Bill Evans

Standardy istnieją chyba tylko po to, żeby zagrał je kiedyś Ahmad Jamal

„Zwykle ćwiczę przy otwartych drzwiach. Zawsze tak grałem, licząc że ktoś będzie przechodził i mnie odkryje” – wyznał kiedyś Ahmad Jamal. Na swoją szansę musiał poczekać, ale w 1950 roku, podczas występu w nowojorskim klubie Embers, zobaczył go John Hammond, odkrywca talentów Billie Holiday i Counta Basiego. Hammond zaoferował Jamalowi kontrakt z filią wytwórni Columbia rozpoczęła się długa i bogata kariera muzyczna Ahmada Jamala, ulubionego pianisty Milesa Davisa; muzyka, o którym Stanley Cruoch powiedział, że jest najbardziej wpływową postacią w historii jazzu, po Charliem Parkerze, jednego z największych innowatorów jazzowej pianistyki, którego twórczość w znacznej mierze ukształtowała muzyczne umysły Billa Evansa, Herbiego Hancocka czy McCoya Tynera. Zaczęła się od grania przy otwartych drzwiach.

Tom Harrell – płynące z serca melodie

Chcąc skierować myśli na tych z aktywnych jeszcze, dojrzałych muzyków, którym z jednej strony blisko do estetyki jazzu sprzed czterech czy pięciu dekad, a z drugiej – którzy potrafią do dziś ten bagaż doświadczeń i fascynacji przekuć na różnorodną, interesującą sztukę, należy wymienić nazwisko Toma Harrella. Ten 73-letni artysta niemal od początku swej profesjonalnej kariery grał z postaciami dla jazzu wybitnymi: Stanem Kentonem, Woodym Hermanem czy Horace'm Silverem.

Attila Zoller - wielkość zapomniana - część pierwsza

Wymieńmy słynnych węgierskich muzyków. Pierwsi, którzy przyjdą do głowy to mam nadzieję kompozytorzy Franciszek Liszt i Bela Bartok, z większym trudem przypomnimy sobie Gyorgych Ligettiego, czy Kurtaga,  ale co się dziwić to kompozytorzy muzyki współczesnej, a o tych chętniej mówimy niż ich słuchamy. Już lepiej idzie nam z Franciszkiem Leharem – przecież jemu zawdzięczamy ot choćby „Wesołą Wdówkę”. Potem są dyrygenci. Tu gwiazdy wielkie: sir Georg Solti, Ferenc Fricsay czy Eugene Ormandy, Georg Szell albo Fritz Rainer.

Michel Petrucciani - Pięć kobiet naraz i milion dolarów w jedną noc.

Taki niewielki, a tak wielkie serce do muzyki  – powiedział o nim jeden z wychodzących z warszawskiego koncertu słuchaczy. To był drugi występ Michela Petriccianiego w Polsce. Był 1997 rok, ten sam kiedy na scenie Jazz Jamboree występował The Manhattan Transfer, kwartet Kenny’ego Garretta, zapomniany dziś trochę enfant terrible brytyjskiej sceny muzycznej Django Bates oraz Diana Krall - wówczas bardzo młoda i bardzo nieznana wokalistka z USA.

Inspirujący akompaniator - Eddie Gomez obchodzi dziś 74 urodziny

Nie jest łatwo znaleźć dobry akompaniament. Wiadomo – nie po to się człowiek uczył i poświęcał żeby teraz tylko stać w drugim szeregu, przygrywając innym, większym od siebie. Nie po to się pracowało, żeby pomagać innym w budowaniu kariery samemu zgadzając się na pominięcie. Dobry akompaniator musi zgodzić się z faktem, że nie on będzie na pierwszym planie – tam będzie albo lider, albo – jak w przypadku tria Billa Evansa – kompozycja. Kompozycja ponad wszystko. Reszta to tylko ornamentyka.

Bud Powell - dogonić Birda!

Był listopad 1947 roku i choć Bud Powell miał przed sobą jeszcze dobre 19 lat życia, można zaryzykować tezę, że zmarł właśnie wtedy - w listopadzie 47’. Wtedy został siłą ulokowany w zakładzie psychiatrycznym w Creedmoore. Powodem było, cóż, „dziwactwo” jego sposobu bycia, nie pasujące do obowiązującej, purytańskiej normy. Witkacy wyśmiewając się kiedyś z idei ‘intuicji’ w myśli niemieckiego fenomenologa Edmunda Husserla, powiedział że najlepszym lekarstwem na intuicję jest milicja. W przypadku Powella za najlepsze lekarstwo na ekscentryzm uznano kurację elektrowstrząsową.

10 Lublin Jazz Festival: Bill Evans, E.J. Strickland Quintet oraz Choroby Pszczół & Jacek Steinbrich

20 kwietnia, w ramach Lublin Jazz Festival, w lubelskim Centrum Kultury, odbędą się trzy koncerty. W sali widowiskowej wystąpi Bill Evans Petite Blonde II, zaś w piwnicach Centrum Kultury wystąpią kolejno E.J. Strickland Quintet oraz Choroby Pszczół & Jacek Steinbrich.

Zbliża się 10. Lublin Jazz Festival

Pierwsza edycja Lublin Jazz Festiwal odbyła się w 2008 roku. Od początku ideą festiwalu była prezentacja najciekawszych polskich i światowych wydarzeń muzycznych z szeroko pojętej muzyki jazzowej – projektów najwybitniejszych przedstawicieli współczesnej sceny jazzowej, od nurtu głównego po muzykę improwizowaną, a także młodych początkujących artystów. Tak też wyglądać będzie 10. jubileuszowa edycja. 

EMPiK Jazz Club z Billem Evansem przy fortepianie

Bill Evans, ten Bill Evans – pianista, być może w ogóle jeden z najważniejszych w całej historii jazzu. Znamy go, podziwiamy, kochamy jego muzykę bo chyba nie bardzo mamy wyjście. Pisaliśmy o nim nie raz w Jazzarium, nigdy jeszcze nie mieliśmy okazji publikować tekstu pana Dionizego Piątkowskiego i tę zaległość nadrabiamy teraz, bo i okazja po temu dobra od wtorku Bill evans zagra w EMPIK JAZZ CLUB

 

Strony