leci” - chciałoby się rzec) to materiał, który już w 2008. roku zapowiadał narodziny muzycznej indywidualności na światową skalę. Przez ostatnie dziesięć lat, Halvorson eksplorowała najciemniejsze zakamarki muzyki improwizowanej. Niewiele ponad miesiąc temu dotarła do kolejnego punktu na swojej muzycznej drodze. Code Girl, to dość nieoczekiwany zwrot w jej twórczości. Zwrot ku muzyce mrocznej, garażowej, brudnej, mocno alternatywnej. Nadal mocno improwizowanej, opartej na świetnej zaskakującej harmonii, ale jednak zanurzonej w innym bardziej rockowym sznycie.

Choć z elementami wokalnymi w swojej muzyce Mary Halvorson miała już styczność podczas współpracy z Jessicą Pavone, to dopiero na „Code Girl” linię wokalną wypchnęła na pierwszy plan. Do współpracy przy albumie zaprosiła Amirthę Kidambi – śpiewający wulkan, liderkę zespoły Elder Ones. Amirtha to artystka, za której śpiewem kryje się dużo więcej niż kantylena i melodyka, kojarzone ze śpiewaniem konwencjonalnym. Sama o sobie mówi, że za pomocą muzyki dokonuje duchowego dochodzenia, szukając drogi do abstrakcyjnych i mistycznych aspektów wszechświata. Jednak na „Code Girl” Amirtha niejako schodzi na Ziemię, serwując bardzo motywiczne, często melodyjne piosenki w rockowym sznycie. Wokalnie jest bardzo biegła. Operuje niskim, nasyconym i dźwięcznym głosem, który sprawnie potrafi doprawić w zależności od charakterystyki utworu. W „Storm Cloud” mroczne zaśpiewu Amirthy, bazują na małej oktawie (to bardzo niski rejestr dla kobiecego głosu). Świetna kompozycja nawiązuje nieco do stylistyki Radiohead, nieco do pierwszych płyt Rykardy Parasol. Porównania jednak nie są adekwatne, bo utwór Mary Halvorson jest bardzo złożony i niejednoznaczny. Warstwa instrumentalna, z prostego akordowego akompaniamentu gitary w intro utworu, stopniowo staje się dominującym elementem kompozycji. Najpierw kosmiczne solo Mary Halvorson, osadzone w rockowej stylistyce, bardzo selektywne i melodyjne, następnie bazujące na długim, smętnym soundzie solo trąbki w wykonaniu kolejnego wspaniałego gościa na „Code Girl” – Ambrose’go Akinmusire. Następnie dźwiękowa kumulacja: wokal (już w wyższej bardziej nośnej, a w wykonaniu Amirthy -krzykliwej oktawie), trąbka, gitara i niezawodna sekcja, grająca niejako do tyłu, utrzymując tym samym nastrój burzowego napięcia w „Storm Cloud”.

„Code Girl” to czternaście utworów ukazujących rockowe zacięcie Mary Halvorson i jej świetnego zespołu. Część z nich („Pretty Mountain”, „Drop the Needle”, „Storm Cloud”) z dużym powodzeniem mogłyby zawojować popularne plenerowe festiwale. Przy tym stylistycznym „skoku w bok” Mary Halvorson nie zapomina jednak o tym, jak dużą rolę we współczesnej muzyce odgrywa eksperyment i imrpowizacja. Harmonicznie: nie zazdroszczę komuś, kto chciałby zmierzyć się z akordami prezentowanymi przez Halvorson i je spisać, a co dopiero ze słuchu odtworzyć. W tej swobodzie do harmonicznych połączeń tkwi esencja twórczości Mary Halvorson. Indie rockowość „Code Girl” wcale mnie więc nie razi, a wręcz przeciwnie – pozytywnie zaskakuje. To wspaniałe, że dzisiejsza muzyka wymyka się ze wszelkich klasyfikacji, a jazzowi wymiatacze biorą się za rockową hałaśliwą i nieprzystającą jazzowi muzykę. Tak trzymać!

 

My Mind I Find in Time; Possibility of Lightning; Storm Cloud; Pretty Mountain; Off the Record; In the Second Before; Accurate Hit; The Beast; The Unexpected Natural Phenomenon; Thunderhead; And; Deepest Similar; Armory Beams; Drop the Needle.