Przeczytaj

  • One Line, Two Views

    Abrams jest jednym z wielu wybitnych muzyków, którzy w Polsce są prawie w ogóle nieznani. W moim przekonaniu winę za ten stan rzeczy ponoszą luminarze Polskiego Radia, którzy wciąż prezentują tych samych wykonawców i te same utwory. Abrams nie jest zatem popularny, nie jest nawet znany. Szkoda, bowiem zasługuje na szersze uznanie.

  • Show Factor Marcus Miller w Palladium.

    Ach ten Marcus! Prawdziwe sceniczne zwierzę! Na płytach z jego gry zostaje ledwie namiastka, na koncertach jest jak groźny drapieżnik! Taki doświadczony kocur, który doskonale wie jak podejść ofiarę i kiedy w najlepszym momencie chwycić ją za gardło i do końca nie puścić. Bez dwóch zdań jest mistrzem świata w konstruowaniu zdarzenia koncertowego. Wszystko się w tym przedsięwzięciu zgadza. Jest groove, są chwytliwe tematy, mnóstwo piekielnie efektownych zagrywek i na gitarze basowej i na pozostałych instrumentach. Bez gadulstwa i mantykowania.

  • Syzygy

    To jest free jazz, a zatem mainstreamowcy z dala od tej muzyki. Tym bardziej admiratorzy smooth. Słuchający czegoś-tam-jazzu, etykietek nadawanych instrumentalnej muzyce, której równie blisko do jazzu, jak i do każdej innej muzyki, a wywodzącej się przede wszystkim z eksperymentów muzyki klubowej też pewnie nie znajdą w tej muzyce niczego ciekawego.

  • Błogosławieństwo?! - relacja z koncertu Get The Blessing - Portishead Jazz

    W czwartek w klubie Palladium odbył się kolejny koncert w ramach cyklu Era Jazzu. Tym razem był to  Get The Blessing - Portishead Jazz. Projekt ten współtworzą artyści związani z Portishead Pete Judge - trąbka, Jim Barr - gitara basowa, Jake McMurchie - saksofon i Radiohead: Clive Deamer - perkusja. Prawdę powiedziawszy zupełnie nie wiedziałam, co będę mogła usłyszeć tego wieczora. Owszem Portishead swego czasu lubiłam, mimo, że ich muzykę trudno zliczyć do propozycji budzących w słuchaczu przesadny optymizm. Inne projekty członków zespołu były jednak dla mnie kompletną tajemnicą.

  • Niechęć w Spatifie - w Sopocie po prostu musi być gorąco!

    Sopocki Spatif to miejsce tak obrosłe przeróżnymi legendami i tak znane z artystowskiego klimatu, że trudno sobie wyobrazić jego brak na rozrywkowej mapie Trójmiasta. Przy całej swojej wieloletniej tradycji nie daje się wchłonąć upływającemu czasowi. Właściciele klubu trzymają rękę na pulsie i wciąż są na bieżąco z nowymi zjawiskami na scenie muzycznej, bardzo często będąc pierwszymi, którzy zapraszają na swoją scenę najgorętsze zjawiska muzycznej alternatywy w Polsce. Cóż - w Sopocie po prostu musi być gorąco.

  • Flamenco Sketches

    Flamenco Sketches", "Freedie Freeloader", "Blue In Green", "All Blues", "So What"... Te utwory znają wszyscy miłośnicy jazzu. W tysiącu i jednym wykonaniu. To jedno jest najważniejsze. Oryginalne. Tych tysiąc, zwykle poszło w tym samym kierunku. Nawet jeśli zmienono nieco instrumentarium, mało kto - ja nie pamiętam - pokusił się o nagranie całego "Kind of Blue" w wersji diametralnie różnej od davisowskiego wzorca. Mniej lub bardziej, ale muzyczne kalki.

  • Horse & Power

    Tak wiele razy dostawało się ostatnio na naszych łamach Wojtkowi Mazolewskiemu i grupie Pink Freud (w tym ode mnie), że do płyty "Horse & Power" nie chciałem podchodzić jak do jeża. I udało się. Nie jest to "A Love Supreme", "Astigmatic" czy inny milowy krok w jazzie czy w ogóle muzyce polskiej, ale jest to fajna płyta

  • Myra Melford / Mark Dresser / Matt Wilson czyli Trio M w poznańskiej Scenie na piętrze.

