ECM

Dominik Wania: „Od Manfreda Eichera dostałem tylko jedną instrukcję: siadaj i graj”

Dominik Wania nagrał swój pierwszy solowy album pt. „Lonely Shadows”. Mimo że z wytwórnią ECM współpracował już przy okazji albumów Macieja Obary, to dopiero ten materiał jest jego osobistą wypowiedzią i dojrzałym debiutem dla niemieckiej wytwórni. Przy tej okazji pianista porozmawiał ze mną nie tylko o współpracy z Manfredem Eicherem, ale też o swoich klasycznych inspiracjach, akustycznych preferencjach i obserwacjach dotyczących młodej sceny: zarówno tej klasycznej, jak i jazzowej.

Mam w sobie wielką chęć dzielenia się muzyką – wywiad z Marcinem Wasilewskim

Nie jest łatwo umówić się na wywiad z tak zajętym artystą, jak Marcin Wasilewski. Szczęśliwie jednak udało nam się porozmawiać w jeden z deszczowych, szarych warszawskich dni. Sceneria to nieszczególna, ale silnie cechująca jesień w mieście.

Spotykamy się w intensywnym dla Ciebie okresie – trwa trasa koncertowa Twojego tria, promująca najnowszy album zespołu pt. „Live”. Słuchałem Waszych występów nie raz, zapoznałem się także z płytą i nie mam wątpliwości, że grając dla publiczności jesteście w swoim żywiole.

Arctic Riff

Arctic Riff” to wspólny projekt  tria Marcina Wasilewskiego i  saksofonisty Joe Lovano. Zderzenie dwóch jazzowych kultur, tradycyji amerykańskiej i słowiańskiej. Kantylena typowa dla polskiego tria jest tu poganiana przez postbopowego wyjadacza. Wszystko zaś spięte przestrzenią typową dla ECM-u. Album zdecydowanie krystaliczny , ale wbrew arktycznym nawiązaniom: gościnny i ciepły.

Arktyczny riff na rozstaju

To była historia jak ze snu. O jej przebiegu zdecydował, jak to często bywa, przypadek. Pod koniec dziewięćdziesiątego trzeciego roku miałem job w Przemyślu, w sekcji mieli grać Wege i Konrad (Zbigniew Wegehaupt i Cezary Konrad – przyp. red.). Na parę dni przed jobem dzwoni Wege: „Nie mogę jechać, mam tutaj ważne granie”. „No to musisz mi kogoś polecić” – mówię. „Zagraj z młodym Miśkiewiczem”. „Jaki Miśkiewicz”? „Syn Henryka Miśkiewicza gra na bębnach, bardzo młody chłopak”. Tomasz Stańko poszedł za tą radą.

Marcin Olak Poczytalny: Smutny

Wszystko się kończy. Przecież o tym wiem, tak jest w naturze. Coś jest, potem chwilę trwa, potem się kończy. A potem gdzieś zaczyna się coś innego, ale to już zazwyczaj zupełnie inna historia. Trochę jak taki mały, lokalny koniec świata. Może mały i lokalny – ale jednak jakiś świat się kończy. Zmienia.

Tak, jestem smutny.

Koncert w Budapeszcie - Keith Jarrett już pewnie nie zagra na scenie.

Od wczoraj na rynku muzycznym możemy cieszyć się najnowszym albumem sygnowanym przez największego żyjącego improwizującego jazzowego pianisty Keitha Jarretta. POjawienie się "Budapest Concert" to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich miłośników jego talentu niestety publikowana w oparach wieści bardzo smutnych.

In-house Science

Nie tak całkiem dawno w moje ręce trafił tegoroczny krążek tria: Arild Andersen, Paolo Vinaccia i Tommy Smitha – In-house Science wydanego staraniami oficyny wydawniczej ECM. Skandynawski jazz ma w swojej galerii sław nazwiska, które rezonują w świadomości fanów muzyki.

Arild Andersen – mistrz ze Skandynawii

Sam o sobie mówi: „Moim największym sukcesem jest, to że wciąż jestem na scenie. Mało tego, nadal mam poczucie, że dopiero zaczynam”. Arild Andersen, pomimo 70 lat na karku jest jednym z bardziej kreatywnych, nowatorskich i otwartych kontrabasistów jazzowych. Doskonałe wyczucie stylu i silne, przestrzenne brzmienie to atuty, dzięki którym już lata temu zdominował europejskich kontrabasistów. Obecnie płyty Arilda Andersena ludzie kupują w ciemno. Nic dziwnego, bo każdy projekt z jego udziałem to stylistyczna perełka.

Vijay Iyer - "Jako artystę interesuje mnie proces."

Od naszej ostatniej rozmowy z Vijayem Iyer minęło trochę. Od tamtego czasu w jego muzycznym życiu wydarzyło się wiele, powstały ważne nagrania, pojawiła się płyta w ECM, posypały się nagrody, których w karierze Vijaya nazbierałoby się całkiem sporo. Niebawem Vijay Iyer wystapi w ramach tegorocznej odsłony festiwalu Jazz Jantar. Warto więc tamtą rozmowę przypomnieć.

Black Orpheus

Przykre to okoliczności, gdy nowo wydany album należy skomentować w kontekście niedawnej śmierci występującego na nim artysty. Komentarz nabiera jeszcze większego ciężaru, gdy dotyczy on płyty stanowiącej zapis jego ostatniego koncertu, który do tego był występem solowym. A w muzyce improwizowanej gra solo to wyjątkowa płaszczyzna dla prezentacji tego, co najbardziej intymne w duszy twórcy. Taki kontekst dotyczy albumu „Black Orpheus” Masabumiego Kikuchi, wydanego niespełna rok po śmierci tego wyjątkowego pianisty.

Strony