Littlefield Concert Hall Mills College

Autor: 
Maciej Karłowski
Roscoe Mitchell Orchestra
Wydawca: 
Wide Hive Records
Dystrybutor: 
Wide Hive Records
Data wydania: 
29.03.2019
Ocena: 
4
Average: 4 (1 vote)
Skład: 
Thomas Buckner - baryton; Carla Wilson, Karla Ekholm - fagot; Crystal Pascucci, Lewis Patzner - wiolonczela; Sophie Huet - klarnet; Rachel Condry - klarnet, klarnet basowy; Roscoe Mitchell, Steed Cowart - dyrygent; Richard Worn - kontrabas; Jordan Glenn - perkusja; James Fei - elektronika; Joanna Martin, Stacey Pelinka - flet; Giovanni Trovalusci - flet, flet basowy; Alicia Telford - waltornia; Jeongak-Soo-Yeon Lyuh - Haegeum; Jennifer Ellis - harfa; Jesse Barrett - obój; Kyle Bruckmann - obój, rożek angielski; Scott Siler, William Winant - instrumenty perkusyjne; Brett Carson - fortepian; Andrew Strain - puzon; William Harvey - trąbka; Tiffany Bayly - tuba; Ivo Bokulic - altówka; Kate Stenberg, Mia Bella d'Augelli, Rachel Noyes, Roy T. Malan - skrzypce

Kiedy myślimy Roscoe Mitchell najczęściej pierwszym co przychodzi do głowy to Art. Ensemble Of Chicago. AEC wisdomo band słynny i emblematyczny nie tylko dla drugiej chicagowskiej awangardy, ale w ogóle dla świata muzyki improwizowanej. Wbrew pozorom nie tak wielu pamięta, że na samym początku było Roscoe Mitchell Art. Ensemble, a ikoniczna nazwa bandu powstała dopiero we Francji, do której grupa przeniosła się na przełomie 60. I 70. lat. W tamtym czasie pomalowani w rytualne afrykańskie barwy członkowie grupy być może pierwszy raz zażyli w stosownie dużej dawce współczesnej muzyki europejskiej, pooddychali powietrzem krajów, którym muzyka jazzowa także i w jej najbardziej rozwichrzonych odmianach. W najogólniejszym z możliwych ujęciu, spośród wszystkich pięciu członków bandu, jak miała pokazać przyszłość, brzmienie, architektura, instrumentacja i spisany na papierze nutowym zamysł kompozytorski tak bardzo charakterystyczny dla twórców Starego Kontynentu szczególnie inspirująca okazać się miała dla Roscoe Mitchella.

Tej atencji dawał on zresztą ujście w swoich autorskich formacjach działających od samego początku równolegle do prac w Art. Ensemble Of Chicago. Ślady tych fascynacji usłyszymy na płycie Old Quartet jeszcze z lat 60. czy na Snurdy McGurdy And Shes Dancing Shoes ( obydwie wydane przez Nessa Records). Roscoe Mitchell uległ fascynacji muzyką z Europy, ku wielkiemu szczęściu miłośników muzyki w ogóle, ale także ku chwale samej muzyki, bo ostatecznie pan Mitchell to jeden z tych nielicznych twórców, którzy mają szczególnie silne kompetencje by dokonywać syntezy świata muzyki pisanej i improwizowanej.

Na swojej najnowszej płycie zawierającej rejestrację wykonania czterech własnych kompozycji w Littlefield Auditorium w Mills College 19 i 20 marca 2018 roku, Mitchell dał być może najbardziej spektakularny dowód swoich zainteresowań kompozytorskich pomyślanych na duży skład wykonawczy, a także pasji dyrygenckich. W drugiej na płycie kompozycji zatytułowanej „No Nah Nah Na” Mitchella stanął również z batutą w dłoni. Pozostałe trzy utwory dziełka poprowadzone zostały przez Steeda Cowarta znanego i poważanego kompozytora muzyki nowej w USA, przyjaciela i ucznia Johna Cage’a i Toru Takemitsu, który, co warte w tym momencie szczególnego podkreślenia, prowadząc takie zespoły jak Ensemble Nova , SONOR, Contemporary Performance Ensemble czy w reszcie San Francisco Contemporary Music Players, zdobył także bardzo bogate doświadczenia dyrygenckie.

Oto więc mamy szansę podziwiać w pełnej krasie Mitchella jako kompozytora i mistrza orkiestracji. Być może nawet jest pierwsza tak kompletna prezentacja, bo przecież trzeba pamiętać, że poprzednia odsłona płytowa tego liczącego sobie 25 osób bandu, Discussions (2017) była orkiestrowym ujęciem, na jeszcze innej płycie nagranych improwizacji, jakie Mitchell popełnił w towarzystwie Craiga Taborna i Kikanju Baku, a nie osobnym zamysłem kompozytorskim.  Znamienne to tym bardziej, że aktualnie Mitchell objął stanowisko profesora kompozycji w Mills College, które przed dekadami piastował również wielki francuski kompozytor żydowskiego pochodzenia Darius Milhaud.

Całość muzyki na płycie to jak wspomniałem cztery kompozycje, każda w okolicach 10 minut, w czasie trwania których Mitchell konstruuje muzykę o ogromnej palecie barw, jeszcze większym zróżnicowaniu rytmicznym i imponującej improwizacyjności. Partie solowe Mitchell powierzył słynnemu amerykańskiemu barytonowi, a też i bliskiemu współpracownikowi, Thomasowi Bucknerowi, fleciście, grającemu także na flecie basowym Giovanniemu Trovaluscii i Soo Yeon Luyh – mistrzyni haegeum - koreańskiego tradycyjnego instrumentu smyczkowemu dającemu się w pewnym uproszczeniu określić jako rodzaj fidel.

W składzie powołanej na nagranie orkiestry usłyszymy czworo skrzypiec, dwie wiolonczele, kontrabas, perkusję, instrumenty perkusyjne, oboje, fagoty, puzony trąbkę, elektronikę, fortepian, rożek angielski, waltornię, tubę oraz harfę, niepogrupowane w sekcje, ale wydające się w sporej mierze samodzielnymi bytami, dla których zaplanowane jest własne fascynujące życie i mające wolność wchodzenia każdy z każdym w indywidualne brzmieniowe i narracyjne relacje.

W warstwie tekstury to muzyka chwilami filigranowa, której uroda zaklęta jest gdzieś pomiędzy subtelnościami brzmień pojedynczego instrumentu i zbiorowych współbrzmień. Być może właśnie dlatego słuchanie tej uchowaj boże niejazzowej, choć odnoszącej się gdzieś u źródeł także i do improwizacyjności jazzu muzyki wydaje się szalenie inspirujące i pobudzające wyobraźnię.
Chciałbym bardzo, żeby i ten album podobnie jak „Discussion” został doceniony, ale nawet gdy tak się nie stanie i tak będzie miał w mojej kolekcji ważne miejsce.

1. Rub; 2. Nonainainah; 3. Wha Wha; 4. Frenzy House;