Artur Majewski

Cyklu FINA na ucho: Artur Majewski i Patryk Zakrocki

Duet Artur Majewski / Patryk Zakrocki wystąpi 8 listopada, w ramach cyklu FINA na ucho.

„Miliony lat temu Ziemię pokrywały głównie trawy i wszystko było w porządku” – taką myślą Artur Majewski i Patryk Zakrocki puentują notkę towarzyszącą ich wspólnej płycie.

Czas panowania traw

Na albumie "Czas panowania traw" spotykamy duet Artur Majewski - kornet, delay i Patryk Zakrocki - altówka, mbira, ring modulator. Rejestracja poczyniona w Zielonej Górze, latem ubiegłego roku.

Plodi

Płyta Plodi, firmowana przez duńską saksofonistkę Lotte Anker, to bodaj najdłuższe wydawnictwo z ostatnio recenzowanych. Pełne 75 minut! Ale to nie jedyny… kłopot z nią związany. Łączy ona w sobie aż trzy muzyczne spotkania, a ja nie do końca rozumiem, co przyświecało Anker i wydawcy słoweńskiemu, by je pomieścić na jednym krążku, dodatkowo w proporcjach czasowych, które nie pomagają w odbiorze całości.

Leandre! Guy! Fernandez! Liquid Quintet! Watts! Crispell! Edwards! 12th Ad Libitum Festival! And so is history! I tak tworzy się historia!

Każdy akt zbiorowego grania i słuchania muzyki ma swoją historię, swoje genialne epizody, tudzież dla odmiany garść prawdziwych gniotów. Warszawski Festiwal Muzyki Improwizowanej Ad Libitum szczęśliwie od lat unika tych ostatnich i na ogół kreuje wydarzenia artystyczne na poziomie trudno osiągalnym dla innych tego typu inicjatyw w naszym pięknie powykręcanym kraju.

Liquid Quintet, Barry Guy & Joëlle Léandre oraz Joëlle Léandre Tentet na zakończenie Ad Libitum 2017

14 października, ostatniego dnia 12. edycji festiwalu Ad Libitum, w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej czekają nas trzy koncerty. Wieczór rozpocznie Liquid Quintet, po któtym na scenie wyjdzie duet Barry Guy i Joëlle Léandre. Na zakończenie usłyszymy Joëlle Léandre Tentet, z kompozycję "Can You Hear Me?".

River, Tiger, Fire

W zamierzchłych jazzowych czasach sytuacją zupełnie typową były codzienne czy cotygodniowe występy tegoż samego zespołu, w tymże samym miejscu i dla tej samej publiczności – nazywało się to rezydencją. Słuchacze spragnieni dźwięków i nocnych wrażeń tłumnie przybywali posłuchać kolejnego koncertu Charliego Parkera czy kwartetu Monka z Coltranem.

River, Tiger, Fire

W zamierzchłych jazzowych czasach sytuacją zupełnie typową były codzienne czy cotygodniowe występy tegoż samego zespołu, w tymże samym miejscu i dla tej samej publiczności – nazywało się to rezydencją. Słuchacze spragnieni dźwięków i nocnych wrażeń tłumnie przybywali posłuchać kolejnego koncertu Charliego Parkera czy kwartetu Monka z Coltranem.

Strony