Piotr Jagielski

Czwarta 20tka Jana Ptaszyna Wróblewskiego!

Jednym z ciekawszych filmów dokumentalnych poświęconych muzyce jazzowej jest obraz "Jazz on a summer's day" - filmowa relacja z festiwalu w Neport. Jest rok 1958, na scenie Thelonious Monk, Dinah Washington, Jim Hall, Bob Brookmeyer, Louis Armstrong, Mahalia Jackson, Gerry Mulligan...nawet Chuck Berry. Występuje także grupa International Newport Band, a między muzykami tej grupy Jan "Ptaszyn" Wróblewski - jedyny muzyk zza "żelaznej kurtyny".

Właściwie to miałem zostać tylko na chwilę - Sonny'ego Clarka w dniu 84 urodzin wspomina Piotr Jagielski

Piorun trafił Sonny’ego Clarka w ciemnym zaułku nowojorskiej ulicy 13 stycznia 1963 roku. Pianista miał ledwie 32 lata, przez dwie noce poprzedzające nieszczęście nie zmrużył oczu, grając koncerty w restauracji hotelu Alvin położonej przy Broadwayu. 13 stycznia temperatura była zbyt wysoka, by wytrzymał ją Sonny Clark i jego słabowity organizm, wycieńczony latami alkoholowo-narkotykowego nadużycia. Nowojorskie lato, rozlewające skwar między betonowe budynki i groźnie wyglądające wieżowce, opanowało miasto; nie było się nawet gdzie przed nim schować.

W Pardon To Tu zagości dziś Harlem

Sprawa jest ważna i bardzo dla nas przyjemna. I rzecz wcale nie dotyczy bezpośrednio muzyki, choć jeśli bohaterem jest Harlem to i o muzyce słowa paść muszą. Dzisiaj 15 grudnia warszawski klub Pardon, To Tu będzie gospodarzem spotkania z ksiażką Pana Tomasza Zalewskiego zatytułowaną "Harlem", wydaną przez W.A.B. I co więcej spotkanie to poprowadzi nasz redakcyjny kolega, którego wywiady, artykuły i recenzje od samego początku istnietnia Jazzarium mamy wielkie szczęście publikować - Piotr Jagielski
 

Dziś urodziny John Lee Hookera!

Gdy John Lee Hooker zbliżał się powoli do wieku nastoletniego, jego ojczym, Will Moore, zaczął uczyć go gry na gitarze i puszczać płyty bluesowe. Do tego momenty chłopiec muzykę lubił, owszem, ale jej znajomość ograniczał do pieśni kościelnych i gospel, których nasłuchał się na niedzielnych mszach. Blues to była inna muzyka, nie opowiadała o zbawieniu i miłości do Pana; przypominała raczej pijackie wycie, opowiadające o cierpieniach na ziemskim padole, niewiernych kobietach i miłości - a jakże - tyle, że do butelki.

Łzy same napływały do oczu - Johnny'ego Hodgesa w 114 urodziny wspomina Piotr Jagielski

Benny Goodman powiedział o nim, że jest „póki co, najwspanialszym saksofonistą jakiego słyszał”, Charlie Parker nazwał go „Lily Pons” instrumentu. Być może Goodman nieco przesadził (z drugiej strony, trzeba pamiętać, że wypowiadał te słowa w 1938 roku), ale Johnny Hodges był z pewnością jednym z najwspanialszych saksofonistów w historii jazzu. I jednym z najbardziej niedocenianych. Gdy mówi się „saksofon”, hasło „Johnny Hodges” nie wpada do głowy jako pierwsze; nawet jako jedno z pierwszych. A powinno. 



WSJD2014: Jack DeJohnette

Zanim Jack DeJohnette został jednym z ważniejszych i bardziej pomysłowych perkusistów w historii muzyki jazzowej, był utalentowanym pianistą. I być może to młodzieńcze doświadczenie leży u podstaw jego późniejszej wielkości - DeJohnette jest perkusistą niezwykle innowacyjnym, lirycznym i przywiązującym uwagę do tego, co dzieje się dookoła jego samego. Przypomina pod tym względem Arta Blakeya i Elvina Jonesa. Doskonale reaguje na tworzoną przez pozostałych kolegów muzykę, sam stając się nie jedynie metronomem a pełnoprawnym instrumentem w zespole.

Jazztopad: Wayne Shorter Quartet - koniec jest tylko umowny

Trzeba powiedzieć sobie jasno - na koncercie kwartetu Wayne'a Shortera chodzi o muzykę. Wszystko, co wykracza poza nią jest niemile widziane i w ogóle nie dopuszczane do głosu. Shorter nie rozmawia z publicznością, nie opowiada historyjek i dowcipów, jak jego kolega Herbie Hancock. Nie zagaduje własnej muzyki. Nie ma nawet konkretnych utworów, kompozycje ciągną się przez pół godziny, nie mając wyraźnego końca i struktury.

Miłość która nie mogła trwać - o filmie Filipa Dzierżawskiego pisze Piotr Jagielski

Miłość - wiadomo: Tymon, młody Możdżer, legendarny Olter, Sikała i Trzaska. Sprawa doskonale znana każdemu zainteresowanemu polskim jazzem. Pardon, yassem. Wiemy doskonale, że Miłość to był kawał zespołu, chętnie eksperymentujący, podejmujący nieoczywiste rozwiązania. Niezwykłe w takiej sytuacji - powiedzmy, stricte muzycznej - wydaje się, że członkowie zespołu właściwie nigdy nie powinni znaleźć się razem w jednym pomieszczeniu.

Matana Roberts w Cafe Kulturalna

Z powodu śnieżycy na berlińskim lotnisku Matana Roberts nie przyjechała na zaplanowany koncert w Krakowie. Dzięki bogu, że dojechała do Warszawy. Występ saksofonistki rodem z Chicago nie przypominał jej lipcowego koncertu podczas Warsaw Summer Jazz Days.

Strony