Tomasz Stańko

Człowiek, skrzypek, legenda. Zbigniew Seifert!

Zbigniew Seifert. Los odebrał go światu przedwcześnie, siłą wpychając w ramiona straszliwej, nieuleczalnej choroby, która metodycznie, kawałek po kawałku gasiła jedną z największych indywidualności muzyki jazzowej – nie tylko w Polsce, ale w ogóle. Bitwę z nowotworem Seifert przegrał, ale walkę podjął dzielnie, w pełnej świadomości skutków. To była niewątpliwie najcięższa próba, jakiej został poddany.

Alexander von Schlippenbach - wyobraźnia jest królową zdolności

Muzyka free improvised, często oddalona od idiomu jazzowego, ale często także do niego odwołująca się w bardzo wyrazisty sposób. Choć od czasu kiedy pojawiła się na mapie muzyki świata minęło ponad pięć dekad, wciąż trzeba o nią walczyć, starać się, aby była dostrzeżona, w sposób jej należny. Zdania są podzielone czy powstała na Wyspach Brytyjskich, w umysłach takich twórców jak Derek Bailey, Gavin Bryars, Tony Oxley czy John Stevens, czy może w Holandii, gdzie tworzyli Han Bennink i Micha Mengelberg? A może powstała zupełnie gdzie indziej, blisko nas w Niemczech? To niewykluczone.

Krzysztof Komeda - niewinny czarodziej.

Miałem nie więcej niż dwanaście lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem dzieło Romana Polańskiego „Nóż w wodzie. Z filmu zapamiętałem wówczas niewiele – skrawki scen na łodzi, ogólny nastój i twarz Leona Niemczyka. Głównie jednak pamiętałem początek: sceny w samochodzie i niemrawą rozmowę małżonków, która prowadziła do zabrania ze sobą pod żagle pewnego autostopowicza. Temu wszystkiemu towarzyszyła muzyka – to zapamiętałem najlepiej. Dziś wiem, że słuchałem „Ballad For Bernt”, ale wtedy, te kilkanaście lat temu, mój dziadek powiedział mi, że słucham „Komedy”.

Dziesięć płytowych kroków po świecie Cecila Taylora

Nie pamiętam świata muzyki bez Cecila Taylora. Cecil Taylor zawsze gdzieś był. Nie zwróciłem uwagi na niego kiedy widziałam i słyszałem go po praz pierwszy na żywo. Ale w 1984 roku na niewiele rzeczy jazzowych zwracałem uwagę i nawet elektryczny Davis był dla mnie nie lada wyzwaniem. A Taylor grał muzykę daleko wyprzedzającą to co robił Miles i o kilka tysięcy lat świetlnych moje możliwości percepcyjne.

RGG otwiera nowy cykl "Jazz W Iluzjonie"

Dziś, w niedzielę 21 października rozpoczyna się nowy cykl filmowo – muzyczny „Jazz w Iluzjonie”. Muzyka improwizowana i kinematografia od zawsze były ściśle związane, w nowym cyklu organizatorzy chcą pokazać ich wzajemne relacje w rozmaitych barwach i kontekstach. 

Jazz w Iluzjonie: Od Komedy do RGG

Kino Iluzjon, Warszawa
21.10.2018

The name is Makowicz

Na rodzimym firmamencie jazzowych gwiazd, ta Adama Makowicza jest jedną ze świecących najmocniej i najwyżej. Podczas ponad pięćdziesięcioletniej muzycznej kariery muzyk ten odbył niezliczoną ilość muzycznych spotkań z największymi jazzmanami swoich czasów. Jako lider i sideman nagrał wiele ważnych dla polskiego i światowego jazzu albumów. Koncertował w najsłynniejszych klubach i salach koncertowych. I, co najważniejsze, jego nieziemska wędrówka wciąż trwa.

Dennis Gonzalez - artysta wszechstronny

Nie ma co ukrywać, lubimy ciepło myśleć o tych muzykach, którzy chętnie podejmują współpracę z naszymi artystami. Szczególną estymą darzymy także tych wykonawców, nawiązujących do polskiej tradycji, w tym konkretnym przypadku tej jazzowej. Jedną z postaci, spełniającą oba warunki naszego uwielbienia, jest amerykański trębacz, Dennis Gonzalez, który od lat mieszka w Dallas w stanie Texas.

Marcin Olak Poczytalny - Requiem

Miniony tydzień bez litości skonfrontował mnie z przemijaniem. Odeszła Kora, zmarł Tomasz Stańko, kilka dni wcześniej w zupełnie bezsensownym wypadku zginął Grzesiek Grzyb. Byli i już ich nie ma, tak po prostu. Tomasz Stańko i Kora bez wątpienia zapisali się w historii polskiej muzyki – nagrali wiele płyt, odeszli opłakiwani przez rzesze fanów. Grzesiek mógł jeszcze niejeden dźwięk zagrać, był zdrowy, silny i w pełni sił twórczych – ale nie, musi wystarczyć to, co już zagrał. Koniec. Ani jednego dźwięku więcej.

December Avenue

Jest legendą, autorem i współautorem trudnej do zliczenia liczby wydawnictw płytowych, odkrywcą, erudytą, muzykiem-instytucją w świecie współczesnego jazzu. To zaszczytna i niezagrożona pozycja na firmamencie klasyków muzyki improwizowanej, utrwalona i bezpieczna, ale też nie zmuszająca do eksplorowania nowych terytoriów, wybijania się, poszukiwania.

Strony