Mario Pavone

Perry Robinson - nowojorska legenda klarnetu

Ten legendarny, nowojorski klarnecista był obecny na światowej scenie jazzowej od ponad sześciu dekad. Zaczynał w latach 50. Z perspektywy naszego podwórka zrobiło się jednak o nim głośniej ze względu na jego współpracę z klarnecistą Wacławem Zimplem czy akordeonistą Robertem Kusiołkiem. Wciąż jednak nie jest u nas znany tak jak na to zasługiwał. Perry Robinson zmarł wczoraj 2 grudnia 2018.

Anthony Braxton - epopeja niezakończona. Tezy do rozwinięcia - w 73 urodziny o wielkim kreatorze pisze Andrzej Nowak

Wielki, niepokorny, kontrowersyjny intelektualista. Wybitny improwizator, wirtuoz, kompozytor, wizjoner i szachista. Anthony Braxton dziś kończy 73 lat. Jest niezwykle aktywny, zadziwiająco twórczy, działa już daleko już poza idiomem jazzowym. Można śmiało poweidzieć, że opracował swoją muzyke, w któej jazz, muzyka współczesna, indiańska, marszowa i wiele innych, jak to zwykł mówić muzyk się mieści.

Thomas Chapin

Żadna pora na śmierć nie jest dobra, zwłaszcza w przypadku wielkich artystów. Z tymi, których płomień zgasł w kwiecie wieku, zazwyczaj obchodzimy się z jeszcze większym szacunkiem. I choć zapamiętujemy ich głównie przez okoliczności przedwczesnej śmierci, to z uwagą skupiamy się na ich twórczych dokonaniach, oceniając je bardziej kompleksowo. 13 lutego 1998, w wieku 40 lat zmarł Thomas Chapin. Dziś ten saksofonista, flecista i aranżer obchodziłby hucznie swoje 61 urodziny. Cześć jego pamięci!

Blue Dialect

Wydawnictwo Clean Feed blisko 15 lat, niemal zupełnie bezinteresownie, dostarcza nam tyle znakomitych nagrań współczesnego jazzu, jakby ta muzyka przeżywała właśnie apogeum rozwoju i popularności, a nie była „jedynie”wyrafinowanym artystycznie nurtem współczesnej kultury dedykowanym określonemu kręgu wtajemniczonych. Możliwe też, że właśnie umiejętność dotarcia do charakterystycznej (bo przecież mierzonej w skali ponad kontynentalnej) wrażliwości jest ogromnym sukcesem lizbońskiego wydawcy, nobilitowanego dorocznymi festiwalami w Nowym Jorku i Chicago.

Sky Piece

„Sky Piece” jest niemal jak testament Thomasa Chapina. Ostatnia materiał muzyczny (w kolejności nagrywania), jaki pozostawił po sobie. Muzyk ten, pozostający na scenie od początku lat 80 niestety nie nagrał tylu płyt pod własnym nazwiskiem, ilu można byłoby sobie życzyć. Jeszcze mniej jest tych, które nagrane zostały przez jego trio (wraz z ewentualnymi gośćmi). Szkoda jeszcze większa, albowiem, wydaje mi się, że to mimo wszystko jeden z ważniejszych zespołów jazzowych lat 90.

Remembering Thomas/NU Trio

Recenzji tej płyty powinno być co najmniej dwie. Dla tych, którzy muzykę Chapina znają oraz dla pozostałych. Pavone i Chapin przez długie lata współpracowali ze sobą, charakterystyczny, emocjonalnie nasycony ton Chapina znajdował kongenialną podstawę w basie Pavone. Tak było na wszystkich płytach Chapina na Knitting Factory Records, tak było na płytach sekstetów i septetu Pavone. Szczególnie ten ostatni kontekst jest istotny.

Totem Blues

No i stało się, po kilku latach przerwy machina Mario Pavone znów puszczona została w ruch. Ba, nawet się wzmocniła o jeden wagon, do tej pory bowiem największy skład Pavone jaki został nagrany na płycie to septet (Song for (septet) - NewWorld/CounterCurrents 80452-2) - tym razem ten wybitny basista skompletował skład aż ośmioosobowy.