Cecil Taylor

Sunny Murray - rewolucjonista perkusji

Wychowywał się w biedzie i bez żadnych perspektyw. Swoje życie zaczął w ulicznych gangach, potem pracował w fabryce stali, w której uciął sobie do połowy trzy palce u prawej dłoni. Na domiar złego był chorowity. Ale jego ksywa -  Sunny - zwiastowała, że mimo wszystko, w końcu opłaci się być hura optymistą, a los się odmieni. Tak też się stało: Sunny odbił się od dna i pokazał środkowy palec (lewej dłoni) przeciwnościom losu. Sunny Murray był w końcu najważniejszym freejazzowym perkusistą naszych czasów.

Graj to, czego nie wiesz, to znacznie ciekawsze - Steve Lacy

Gdy ogląda się rankingi najsłynniejszych saksofonistów, natykamy się na nazwiska Coltrane'a, Sidneya Bechet, Sonny'ego Rollinsa, Charliego Parkera, Jackiego McLeana i innych Wayne'ów Shorterów. Próżno między nimi szukać Steve'a Lacy'ego. A powinno tam być, bezwzględnie. Lacy był nie tylko wirtuozem swojego instrumentu, muzykiem wybitnym i nieprzewidywalnym. Był do tego stopnia nietuzinkowy, że niejako odkrył na nowo saksofon sopranowy, zupełnie pomijany przez muzyków be-bopowych.

"Trane jest ojcem, Pharoah synem, a ja jestem duchem świętym" - w 86 urodziny Alberta Aylera wspomina Piotr Jagielski

„Wiesz kim jestem? Słyszałeś już o mnie?” – padło pytanie a oczy Cecila Taylora robiły się coraz większe i bardziej zdziwione. Kim był ten młody intruz, który tak domagał się rozpoznania w oczach pianisty? Taylor już zbierał się by wyrzucić z siebie serię obelg, gdy butnego młodego człowieka zaczął odciągać na bok jego brat, Donald. Przepraszał pana Taylora za chamskie zachowanie brata, do którego syczał: „człowieku, nie podchodzisz w ten sposób do kogoś takiego jak pan Taylor i nie zadajesz mu takich pytań! Nigdy!” Dumnym intruzem był młody saksofonista, Albert Ayler.

Frank Wright - muzyka płynie prosto z serca

“Poprzez muzykę próbujemy się oczyścić, by móc wejść na wyższy poziom spokoju ducha i świadomości. Chcemy też zaprowadzić tam tych, którzy nas słuchają” - tak Albert Ayler w obrazowym, a zarazem filozoficznym ujęciu postrzegał swoją twórczość. Postać słynnego saksofonisty i jego wypowiedź pojawia się tu nie bez powodu.

Marcin Olak Poczytalny: Cofam czas

Cofam czas

 

Słucham Cecila Taylora. Koncert z Warszawy, z 1968 r. Grał na festiwalu Jazz Jamboree, w Filharmonii Narodowej. Mnie nie było jeszcze na świecie.

Cecil Taylor w Filharmonii Warszawskiej nowa płyta Fundacji Słuchaj tuż tuż

1968 rok. Warszawa. Po 11 spektaklach, zdjęte z afisza zostają Dziady w reżyserii Kazimierza Dejmka i z Gustawem Holoubkiem w roli głównej. Gomułka oświadcza, że „Dziady” wbijają nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej”, a podczas protestów studentów, uznanych za nielegalne, słychać okrzyki „Niepodległość bez cenzury”, wymyślone przez Karola Modzelewskiego, a także „Chcemy kultury bez cenzury!”. Pod pomnikiem Adama Mickiewicza leżą białe i czerwone kwiaty oraz transparent z napisem „Żądamy dalszych przedstawień”. Przeciw polityce kulturalnej państwa protestują literaci.

Jazz jest martwy - rozmowa z Archie Sheppem

Może i Archie Shepp gra dziś łagodniejszą muzykę, niż ostre free z lat 60., ale dusza prawdziwego wojownika w nim nie umarła. Ale przecież to nie tylko legenda saksofonu, jeden z ostatnich Wielkich, ale też jeden z najbardziej rozpolitykowanych artystów w historii jazzu (dość przypomnieć słynny cytat, że „jego saksofon jest jak karabin maszynowy”). W naszej rozmowie wszystko zaczęło się od niewinnego pytania o to, czy jazz nie zaczął przypominać muzyki klasycznej. Skończyło się wielką dyskusją i próbą odpowiedzi na pytanie - czy jazz ma kolor.

Mary Lou Williams - jedna z najważniejszych kobiet jazzu! w 111 urodziny wielką pianistkę wspomina Piotr Jagielski

Gdy Mary Lou Williams miała 15 lat spotkał ją niezwykły zaszczyt. Już w tak wczesnym wieku pianistka radziła sobie fenomenalnie. Grywała już z zespołem Washingtonians, samego Duke’a Ellingtona czy McKinney’s Cotton Pickers. Właśnie podczas występu z tym drugim zespołem, w klubie Harlem Rhythm Club, do sali zajrzał sam Louis Armstrong, który uwiedziony z miejsca grą nastoletniej dziewczyny, podszedł do niej po koncercie, uściskał i ucałował na szczęście. Taki był początek kariery Mary Lou Williamson, jednej z najważniejszych kobiet w historii jazzu. I, niezależnie od płci, jednej z najwybitniejszych osobistości zasiadających przy fortepianie. Z takim startem, Mary była wygrana na starcie.

Han Bennink - improwizacja jak życie codzienne.

Europejska scena jazzowa, szczególnie ta zorientowana na swobodniejszą improwizację, zrodziła wielu wybitnych i legendarnych perkusistów. W tym szacownym gronie są bez wątpienia takie postaci jak Norweg Jon Christensen, dwaj olśniewający Brytyjczycy Tony Oxley i Paul Lytton czy urodzeni w Szwajcarii malarze perkusji Daniel Humair i niezrównany Pierre Favre. Swoje akcenty mocno zaznaczyli także nasi zachodni sąsiedzi, głównie dzięki istnieniu takich speców jak Paul Lovens. W tym wyjątkowym gronie jednak jest postać wyjątkowa nadzwyczajnie.

Cecil Taylor – The Complete, Legendary, Live Return Concert

Jedni powiedzą, że to płyta fanowska, jak zresztą niemal każda z dyskografii Cecila Taylora -muzyka, którego wielkość jest bezdyskusyjna do tego stopnia, że podnoszona także przez tych, którzy albo nie maja na półce żadnej jego płyty i nie pokusili nigdy posłuchać go na żywo albo dowiedzieli się o nim z wywiadów w Polsce akurat wywiadów z Tomaszem Stańko i powtarzają po słynnym człowieku nieco na rympał jaki to był wspaniały artysta.

Strony