Przeczytaj

  • In motion

    Choć perkusista Richard Poole jest wymieniony jako pierwszy na okładce albumu „In Motion”, to większą uwagę skupią na sobie najpewniej jego znakomici towarzysze: pianistka Marilyn Crispell i kontrabasista Gary Peacock. Ten gwiazdorski duet spotkał się już nie raz – choćby podczas realizacji wspólnych płyt dla wytwórni ECM. Ich album z Poole'm, wydany przez szwajcarską Intakt Records, to pierwszy owoc pracy tria w tym składzie.

  • Blue Moon

    Ahmad Jamal ma 86 lat. To dla artysty bardzo trudny wiek, w którym łatwo może zamienić się we własną karykaturę i rozmienić na drobne. Ahmad Jamal ma 86 lat, ale myślę, że tak naprawdę ma kilkadziesiąt mniej. Zawsze trudno przychodzi mi zapoznawanie się z nową płytą lubianego, ale wiekowego już, artysty. Często towarzyszy temu nieprzyjemne poczucie obawy przed rozczarowaniem. Płyta „Blue Moon” to zupełnie inna sprawa.

  • Gdyby tylko życie potrafiło naśladować sztukę, świat byłby o wiele piękniejszy. - Selda Bagcan, Diwan Saz w Krakowie

    Krakowski Festiwal Kultury Żydowskiej to okazja do spotkania z muzyką żydowską w jej wielobarwności i różnorodności – wynikającej z historycznych i geograficznych zawiłości żydowskiej kultury. Samo w sobie jest to wartością, staje się nią podwójnie jeżeli do podobnego spotkania kultur dochodzi też na samej scenie. To jest myśl przewodnia, w moim odczuciu w sposób szczególny towarzysząca dwóm koncertom festiwalowej sceny w Synagodze Tempel – Selda Bagcan & Boom Pam oraz Diwan Saz.
     
  • Claws And Wings

    Nietypowa płyta w dyskografii znanego wiolonczelisty i kompozytora, długoletniego współpracownika Johna Zorna, nagrana w trio z udziałem Sylvie Courvoisier oraz Ikue Mori, od wielu lat aktywnych artystycznie osobowości nowojorskiego Downtownu, jest w swojej istocie elegią dedykowaną zmarłej żonie artysty. Muzyka oparta na neoklasycznych wątkach melodycznych, powściągliwa emocjonalnie, zrównoważona harmonicznie, z wyraźnie zarysowaną linią melodyczną i dyskretną, acz wyrafinowaną elektroniką w tle, bliska jest twórczości minimalistów niż współczesnej muzyce improwizowanej.

  • Kronos Quartet na festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie

     26tą edycję Krakowskiego Festiwalu Kultury Żydowskiej relacjonować będziemy niekoniecznie w kolejności chronologicznej. Tak więc do drugiego dnia festiwalu i koncertu projektu Liebelid Olgi Bilińskiej, który zasadniczo otworzył muzyczną stronę festiwalu, wrócimy jeszcze żeby przy okazji napisać parę zdań o wydanej przez zespół płycie.
  • Henri Texier Hope Quartet w Studiu Radiowym im Witolda Lutosławskiego

    Mam ogromny sentyment do Henriego Texiera. Jeszcze z dawnych czasów, kiedy odkrywałem jego muzykę, którą wydawał w latach 90 i kiedy istniały jego Azurowe zespoły, najpierw kwartet a potem kwintet. Z czasów, kiedy jeszcze nie grał z nim na co dzień jego syn Sebastian, na fortepianie można było usłyszeć Bojana Z, a na puzonie znakomitego Glenna Ferrisa, którego bardzo mi teraz w texierowych bandach brakuje. Nie na tyle jednak żeby coś zmieniło się w moim podejściu do texierowskiej muzyki.

  • Quantum Trio w sopockim Teatrze BOTO

    Fakt, iż (zwłaszcza przy współczesnej nadprodukcji muzyki) oryginalny pomysł na siebie wielu składom znaleźć  trudno. Nie jest to jednak nieosiągalne, choć sztuka ta wymaga spełnienia kilku niezmiennych od zawsze warunków, które często w obliczu wymuszanych okolicznościami artystycznych kompromisów schodzą na drugi plan. Obok wyobraźni muzycznej i kreatywności, wzmożonej pracy nad materiałem przede wszystkim wymaga to czasu, którego przy mnogości jednocześnie prowadzonych działań jest zawsze za mało.

