Mój głos i język zawsze odzwierciedlają moje ostatnie doświadczenia - wywiad z Elisabeth Harnik

Autor: 
Piotr Wojdat
Autor zdjęcia: 
Frank Schemann (elisabeth harnik website)

Z austriacką pianistką rozmawiam na temat istoty pogłębionego słuchania oraz odnajdywaniu własnego głosu w muzyce improwizowanej. W wywiadzie sporo miejsca poświęcamy też aktualnym albumom artystki, a także zastanawiamy się nad tym, co przyniesie przyszłość.

 

Co jest dla Ciebie najważniejsze w improwizacji?

Elisabeth Harnik: Proces tworzenia, niezależnie od kolektywu lub samotnie jako solistka. Wspólne celebrowanie chwili i naszej kreatywności.

Czy edukacja pomogła Ci w odnalezieniu własnego głosu w muzyce improwizowanej?

EH: W moim przypadku było to autodydaktyczne podejście polegające na słuchaniu, „nie uczeniu się” i „ponownym uczeniu się”, poprzez eksplorację dźwięku, eksperymenty dźwiękowe, poprzez ponowne wymyślanie mojego instrumentu, poprzez rozwijanie własnych technik fortepianowych itp. Na podstawie klasycznej edukacji. Jest to proces, który trwa i nigdy się nie kończy. Mój głos i język zawsze odzwierciedlają moje ostatnie doświadczenia - w życiu artystycznym i osobistym. Prowadzę stały dialog z własnym repertuarem i związanymi z tym możliwościami strukturyzacji czasu podczas tworzenia.

Otrzymałaś Deep Listening Certificate. Czy możesz mi powiedzieć, co to za wyróżnienie i czego dotyczy?

EH: Podczas moich lat nauki poznałam amerykańską kompozytorkę i akordeonistkę Pauline Oliveros. Uczestnicząc w jednym z jej Warsztatów Pogłębionego Słuchania w Berlinie w 2000 roku, otrzymałam ważny impuls. Pauline Oliveros, urodzona w 1932 roku, tak jak ja w swojej twórczości artystycznej przechodziła między ideą kompozycji i improwizacji. Była pionierem muzyki elektronicznej i czołową postacią muzyki współczesnej jako kompozytor, tłumacz, pedagog i autor. Z biegiem czasu jako kompozytorka porzuciła zachodnią tradycyjną praktykę kompozytorską i wykonawczą, tworząc partytury składające się z ustnych instrukcji opartych na wieloletniej praktyce pogłębionego słuchania. Dla Oliveros uważne słuchanie oznaczało słuchanie absolutnie wszystkiego, w każdej chwili, na każdy możliwy sposób - czy to komponując, improwizując, czy w życiu codziennym. W pewnym sensie jej podejście było kontynuacją 4'33 Johna Cage'a.

W 2015 roku brałam udział w Deep Listening Retreat in the Arctic pod okiem Pauline Oliveros, Heloise Gold i Ione. Heloise Gold jest choreografką, tancerką i performerką, nauczycielką Tai Chi / Qi Gong i współzałożycielką projektu „Sztuka z ulic” dla bezdomnych artystów. Ione jest autorem, poetą, reżyserem, artystą dźwiękowym, terapeutą snów, a od 2001 roku dyrektorem artystycznym Instytutu Pogłębionego Słuchania. Doświadczenia, które zdobyłam, były na tyle ważne, że od razu zdecydowałam się wziąć udział w Programie Certyfikatów Pogłębionego Słuchania, aby wzbogacić swoją praktykę i zintegrować ją z moim codziennym życiem artystycznym i osobistym. Ćwiczenia ze słuchu, praca z ciałem i praca ze snami są częścią tej praktyki, jako doskonałe uzupełnienie moich umiejętności.

Właśnie wydałaś album ze Stevem Swellem, zatytułowany „Tonotopic Organizations”. Jakie to uczucie móc z nim improwizować?

