Artykuły

  • Człowiek, który jako artysta osiągnął prawie wszystko - George Lewis

    W wieku 19 lat ludzie wkraczają w dorosłe życie. Decyzje przez nich podejmowane mają nieodwracalny wpływ na ich dalsze losy. Pewne furtki na zawsze się zamykają, po to by inne mogły zostać na oścież otwarte. George Lewis w wieku 19 lat wstąpił do AACM – Association for the Advancement of Creative Musicians- stowarzyszenia promującego młodych afroamerykańskich muzyków trudzących się jazzem progresywnym.

  • "Trane jest ojcem, Pharoah synem, a ja jestem duchem świętym" - w 85 urodziny Alberta Aylera wspomina Piotr Jagielski

    „Wiesz kim jestem? Słyszałeś już o mnie?” – padło pytanie a oczy Cecila Taylora robiły się coraz większe i bardziej zdziwione. Kim był ten młody intruz, który tak domagał się rozpoznania w oczach pianisty? Taylor już zbierał się by wyrzucić z siebie serię obelg, gdy butnego młodego człowieka zaczął odciągać na bok jego brat, Donald. Przepraszał pana Taylora za chamskie zachowanie brata, do którego syczał: „człowieku, nie podchodzisz w ten sposób do kogoś takiego jak pan Taylor i nie zadajesz mu takich pytań! Nigdy!” Dumnym intruzem był młody saksofonista, Albert Ayler.

  • Tomasz Stańko w 79 rocznicę urodzin

    Jeszcze dwa lata temu składaliśmy mu najlepsze życzenia, choć, jak sam twierdził, urodzin nie obchodził. Niespołna trzy tygodnie później dowiedzieliśmy się, że nie będziemy mieli już więcej takiej okazji. Dziś Tomasz Stańko - człowiek, który dla wielu, był symbolem polskiego jazzu i jego najjaśniejszą gwiazdą, kończyłby 78. lat. 

  • Marcin Olak Poczytalny: Smutny koncert.

    Poszedłem na koncert. Fajny. Modny. Taki, na którym wypada być. Zazwyczaj unikam modnych i tłocznych miejsc, ale tym razem uznałem że warto, naprawdę chciałem usłyszeć ten skład na żywo.

  • 83 lata miałby dziś Lee Morgan, gdyby nie...

    Robiło się już późno gdy Lee Morgan wchodził na scenę nowojorskiego klubu Slugs, żeby wykończyć wieczór. To miał być już ostatni set wieczoru. Im później się robiło tym wszystko stawało się coraz bardziej nieformalne. Lee musiał się przedzierać przez zaczepiających go fanów. Był miłym człowiekiem i nie odmawiał rozmowy, więc wejście na scenę zajęło mu tym razem znacznie więcej czasu niż zwykle. Gdy wreszcie się udało i znalazł się na scenie, usłyszał znajomy kobiecy głos wołający go po imieniu - „Lee!” Odwrócił się ale nie wiadomo nawet czy zdążył zobaczyć tę kobietę.

  • Frank Wright - muzyka płynie prosto z serca

    “Poprzez muzykę próbujemy się oczyścić, by móc wejść na wyższy poziom spokoju ducha i świadomości. Chcemy też zaprowadzić tam tych, którzy nas słuchają” - tak Albert Ayler w obrazowym, a zarazem filozoficznym ujęciu postrzegał swoją twórczość. Postać słynnego saksofonisty i jego wypowiedź pojawia się tu nie bez powodu.

  • Impresja na 90. urodziny Andrew Hilla

    Wszystko zaczęło się przez kompletny przypadek. Moja znajomość, która miała później okazać się głęboką przyjaźnią, z Andrew Hillem, zaczęła się przez pomyłkę. Aż wstyd się przyznać – choć wszystko wydarzyło się kawałek czasu temu i być może nie muszę czuć już takiego wstydu jak tego dnia, kiedy wziąłem Andrew Hilla za Herbiego Hancocka. A wszystko z winy Dona, w którego nowojorskim mieszkaniu znalazłem płytę, której okładkę znałem, choć samej płycie nie poświęciłem wówczas wystarczającej uwagi.

  • Stanley Clarke - 70 urodziny śpiocha

    Być może najważniejszy dzień w życiu Stanleya Clarke’a rozpoczął się od spóźnienia. Stanley zaspał do szkoły, był wówczas jeszcze w liceum, i spóźnił się na zajęcia w Roxborough High School w Filadelfii. Gdy wpadł wreszcie zdyszany na lekcje muzyki okazało się, że wszystkie najlepsze instrumenty zostały już zajęte – gitara, klawisze, perkusja, skrzypce. Na nic zdała się cała edukacja, którą zdążył pobrać, umiejętność gry na akordeonie, skrzypcach i wiolonczeli. Wszystko najlepsze było już zaklepane. Została tylko słabizna – gitara basowa. Nie mając szczególnego wyboru, Stanley położył ręce na basie, po raz pierwszy w życiu. Kilkadziesiąt lat później w podziękowaniu za to poświęcenie Stanley Clarke odebrał honorowe wyróżnienie – klucze do miasta. Między dniem wielkiego zawodu, gdy okazało się że Stanley będzie musiał zostać, ku własnej rozpaczy, basistą a dniem, w którym odbierał klucze do bram Filadelfii wydarzyło się bardzo wiele dobrego.

