Recenzje

  • One4J: Paying Homage To J.J. Johnson

    Steve Turre jest od wielu lat niekwestionowanym liderem w światowym rankingu puzonistów, za jaki można uznać ankietę krytyków magazynu „Down Beat”. Co nie mniej ważne, palmę pierwszeństwa przyznają mu również czytelnicy tego prestiżowego periodyku. Turre zajął miejsce na tronie po odejściu genialnego J. J. Johnsona i zdetronizował go może chyba tylko Robin Eubanks.

  • LIKE – COPYING

    Jeff Parker do nagrania swojego pierwszego, autorskiego albumu podszedł z dużą pokorą. Wielbiciele eksperymentów avant-rockowych mogą czuć się lekko zaskoczeni. Za wyjątkiem kilku utworów muzyce z płyty LIKE-COPING bliżej do brzmienia Jim Hall Trio niż do eksperymentów grup Tortoise, czy Isotope 217. 

  • Groovin’ Heads

    To polska płyta acid-jazzowa. Styl ten co prawda święcił triumfy w połowie lat 90. za sprawą zespołów Incognito i Brand New Heavies, ale myślę, że zapotrzebowanie na dobrze zaśpiewane melodyjne piosenki z synkopowanym podkładem rytmicznym i jazzującymi solówkami jest zawsze. 

  • Irreplaceable

    George Benson - muzyk słynny, poważany, ba, nawet legendarny. Na taką opinię zapracował wiele lat temu w czasach, kiedy jeszcze miewał chęć zabierania głosu na temat gitary w jazzie.

  • The Invisible Hand

    Nienajlepiej wypowiadałem się o poprzedniej płycie Osby'ego, firmowanej wspólnie z Lovano - "Friendly Fire". Słabość do Osby'ego jest u mnie jednak niepoprawna, wobec powyższego, gdy pojawiła się omawiana płyta, natychmiast ją kupiłem. Karierze tego muzyka przypatruję się jeszcze od czasów, gdy był "młodym-gniewnym" przedstawicielem dynamicznego M-Base'u. Potem miał flirt z raperami, równie gwałtowny i dynamiczny.

  • Flights Of Fancy: Trio Fascination. Vol. 2

    Joe Lovano do bardziej awangardowych rejonów jazzu sięgnął po raz pierwszy chyba wraz ze swoim septetem z końcem lat '80, potem były trzecionurtowe płyty z Shullerem oraz hołd Sinatrze, z drugiej strony z triowymi składami Lovano spotykamy się przecież nie po raz pierwszy.

  • Hand On The Torch

    Acid jazz był (bo chyba w przypadku tej muzyki czas przeszły jest już właściwy) prądem, który pojawił się na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego stulecia, by pod hasłem "jazz" zawojować... parkiety dyskotek. Muzycy jazzowi już gdzieś od połowy lat 80 przyglądali się rozwijającej się kulturze rapowej, często w wywiadach dając świadectwo swym zafascynowaniem "nową czarną kulturą", widząc w niej niejednokrotnie "odnowienie" jazzu. 

  • Heartdrops: Vince Benedetti Meets Diana Krall

    On  był muzykiem, któremu nie zawsze się wiodło. Ona początkująca piosenkarka, która chyba nie sądziła, że wyrwie się z knajpianego entourage’u. On jeździł taksówką, bo w branży nie szło najlepiej, ona właśnie wsiadła do jego taksówki i poprosiła o zawiezienie na jakiś koncert. Potem była rozmowa, zaproszenie do wspólnego klubowego pogrania.

  • Threads

    To bardzo zaskakująca płyta szczególnie dla tych, którzy przywykli, że David S.Ware stoi zawsze na czele klasycznego jazzowego kwartetu i gra z nim muzyką natchnioną Aylerem i późnym Coltranem. Zaskoczeniem będzie pewnie także i informacja, że Ware zainteresowany jest także i kompozycją w szerszym znaczeniu tego terminu niż wynikało to z jego dotychczasowych prac.

  • Never Too Late But Always Too Early

    Trio Brötzmann/Parker/Drake jest jak rzeźnia dla niewiniątek. Jeńców nie bierze. Zabija. Bez przebaczenia. Bez rozgrzeszenia. Chyba, że stan nirwany słuchacz osiągnie wcześniej.

  • Open Land

    Skład obecny na „Open Land” jest jakby połączeniem różnych projektów Abercrombiego oraz zespołów, w których uczestniczył. Przede wszystkim w składzie sekstetu jest całe „organowe” trio: Abercrombie-Wall-Nussbaum. Poniekąd zresztą, sekstet można traktować jako właśnie rozszerzenie tego tria.

  • Memories Of You

    Mark Murphy to jeden z najwybitniejszych wokalistów jazzowych posługujących się techniką vocalese. Dzięki naturalnej sprawności ćwiczonego głosu Murphy wyzwolił tę technikę od bezpośredniej imitacji gry jazzowego saksofonu czy trąbki, odkrywając autonomiczne cechy śpiewu pasujące do jazzowej improwizacji ze swingiem i drivem.

  • Time Again

    W swoim gatunku jest to zapewne płytowe wydarzenie, budzące jakieś emocje. Podsyca je zapewne także i skład, no bo przecież jeśli grają m.in. Mike Mainieri na wibrafonach,  Russel Malone na gitarze, Steve Gadd na perkusji i Christian McBride na kontrabasie, Don Alias - na instr.perkusyjnych to źle nie może być. 

  • Revisite

    Płyta „Revisité” to znak naszych czasów, kiedy autorskie utwory z „regularnych” płyt poddawane są następnie procesowi remiksowania, często przez mniej lub bardziej znanych specjalistów, częstokroć nawet nie związanych z muzyką, której miksy robią. Taką właśnie produkcją jest też omawiany krążek cieszącego się w niektórych kręgach sporym uznaniem francuskiego trębacza Erika Truffaza. 

  • Live

    Nie ukrywam, iż Cassandra Wilson jest jedną z bardziej przeze mnie poważanych śpiewaczek jazzowych. Wprawdzie ostatnio jej śpiew ma więcej z folku niż jazzu, to jednak niegdyś wraz ze swoimi kolegami spod szyldu M'Base tworzyła sporo fermentu w zastanym obrazie wokalistyki jazzowej.

Strony