The Blue Shroud Band - małe formacje, wielkie dżwięki.

Autor: 
Bartosz Adamczak
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne

Blue Shroud Band po raz trzeci przybywa do Krakowa na kilkudniową rezydencję. Prowadzona przez Barry’ego Guya orkiestra powstała w 2014 roku żeby wykonać kompozytorskie opus magnum kontrabasisty (czyli “Blue Shroud”), ale żywotność tego projektu przekracza ramy tego jednego dzieła. 14 muzyków z 10 różnych krajów zebrało się ponownie żeby wspólnie pracować w krakowskiej Alchemii nad nowym utworem lidera, inspirowanym twórczością Samuela Becketta “All this this here”. Te kilka dni pracy to też, zgodnie z festiwalową tradycją, okazja do wieczornych spotkań improwizowanych.

Karkołomne to zadanie znaleźć odrobinę czasu scenicznego dla każdego z 14 muzyków. Barry Guy troi się na scenie, zajmuje się konferansjerką, żongluje selekcją składów. Z konieczności więc mamy do czynienia z występami krótkimi, maksymalnie 20 minutowymi, ale bardzo różnorodnymi. W ciągu kilku wieczorów kombinacji jest kilkanaście - duety rozrastają się do kwintetu, muzycy lawirują na scenie, żeby zmieścić się miedzy dwoma zestawami perkusyjnymi i fortepianem. To improwizacyjny set degustacyjny - małe porcje, często pozostawiające uczucie niedosytu, ale czy z takimi muzykami może być inaczej niż smakowicie i intrygująco?

Każdy występ to nowa propozycja, w natłoku wrażeń pojawiają się jednak momenty, które zapadają w pamięć na dłużej. Jak barokowo-pozytywkowe intro na trąbce Percy Pursglove’a - pamiętam, że jeszcze kiedyś tęskniłem za Peterem Evansem (który był w pierwszym składzie zespołu w 2014 roku), ale już nie tęsknię - Percy wspaniale łączy światy free i to klasyczne brzmienie trąbki clarino - co przecież dla tej formacji jest sprawą zasadniczą. A zaraz potem harmoniczny duet z trąbki i barytonu (Julius Gabriel).

I jeszcze duet Bena Dwyera z Augustim Fernandezem - wyciszony, intymny, minimalistyczny - gitarzysta preparuje gitarę różnymi prętami, gra nad progiem, rozstraja struny - czyli robi wiele rzeczy, których jako klasyczny gitarzysta flamenco robić nie powinien.

No i do tego szamańskie szepty Sabiny Yannatou, która zdecydowanie na scenie odprawia czary, ale to na pewno dobry urok jest. A także duety Lucasa Niggli i Ramona Lopeza - ta dwójka brzmi razem jak tuzin perkusistów. Ta dwójka gra tak, że mogliby prawdopodobnie zaopatrzyć w energię elektryczną spore miasteczko.

No i Maya Homburger wprowadzający w ten krnąbrny świat trochę ogłady wspaniałym wykonaniem Bacha “Allemande” oraz wielobarwną “Lysandra” autorstwa Barry’ego (który w orkiestrowej formie pojawi się też w niedzielę).

A także Torben Snekkestad z minimalistyczną kompozycją na saksofon i elektronikę, gdzie pogłosy, efekty harmoniczne, dronowy bas stworzyły inny świat.

I w sumie mógłbym wyliczać tak dalej więc zamknę listę (na razie) występem kwartetu saksofonowego (Torben, Julius, Michael, Per Texas) który rozpoczął się od delikatnych, zwiewnych poszukiwań harmonii (konferencja ptaków), a kiedy dołączyli Barry, Ramon Lopez, Lucas Niggli oraz Marc Unternaher (tuba - pierwsza wizyta w Krakowie) muzyka nabrała charakter pełnokrwistego free-jazzu (nie pamiętam żeby Barry Guy grał, o zgrozo, niemal groove na kontrabasie). Panowie rozpędzili się jak kawaleria, wyhamować trzeba było na raty. Niggli mówił potem, że jest zawiedziony, że mógł grać tego wieczoru tylko 20 minut. Ja też.

Ten ostatni występ miał właściwie charakter wstępu do finału, choć tak na prawdę wciąż przed nami jeden wieczór w Alchemii. Krótko mówiąc emocje rosną.

*

Wspomnieć wypada, że na zakończenie piątkowego, przed-przedostatniego wieczoru widzowie w Alchemii mieli też możliwość (światowa premiera!) obejrzeć film dokumentalny (reż. Jonathan Creasy) opowiadający historię zespołu oraz kompozycji Blue Shroud. Wartościowy wgląd w proces i warsztat twórczy, pracę zespołu, znaczenie tego utworu. 

Krakowska Jesień Jazzowa. 24-28.11.2021. Alchemia

BLUE SHROUD BAND:

Barry Guy – kontrabas i dyrygowanie (Wielka Brytania), Savina Yannatou – głos (Grecja), Agustí Fernández  – fortepian (Hiszpania), Ben Dwyer – gitara (Irlandia), Percy Pursglove – trąbka (Wielka Brytania), Maya Homburger – skrzypce (Szwajcaria), Fanny Paccoud – altówka (Francja), Marc Unternährer – tuba (Szwajcaria), Torben Snekkestad – saksofon sopranowy / tenorowy / trąbka (Norwegia), Michael Niesemann – saksofon altowy (Niemcy), Per “Texas” Johansson – saksofon tenorowy / klarnet (Szwecja), Julius Gabriel – saksofon barytonowy (Niemcy), Lucas Niggli – perkusja (Szwajcaria), Ramón López – perkusja (Hiszpania)