Ad Libitum

Charlotte Hug z duecie z Lucasem Niggli i z orkiestrą – na sklepowe półki trafiają „Fulguratio” i „SON ICON MUSIC”

Szwajcarska altowiolistka, kompozytorka, performerka Charlotte Hug po raz pierwszy zawitała do Polski w 2016 roku kiedy to była jedną z gwiazd festiwalu Ad Libitum – First Was The Voice, first was the drum.

Trzeba nie ustawać w słuchaniu – wywiad ze skrzypkiem Théo Ceccaldim

Z okazji ukazania się potrójnego albumu Joëlle Léandre pt. „Strings Garden” porozmawialiśmy z jednym z muzyków, którzy towarzyszą kontrabasistce na tej płycie. Chodzi o Théo Ceccaldiego – bardzo aktywnego skrzypka na europejskiej scenie jazzowej, który prowadzi kilka grup i uczestniczy w innych prestiżowych przedsięwzięciach. W 2017. został wyróżniony nagrodą „La Victoire du Jazz” jako Odkrycie Roku. Oto co Ceccaldi opowiedział nam nie tylko o pracy z Léandre, ale także ogólnie o swoich artystycznych doświadczeniach.

Il faut savoir rester à l'écoute – interview avec le violoniste Théo Ceccaldi

À l'occasion de la parution du triple album „Strings Garden” de Joëlle Léandre, nous avons parlé à l'un des musiciens qui y accompagnent la contrebassiste. Il s'agit de Théo Ceccaldi – violoniste très actif sur la scène de jazz européenne qui mène quelques groupes et participe aux collaborations prestigiueuses. En 2017 il a été couronné avec la Victoire du Jazz comme la Révélation de l'Année. Voilà ce qu'il nous a dit non seulement à propos du travail avec Léandre, mais aussi de son parcours artistique en général.

Album Barry Guy@70 – Blue Horizon - Live At Ad Libitum Festival – celebrating Barry Guys birthday

One of the most important parts of the last year’s Ad Libitum festival was a celebration of the 70th birthday of one of the most significant improvisers in modern music - Barry Guy.

While Guy is well-known to the Warsaw-based festival audience through his work with bigger ensembles, the last year’s residency was focus around smaller, more intimate collaborations.

Album Barry Guy@70 – Blue Horizon - Live At Ad Libitum Festival – świętując jubileusz Barry’ego Guya

Ubiegłoroczna edycja festiwalu Ad Libitum w znacznej części poświęcona była 70 urodzinowm jednego z najważniejszych improwizatorów dzisiejszej muzyki Barry’ego Guya. Guy przez ostatnie lata bywał częstym gościem warszawskiego festiwalu, nie powinno więc nikogo dziwić, że 70 urodziny będą świętowane z rozmachem.

Odbieram napięcia barwowe - wywiad z Patrykiem Zakrockim

Gdy kilka lat temu przeprowadzałem z Tobą wywiad, powiedziałeś, że jesteś przygotowany do tego, żeby być nieprzygotowanym. Jak obecnie zapatrujesz się na to stwierdzenie?

Patryk Zakrocki: Myślę, że wciąż nad tym pracuję, żeby być odpowiednio nieprzygotowanym. Wiadomo, gromadzi się materiał, doświadczenie i wiedza. Chodzi o to, żeby to wszystko nie przytłumiło takiego pierwotnego entuzjazmu.

River, Tiger, Fire

W zamierzchłych jazzowych czasach sytuacją zupełnie typową były codzienne czy cotygodniowe występy tegoż samego zespołu, w tymże samym miejscu i dla tej samej publiczności – nazywało się to rezydencją. Słuchacze spragnieni dźwięków i nocnych wrażeń tłumnie przybywali posłuchać kolejnego koncertu Charliego Parkera czy kwartetu Monka z Coltranem.

At Ad Libitum

Trevor Watts to naprawdę interesujący gość. Grać na saksofonie nauczył się sam, był pilotem RAF, a gdy tylko został zwolniony ze służby, natychmiast znalazł się w Londynie i dołączył do rozkwitającej sceny muzyki improwizowanej, współtworzył niezwykłe orkiestry Spontaneous Music Ensemble oraz London Jazz Composer’s Orchestra. Prowadził też własne, mniejsze i większe, składy. Choć najsilniej zaistniał jako muzyk awangardowy, Watts rzucał się z równą pasją w każdą inną muzykę – rock, blues, muzyka afrykańska, co bądź.

Najpiękniejsza w muzyce jest jej natura - jednocześnie mistyczna i naukowa - słów kilka prosto od Anthony'ego Braxtona.

Jazzarium: Łatwo zetknąć się z opinią, że muzyka Dave’a Brubecka nie jest jazzem, ponieważ jest zbyt mainstreamowa. Inni twierdzą, że twórczość Johna Coltrane’a nie jest jazzem, ponieważ jest wręcz anty-muzyką. Czy pańskim zdaniem istnieje coś takiego jak anty-muzyka?

River, Tiger, Fire

W zamierzchłych jazzowych czasach sytuacją zupełnie typową były codzienne czy cotygodniowe występy tegoż samego zespołu, w tymże samym miejscu i dla tej samej publiczności – nazywało się to rezydencją. Słuchacze spragnieni dźwięków i nocnych wrażeń tłumnie przybywali posłuchać kolejnego koncertu Charliego Parkera czy kwartetu Monka z Coltranem.

Strony