John Hébert

3 Times Round

Posługując się stosowaną gdzieniegdzie w pismach branżowych nomenklaturą, zgodnie z którą przez pierwsze pół życia muzyk jazzowy jest nadzieją gatunku, potem zaś z automatu staje się weteranem, bazującego w Nowym Jorku Jonathana Finlaysona powinno się dziś określać mianem wschodzącej gwiazdy tamtejszej trąbki jazzowej.

Trio Exaltation

Anthony Braxton, Julius Hemphill, John Zorn, John Lindberg, Craig Taborn, Marc Ribot… długa jest lista muzyków z najwyższej jazzowej półki, z którymi nie mniej ważny dla rozwoju tego gatunku Marty Ehrlich miał okazję na przestrzeni lat współpracować. Być może ciężko tak w kilku zdaniach podsumować dotychczasowe dokonania amerykańskiego artysty, ale jednak można zauważyć, że szczególnie upodobał sobie małe i średnie składy. Po drodze zdarzyły się jednak i większe, jak np.

CP Unit i Mary Halvorson Octet na 21. Jazz Jantar

10 listopada, klub Żak, w ramach tegorocznego festiwalu Jazz Jantar, gościć będzie Chrisa Pitsiokosa, z projektem CP Unit. Drugim gościem tego wieczoru będzie Mary Halvorson Octet.

3 Times Round – nowa płyta Jonathana FInlaysona

Od czasu znakomicie przyjętego przez krytykę i fanów płytowego debitu Jonathana Finlaysona albumem Moving Still upłynęły dwa lata. Przez ten czas artysta ustabilizował swoją pozycję na jazzowej scenie nie tylko jako piekielnie zdolny trębacz i sideman takich gwiazd jak Steve Coleman, z którym pracuje od osiemnastu lat, Henry Threadgill, któremu pomógł nagrać dwie płyty czy Muhal Richard Abrams albo Mary Halvorson, ale także jako lider własnych muzycznych przedsięwzięć.

John Escreet – „muzyczny wszystkożerca”

W naszym portalowym wywiadzie sprzed kilku lat z Tomaszem Stańką, rozmawiający z nim Kajetan Prochyra zagadnął trębacza o Nowy Jork – czy w jego opinii to miasto wciąż stanowi stolicę jazzowego świata. Stańko odpowiedział: „Wie Pan, w Nowym Jorku mieszkają sami geniusze. (…) Tam nie liczy się człowiek, który nie ma swojego języka. Jak Pan wejdzie do jakiegokolwiek klubu to wszędzie grają rewelacyjnie. Ale tylko ci są najlepsi, którzy mają swój własny język”.

The Unknown

W całym spektrum znaczeń, które słowo „jazz” obejmuje, znajduje się to, które stawia przed muzykiem oraz słuchaczem wyzwania szczególne. Chodzi mianowicie o muzykę wyzwoloną, pozbawioną kompozycyjnego scenariusza czy choćby nadanego tematu. Ten typ grania, zwany „free improvised”  to wyzwanie dla muzyka – ponieważ stanowi sprawdzian dla jego elokwencji i wyobraźni, które nie mogą skryć się za fachowym wykonawstwem czy ciekawym ujęciem znanej melodii – ale także słuchacza, gdyż i on wyprowadzony jest ze strefy komfortu.

Fred Hersch – Live In Europe

Fred Hersch, niestety nie jest w Polsce muzykiem docenianym tak jak na to zasługuje. Jego płyt nie znajduje się na sklepowych półkach ot tak sobie, a na koncerty przyjeżdża bardzo rzadko. A szkoda, ponieważ w dziedzinie mainstreamowego jazzu i w konwencji fortepianowego tria to jeden z najświetniejszych bandów na jazzowej scenie.

The Unknown

W całym spektrum znaczeń, które słowo „jazz” obejmuje, znajduje się to, które stawia przed muzykiem oraz słuchaczem wyzwania szczególne. Chodzi mianowicie o muzykę wyzwoloną, pozbawioną kompozycyjnego scenariusza czy choćby nadanego tematu. Ten typ grania, zwany „free improvised”  to wyzwanie dla muzyka – ponieważ stanowi sprawdzian dla jego elokwencji i wyobraźni, które nie mogą skryć się za fachowym wykonawstwem czy ciekawym ujęciem znanej melodii – ale także słuchacza, gdyż i on wyprowadzony jest ze strefy komfortu.

Zebulon

Znamy go trochę i z płyt i całkiem nieźle z koncertów na żywo. Bywał w Polsce nie tylko z coraz słynniejszą formacją Mostly Other People Do The Killing, ale także w specjalnie przygotowywanych projektach, z których jeden „Kopros Lithos” zagrany wspólnie z Agustim Fernandezem i Matsem Gustafssonem  wydany został przez Multikulti. Od tego czasu było kilka znakomitych okazji aby posłuchać go na żywo, z kwintetem Destination: VOID, z Blue Shroud Band Barry'ego Guya, w recitalu solo i jako gość Motion Trio.

Strony