  • In side Shout

    Tomasz Gadecki i Marcin Bożek to duet bardzo wytrwały. Funkcjonowanie nieco na uboczu nielicznej i, co tu dużo ukrywać - niszowej sceny polskiego free-improv wymaga sporej determinacji, mimo to muzycy nie ustają w regularnym działaniu i konsekwentnym samodoskonaleniu artystycznego języka. W przyszłym roku Olbrzym i Kurdupel będzie świętował dekadę scenicznej obecności, i choć praca w duecie pozostaje wciąż na pierwszym miejscu, wycieczki w kierunku kooperacji z innymi artystami zdarzają się im coraz częściej.

  • Black Orpheus

    Przykre to okoliczności, gdy nowo wydany album należy skomentować w kontekście niedawnej śmierci występującego na nim artysty. Komentarz nabiera jeszcze większego ciężaru, gdy dotyczy on płyty stanowiącej zapis jego ostatniego koncertu, który do tego był występem solowym. A w muzyce improwizowanej gra solo to wyjątkowa płaszczyzna dla prezentacji tego, co najbardziej intymne w duszy twórcy. Taki kontekst dotyczy albumu „Black Orpheus” Masabumiego Kikuchi, wydanego niespełna rok po śmierci tego wyjątkowego pianisty.

  • Six Months And Ten Drops

    Bez pracy nie ma kołaczy. Zwolennikiem tego prostego przysłowia jest najwyraźniej Tomasz Dąbrowski: polski trębacz z Kopenhagi, który w tym roku wydał już trzy albumy studyjne.  Ostatni z nich -  Six Months And Ten Drops - to krótka próba zobrazowania jak szerokim i niejednoznacznym zjawiskiem jest muzyka free. Powołany do tego zespół FREE4ARTS zdecydowanie wie z jak wielu, różnorodnych źródeł należy czerpać, aby tworzyć ją w pełni syntetyczny sposób.

  • Mirror To Machaut

    Właściwie nie ma większego sensu pisać recenzji najnowszej płyty Samuela Blasera i jego zespołu Consort In Motion zatytułowanej „Mirror TO Machaut”. Nie ma, ponieważ od prawie tygodnia album ten był dostępny na łamach Jazzarium do posłuchania bez jakichkolwiek limitów. Wiecie więc, zwłaszcza ci, którzy zadali sobie trud i zapoznali się z płytą, co zawiera, jak brzmi i co o niej myśleć. Tekst recenzji jest więc Wam niepotrzebny. Od biedy przydać się może chyba tylko tym, którym zabrakło odwagi, czasu i chęci słuchania. Potrzebny jest pewnie także wydawcy płyty.

  • Delusions

    W opublikowanym na Jazzarium.pl felietonie “10 powodów, dla których zapamiętam 2015 rok”, pisałem o tym, co najbardziej przykuło moją uwagę w muzyce jazzowej w minionych dwunastu miesiącach. Pojawiło się w nim sporo różnych wątków, a swoją uwagę skupiłem głównie na dokonaniach rodzimych artystów. W tekście jako pierwszoplanowego muzyka tamtego okresu wymieniłem kontrabasistę Ksawerego Wójcińskiego.

  • Alive Out There

    Jakiś czas temu miałem przyjemność pisać na łamach jazzarium na temat płyty "Embrace The Wild" firmowanej przez zespół Mike Parker's Unified Theory. Nazwa zespołu jest swoistym muzycznym credo lidea, który stara się w swoich kompozycjach połączyć różne stylistyczne fascynacje. Pochodzący z Nowego Jorku basista znalazł swój drugi dom w Krakowie, docenił aktywne, młode środowisko krakowskiego jazzu. Przedstawicielem tegoż jest Sławek Pezda, saksofonista , który zasłużenie zdobywa uznanie swoją grą w The Flash! czy PeGaPoFo (grał również na wspomnianej wyżej "Embrace The Wild").

  • Fredensborg

    Państwo zapewne doskonale wiedzą, co to jest za płyta. Wystarczy przeczytać nazwiska, wypisane na okładce wielką czcionką, a wszystko staje się mniej więcej jasne. Dzicy faceci znów się ujawnili.  

  • Ardent

    Augusti Fernandez występował wiele razy w Krakowskiej Alchemii, miałem szczęście być świadkiem wielu z tych koncertów, poznać go jako muzyka wybitnego, mistrza radykalnej improwizacji, otwartej formy, niestrudzonego poszukiwacza nowych sonorostycznych rozwiązań. Każdy koncert był oczywiście niespodzianką, ale nie było wielkim zaskoczeniem to, że Augusti potrafił spędzić cały set nie dotykając nawet klawiatury, ale schowany pod pokrywą fortepianu, demiurg szarpiący struny.

Strony