  • Gwiazda mimo woli - amerykańska gwiazda wokalistyki Tierny Sutton

    We współczesnym świecie muzycznym, jazzowym czy nie jazzowym,  od momentu, gdy z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu kształtowaniem muzycznych gustów zajęła się telewizja, ogólnie przyjętą normą jest postępowanie w zgodzie z zasadą gwałtownego i zazwyczaj przesadzonego sukcesu. Stawanie się sławnym z dnia na dzień przytrafia się tak często, że ciężko jest nawet nadążyć za zmiennością telewizyjnej mody.

  • Marcin Olak Poczytalny: Odmienności

    Chyba coś poszło nie tak. Przecież powinienem teraz grillować, pić piwo, słuchać skocznej muzyczki, pasjonować się piłką nożną, oglądać jakiś mecz, chyba jakieś mistrzostwa są czy coś? Może nawet mógłbym mieć normalną pracę, oglądać seriale, wziąć na kredyt nowy telefon, może nawet samochód… a ja nic. A przecież to nic złego, można być naprawdę fajnym człowiekiem z nowym telefonem, oglądać mecze i chodzić na grilla. No można. Tyle, że ja jestem inny. Piłki nie lubię, nawet kiedyś myślałem, że Lech i Kolejorz to dwa różne kluby.

  • Cichy geniusz - Reggie Workman@84

    Reggie Workman jest jednym z „cichych geniuszy” muzyki jazzowej – artystów, o których niestety nie mówi się tak często, jak należy. Workman to nie tylko wielki kontrabasista, ale również znakomity kompozytor i nauczyciel. Wzór elegancji i klasy – zarówno na scenie, jak poza nią. Nazwisko profesora Reginalda Workmana powinno wymieniać się jednym tchem obok Mingusa, Chambersa, Garrisona , Cartera i innych geniuszy kontrabasu.

  • Frank Lowe - żarliwy poryw dźwięków saksofonu

    “Wziąłem parę płyt Coltrane’a do Wietnamu i słuchałem ich nieustannie. Jego muzyka dawała mi życie, choć śmierć czyhała na mnie bez przerwy” - tak pewnego razu w obrazowy sposób saksofonista Frank Lowe wypowiedzieć się miał na temat głównej artystycznej inspiracji. I coś musiało być na rzeczy, bo słuchając wczesnych płyt Amerykanina z naciskiem na żarliwe i chyba najbardziej uznane przez krytyków “Black Beings”, trudno nie odnieść wrażenia jakby każda wygrywana przez niego fraza czy solówka to była właśnie sprawa życia i śmierci.

  • Tom Harrell – płynące z serca melodie

    Chcąc skierować myśli na tych z aktywnych jeszcze, dojrzałych muzyków, którym z jednej strony blisko do estetyki jazzu sprzed czterech czy pięciu dekad, a z drugiej – którzy potrafią do dziś ten bagaż doświadczeń i fascynacji przekuć na różnorodną, interesującą sztukę, należy wymienić nazwisko Toma Harrella. Ten 73-letni artysta niemal od początku swej profesjonalnej kariery grał z postaciami dla jazzu wybitnymi: Stanem Kentonem, Woodym Hermanem czy Horace'm Silverem.

  • Geri Allen - wielka postać wielkiej jazzowej pianistyki

    Nie mieliśmy okazji bardzo często cieszyć się jej muzyką na żywo. W naszej pamięci jednak zostanie na zawsze jako jedna z najważniejszych osobowości nowoczesnego jazzu. Nie była w Polsce przesadnie popularna. Choćodwiedziła nas kilka razy to tę sytuację odrobinę zmieniła Aga Zaryan zapraszając ją do nagrania płyty poświęconej Ninie Simone i Abeby Lincoln, ale Geri Allen zanim przyjęła zaproszenie Agi była już od bardzo dawna wielką gwiazdą światowego jazzu. Dziś miałby 63 lata.

  • Chick Corea - Szalony Kapelusznik !

    Z pewnością nie może być łatwe odrzucenie pokusy spoczęcia na laurach. Szczególnie gdy ma się ku takiemu spoczęciu sposobność i wszelkie usprawiedliwienie, gdy zrobiło się już swoje i na dobrą sprawę, nikt nie powinien oczekiwać więcej. Było już i tak zupełnie wiele i zupełnie nieźle. Przed takim wyzwaniem duchowym stają zazwyczaj tylko najwięksi muzycy, których twórczość – by być twórczością właśnie a nie jedynie dorobkiem – stale domaga się zmian i rozwoju. To musi być męczące tak rozwijać się bez przerwy. Jednym z tych muzyków był Chick Corea.

Strony