EH: Po moim pierwszym doświadczeniu z graniem ze Stevem podczas jego rezydencji na Krakowskiej Jesieni Jazzowej, gdzie graliśmy jego muzykę w dużym zespole, wspaniale było mieć okazję pracować z nim w duecie - również po raz pierwszy. Znaliśmy się już wcześniej - poznaliśmy się w Nowym Jorku podczas rezydencji Kena Vandermark w Stone lub na innych festiwalach, ale nigdy nie graliśmy razem. Więc - jakie to było uczucie móc improwizować ze Stevem? To było coś nowego! Każde pierwsze spotkanie jest wyjątkowe. Nie wiemy jeszcze, jakich narzędzi używa inny muzyk, jakich strategii itp. To było ekscytujące - dla nas obojga wiązały się z tym niespodzianki, wyzwania, irytacje i odkrycia… To było jak wytyczenie nowego terytorium.

Jakim muzykiem i jaką osobą jest Steve Swell? Jak byś go scharakteryzowała?

EH: Nie znam Steve'a tak dobrze... Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to bardzo serdeczna i delikatna osoba, bardzo ludzka, a poza tym, że jest fantastycznym muzykiem i niesamowitym poetą! Musisz przeczytać jego wiersze! Jest bardzo skromny i nieskomplikowany - koncertowanie z nim było bardzo relaksujące. Na scenie daje z siebie wszystko - bez względu na to, czy jest to duża sala, czy mała klasa z dziećmi na widowni! Świetny muzyk i osoba, nie mam nic więcej do dodania! I oczywiście bardzo doświadczony artysta.

W tym roku wydałaś album z Andreą Centazzo („Duophonic Landscape”) i kolejny z Frankiem Gratkowskim („Burrum-bah”). Czy możesz powiedzieć coś więcej o tych płytach?

EH: Z Andreą pracuję razem od 2 lat i graliśmy koncerty w Austrii i we Włoszech. Album został nagrany w 2019 roku w winiarni na północy Włoch w pobliżu granicy ze Słowenią. Piękne miejsce o wyjątkowej akustyce! Wciąż pamiętam, że było tam dość zimno, a wokół nas były beczki po winie... Wilgotność powietrza była bardzo wysoka, klawisze pianina były mokre!

W styczniu 2020 roku koncertowałam w Australii. W tym samym okresie Frank występował ze swoim kwartetem, ponieważ oboje zostaliśmy zaproszeni na festiwal SoundOut w Canberze. Więc spotykaliśmy się mniej więcej w tych samych miejscach, haha! Richard Johnston, kurator SoundOut, zasugerował, że podczas festiwalu moglibyśmy wystąpić jako duet. Frank i ja znamy się od wielu lat, ale tak naprawdę nigdy nie graliśmy razem - więc zgodziliśmy się i zagraliśmy nasz pierwszy set - wierzcie lub nie - po drugiej stronie Ziemi, w Canberze! I to był świetny set z intensywną komunikacją, bardzo plastyczny... na szczęście został nagrany! To dokument udanego pierwszego spotkania na krótko przed Covid-19! Tytuł “Burrum-bah” odnosi się do miejsca, w którym kangur odbija się od skał - w lokalnym języku ludów Ngunnawal w Canberze.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Czy przewidujesz wkrótce jakieś nagrania?

EH: Kolejny album duetu z Michaelem Zerangiem ukaże się wkrótce w Not Two Records. Ponieważ w Austrii czeka nas drugi lockdown, będę w domu i będę komponować w najbliższej przyszłości, haha. Nie, to właściwie jest dość smutne. Musiałem odwołać trasę koncertową z Joelle Leandre i kilka innych koncertów, które miały się odbyć w listopadzie... Dużo pracy z odkładaniem projektów, koncertami itp...... Planowanie jest teraz dość trudne. Przypominam sobie o swojej wewnętrznej sile i staram się pozostać w kontakcie ze współpracownikami, pisarzami, słuchaczami… Więc jedynym planem, nad którym mam kontrolę, jest pozostanie aktywną twórczo.

Z kim chciałabyś tworzyć muzykę i dlaczego? Mam na myśli tych artystów, z którymi jeszcze nie grałaś.

EH: Ach, ach, jest ich dużo! Poza kilkoma muzykami, którzy od razu przychodzą mi do głowy, których już poznałam, znam lub słyszałam, grają, ale jeszcze z nimi nie grałam, ciekawi mnie młode pokolenie muzyków i ich sposób tworzenia oraz wizje, jakie mają.