Artykuły

  • Michael Cuscuna - jeden z trzech, którzy uratowali jazz!

    Wyobraźmy sobie, że ktoś daje nam klucze do archiwum wytwórni Blue Note. Brzmi fajnie. Takie klucze dostał w 1975 Michael Cuscuna: DJ radiowy, dziennikarz, producent (m. in. Dave’a Brubecka, Art Ensemble of Chicago) i muzyk-amator. Cuscuna miał za zadanie grzebać w tych starych, zakurzonych, skazanych na pożarcie czasu taśmach. Kilometrach taśm. Taśmach nieopisanych, nieadministrowanych, poplątanych i w ogólnie fatalnym stanie.

  • Steve Coleman - człowiek, który zmienił jazz!

    Coleman pochodzi z Chicago, a to nie byle jakie miejsce, więc od razu jest bardzo na serio. Urodzony w 1956 roku, Coleman – saksofonista, kompozytor i jeden z założycieli ruchu M-Base, dojrzewał otoczony słodkimi dźwiękami muzyki Charliego Parkera, Sonny'ego Rollinsa czy Johna Coltrane'a, których jego ojciec był nie tyle fanem, co wyznawcą. Chicago było dla niego bardzo łaskawe, jak sam wspomina „muzyka była w tamtym czasie wszędzie wokół. Miasto żyło w zgodzie z muzyką w sposób zupełnie naturalny.” Wystarczyło się po prostu włączyć do zabawy.

  • Hamiet Bluiett wielka barytonowa przygoda

    W jego życiu nie było spektakularnych zwrotów akcji i osobliwych ciekawostek. Ot, jeden z wielu wybitnych graczy na scenie jazzowej XX wieku. Lecz z pewnością nietypowy był jednak instrument którym zdecydował się zawojować amerykański rynek muzyczny. To właśnie Hamiet Bluiett wypromował grę na saksofonie barytonowym.

  • Joseph Jarman - szaman, aikidoka i wielki improwizator.

    Świat Great Black Music miał swoich proroków, intelektualistów, prześmiewców, MIał też natchnionych szmanów i takim właśnie był Joeseph Jarman. Dziś miałby 82 lata. Odszedł w ubiegłym roku i właśnie jego będzie nam szczególnie brakować  bo tak naprawdę muzycznie żegnaliśmy Jarmana na długo zanim odszedł by grać w wielkiej niebiańskiej orkiestrze. Na scenie pojawiał się coraz  rzadziej właściwie już od 1993 roku, kiedy odszedł z Art Ensemble Of Chicago. Dlatego może dobrze będzie w jego przypadku szczególnie zapamiętać dzień jego urodzin.

  • Oliver Lake - w połowie drogi między kompozycją a improwizacją

    Są tacy artyści, którzy posiadają szczególny, choć rzadko występujący dar. Jest nim umiejętność odnajdywania się w zaaranżowanych formach muzycznych i pielęgnowaniu tradycji przy jednoczesnym podążaniu za zmysłem do fantazyjnej improwizacji. Jedną z takich postaci, która w różnych proporcjach łączy świat kompozytorskich struktur i niemal bezgranicznej kreatywności, jest urodzony 14 września 1942 roku, amerykański saksofonista Oliver Lake.

  • Marcin Olak POczytalny: Bezludna wyspa 2.0

    Jakiś czas temu zabawiałem się myślowym eksperymentem z bezludną wyspą. Co bym zabrał, jakie przedmioty, jakie książki, jaką muzykę… To oczywiście pytanie o to, co uważam za ważne, a odpowiedzi w jakiś sposób ewoluują, zmieniają się... I to na pewno może być punktem wyjścia do jakichś introspekcji. 

  • Joelle Leandre - Improwizacja to pierwszy akt, żeby zacząć grać

    Prowansja, kraj lawendy, ziół, lazurowego wybrzeża lazurowego. Z jednej strony Alpy Południowe z drugiej morze. Z Prowansji nie chce się wyjeżdżać. Zapach pieczywa, smak oliwy i wina, prostego jedzenia, no i widoki. A to na zbocza gór, a to na winnice i cykady, grają że aż… Prowansja to także słynne miasta na wybrzeżem Morza Śródziemnego Marsylia, Nicea albo Antibes – gdzie wszyscy jazzowi święci zjeżdżali zagrać wielki jazz. Prowansja to również Aix En Provance, mniej znane, ale bardzo ludne miasteczko.