    Nie miałem do tej pory okazji słuchać Tria M na żywo, toteż kiedy zobaczyłem, że w obrębie jego europejskiej trasy koncertowej zespół zagra w Poznaniu, to sprawa była jasna. Trzeba jechać. Koncert organizowała Poznańska Estrada w ramach cyklu Made In Jazz, było więc jasne, że muzycy zawitają do Sceny na Piętrze, a więc do sali, w której muzyka brzmi dobrze i słucha się jej z ogromną przyjemnością. Rzecz była więc przesądzona, tym bardziej, że dwie płyty, jakie zespół do tej pory nagrał dodatkowo pobudzały ciekawość, jak będzie w wersji live.

  • Matthew Shipp Mateusz Walerian OKUDEN MUSIC SERIES SPRING 2012

    Na koncert Matthew Shippa i Mateusza Waleriana, który miał odbyć się 15 maja w toruńskim Dworze Artusa w ramach OKUDEN MUSIC SERIES SPRING 2012 oczekiwałam w zniecierpliwieniu. Koncert był jedną z odsłon pierwszej trasy tego duetu. Zaintrygował mnie fakt, że ponownie spotkam obu muzyków i tym razem usłyszę kreowane przez nich dźwięki w kameralnym wydaniu. Duet to wymagająca forma i potrzeba interesującej idei, by zachwycić słuchacza.

  • The Train And The River

    Kiedy myślimy o wybitnym saksofoniście sopranowym, klarneciście i kompozytorze Jimmy Giuffre mimo woli materializują się przed oczyma obrazy twórcy kameralistyki jazzowej, założyciela słynnego trio Giuffree, Bley, Swallow albo jeszcze częściej jednego z najważniejszych architektów cool jazzu i trzeciego nurtu.

  • Dwa muzyczne światy. Matthew Shipp i Mateusz Walerian w Alchemii

    W 2002 r. na świetnej skądinąd płycie Matthew Shippa „Equilibrium” znalazł się utwór „Cohesion”. Owej kohezji, czyli spójności momentami brakowało podczas wczorajszego koncertu Shippa z młodym polskim multiinstrumentalistą Mateuszem Walerianem, który miał miejsce w krakowskiej Alchemii.  Było to spotkanie dwóch muzycznych światów, które w pewnych momentach  wydawały się być od siebie dość odległe. Im bliżej jednak było końca, tym silniejsze odczuwałem wrażenie, że obaj muzycy odnajdują wspólny język.

  • SzaStry - duet Szamburski / Strycharski w Padon To Tu.

    Środa. 17 maja. Paweł Szamburski i Dominik Strycharski. SzaStry. Mogłoby wydawać się, że będzie to zwyczajny duet, o ile oczywiście jest coś zwyczajnego w zestawieniu fletów prostych i klarnetów. Ale nie było tak wcale. Oczywiście takie duety jak najbardziej też były, ale wsparte sporą dawką elektroniki, przestrzeniami budowanymi z pomocą sekwenserów czy harmonizerów, brzmieniami zmodyfikowanymi cyfrowo i analogowo, loopami i śpiewami. Wszystkie te elementy nakładały się na siebie, tak jak nakładały się najróżniejsze inspiracje, którym obydwaj panowie lubią ulegać.

  • Bourdelle - relacja z koncertu Pink Freud w Trójce

    W ten weekend wybieram się wraz z córką do Paryża, aby pokazać jej to niezwykłe miasto, królową i kurtyzanę świata jednocześnie. Poza Disneylandem, wieżą Eiffla i Luwrem odwiedzimy z bukietem fiołków cmentarz Pere-Lachaise, a także rzucimy okiem na pomnik Adama Mickiewicza na Nadbrzeżu Księcia Alberta. Pomnik ów jest dziełem Emila Bourdelle, który zapytany kiedyś co artysta powinien zrobić, aby świat go poznał, odparł: To bardzo proste, stworzyć arcydzieło!

  • Jahira

    „Jahira” to trzecia płyta austriackiego kontrabasisty. Długo trzeba było czekać na kolejny krążek, bowiem aż cztery lata, od ostatniego albumu „Panorama”. I fani Glawischniga nie powinni być zawiedzeni.

  • Matthew Shipp i Mateusz Walerian w Fabryce Trzciny - wielka nierównowaga!

    Mateusz Walerian – saksofonista, klarnecista, kompozytor, samouk i miłośnik kultury japońskiej. Jest muzykiem bardzo młodym i jeśli nie liczyć jego własnych projektów, trudnym do uchwycenia na polskiej jazzowej scenie. Chciałoby się powiedzieć, że działa na marginesie życia koncertowego, ale za to jak się pojawia to w towarzystwie budzącym szacunek. Raz jest to Hamid Drake,  kiedy indziej bracia Olesiowie, od niedawna również jedna z największych znakomitości jazzowej pianistyki Matthew Shipp.

Strony