Myra Melford – Zainspirowana Światem

Autor: 
Marta Jundziłł
Zdjęcie: 

Podobno człowiek uczy się całe życie. Nie wszyscy jednak robią to tak samo efektywnie. Weźmy na przykład, amerykańską pianistkę - Myrę Melford. Miała kilkudziesięciu nauczycieli muzyki, kompozycji i aranżacji. Dziś, pomimo sześćdziesiątki na karku nadal chce się uczyć, chłonąć i poznawać. Podróżuje, by podpatrywać nowe muzyczne kultury i sposoby wydobywania dźwięków. Dzięki tej pokorze i ciekawości, a także swoim improwizatorskim zdolnościom stała się genialną pianistką i kompozytorką. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Bo w końcu talent to tylko mały procent składający się na sukces.

Aż trudno uwierzyć, że tak oddana muzyce osoba jak Myra Melford w młodości planowała związać się z ochroną środowiska. Całe szczęście, w trakcie studiów w Waszyngtonie pomysł ten porzuciła, aby na zawsze związać się z pianistyką. W latach 80. wyprowadziła się do Nowego Jorku, gdzie mocno związała się z jazzowym środowiskiem. Założyła swój pierwszy zespół, który cieszył się szerokim, międzynarodowym uznaniem – trio z Reggie’m Nicholsonem i Lindsey’em Hornerem. Trio szybko przestało wystarczać pomysłom wychodzącym z głowy młodej pianistki. Zależało jej na większych możliwościach instrumentacyjno-brzmieniowych. W latach 90. powiększyła, więc trzon zespołu i stworzyła Extended Ensemble, do którego zaprosiła również Dave’a Douglasa i Marty’ego Ehrlicha.

Kolejna dekada to dla Myry Melford to przede wszystkim etap nowych inspiracji muzyką wschodu. Trio Crush, współtworzone wraz z Kenny’m Wollesenem na perkusji i Stomu Takeishi na gitarze elektrycznej stało się więc miejscem styku kulturowego, za sprawą poszerzenia instrumentarium o harmonium. Po kilku latach Melford pojechała do Calcutty po to, a by lepiej zgłębić tajemnice tego instrumentu, a także poznać tradycje hinduskiej muzyki ludowej. Po powrocie do Stanów, Myra zainspirowana nowowschodnimi doświadczeniami założyła wspaniały kolektyw – Be Bread (Cuong Vu - trąbka, Ben Goldberg - klarnet, Brandon Ross - gitara, Stomu Takeishi - gitara basowa, Matt Wilson - perkusja), z którym to nagrała dwa albumy: „The Whole Tree Gone” (2010) i „The Image Of Your Body” (2006).

Ostatni rok w dorobku Myry przyniósł bardzo ciekawy projekt, nagrany w trio z harfistką Zeeną Parkins i grającą na japońskim instrumencie strunowym: koto – Miyą Masaoka. Panie, na albumie MZM dobitnie pokazały, na czym polega światowa improwizacja, na nieszablonowo dobranych, międzykontynentalnych instrumentach.

Okazję, aby skonfrontować się z międzykulturowym wymiarem współczesnej muzyki improwizowanej, serwowanym przez genialną amerykankę mieliśmy pod koniec października 2018 roku, gdy Myra Melford zagrała na festiwalu Ad Libitum w trio, razem z Lauren Newton i Joëlle Léandre..