  • Joelle Leandre - A Woman's Work

    W ostatnich latach można było spotkać w Polsce parokrotnie Jelle Leandre w ramach jesiennych festiwali – krakowskiej Jesieni Jazzowej oraz warszawskiego Ad Libitum. Niedawna rezydencja była okazją do prezentacji publiczności wydawnictwa “A Woman’s Work” - ośmiopłytowego boxu, prezentu on Not Two dla artystki oraz słuchaczy z okazji 40 lecia aktywności scenicznej francuskiej kontrabasistki, z pewną goryczą wspominającą o tym, że w rodzimym kraju trudno było o zainteresowanie rocznicą.
     
  • Steve Turre – spiritman

    Pochylając się nad biografią artysty jazzowego nieczęsto zdarza się, że pośród jego osiągnięć i prestiżowych spotkań muzycznych wyczytać można, iż stał się pionierem, który wprowadził do jazzu instrument dotąd w nim nieobecny. Jeszcze rzadziej można zetknąć się z artystą, który uczynił z nie-instrumentu narzędzie do efektywnego improwizowania. To jest zasługą puzonisty Steve'a Turre, który dał jazzowi brzmienie... muszli, a w szczególności konchy.
     
  • Marion Brown - wszechstronny alcista

    Zapewne doskonale pamiętają i znają państwo płytę “Ascension” nagraną w 1965 roku przez Johna Coltrane’a. To był nie tylko kolejny wielki przełom w twórczości amerykańskiego saksofonisty, ale i wyborna odpowiedź na “Free Jazz: A Collective Improvisation” podwójnego kwartetu Ornette Colemana. I być może nawet lepsza od pierwowzoru, choć zdania w tym przypadku na pewno są i będą podzielone. Trudno mi sobie jednak wyobrazić, by jakiekolwiek wątpliwości budziła klasa muzyków towarzyszących na płycie Coltrane’owi. Część z nich była zresztą już dobrze znana słuchaczom muzyki jazzowej.

  • Don't Stop Sonny!

    Sonny Rollins świętuje dziś 90 urodziny. W niewydawanym już magazynie "Jazz & Classics" na okazję koncertu poprosiłem pana Andrzeja Tersę, którego uważam za jednego z najświetniejszych znawców twóczości Rollinsa, a także wyśmienitego biografa tego twórcy i autora jego dyskografii, o napisanie artyułu na temat wybitnego saksofonisty. Teraz na stronach www.jazzarium.pl artykuł ten w penej, nieograniczonej ramami drukarskimi formie pragę przypomnieć. (Maciej Karłowski)

  • Dave Liebman - saksofonista wszechczasów!

    Nie sposób nadążyć nad projektami w które angażuje się Dave Liebman. Grał w zespołach największych jazzowych wyjadaczy takich jak John Coltrane, Elvin Jones, czy nawet sam Miles Davis. Zawładnął amerykańską sceną, koncertował na całym świeie. Obecnie prowadzi własne zespoły, nagrywa solo, w akustycznym duecie. Zaangażował się też w muzykę big bandową. Pomimo jazzowej emerytury nadal nie tylko koncertuje, ale przede wszystkim tworzy i eksploatuje. Obrazą byłoby więc nazwać go czołowym saksofonistą XX wieku. Dave Liebman to czołowy saksofonista wszechczasów!

  • Veryan Weston - sztuka błyskotliwego dialogu

    Veryan Weston urodził się w roku 1950 w Cornwall. Próżno szukać bardziej szczegółowych informacji dotyczących lat młodzieńczych czy pierwszych fascynacji muzycznych. W wieku 22 lat przeprowadził się do Londynu gdzie dorywczo gra jazz oraz zajmuje się improwizacją w Little Theatre Club. W latach 1975 – 1985 Weston zostaje rezydentem oraz stypendystą stowarzyszenia Digswell Arts Trust co pozwala mu ukończyć książkę na temat improwizacji.

  • W świecie Johna Zorna nie ma podziału na muzykę i całą resztę

    Trudno jest nawet zredagować encyklopedyczną notkę pod hasło „ZORN John” – mieści się tu po prostu zbyt wiele. Muzyk jazzowy, awangardowy, saksofonista, multiinstrumentalista, lider (np. Masada, Naked City, The Dreamers), założyciel wytwórni Tzadik, twórca muzyki filmowej, producent, kompozytor, aranżer, wreszcie człowiek znany jako Dekoboko Hajime, nagrywający masę muzyki w Japonii…sporo się nazbierało.

  • Marcin Olak Poczytalny: Inni

    O moim zachwycie zadecydował chyba kontekst. Sam album jest dobry, naprawdę dobry, choć nie jestem pewien, czy odkrywczy – ale to nie ma większego znaczenia, gdy zdamy sobie sprawę z wyrazu – i właśnie z kontekstu, w którym ta płyta się pojawiła. Słucham jej już któryś raz i nie mam wątpliwości, że ten album jest ważny. Bardzo ważny. Właśnie teraz… Ale po kolei.

Strony