Jack DeJohnette

Made In Chicago - finałowa odsłona konkursu

Czas na finał konkursu z płytą Made in Chicago supergrupy Jack Dejohnette'a. Jego trzecią odsłonę wygrała pani Maria z Wrocławia. Gratulujemy, a wszystkich pozostałych zapraszamy jeszcze raz do zabawy.
Było pytanie związane z najmłodszym członkiem zespołu, nie może więc zabraknąć pytania o najstarszego z występujących na niej muzyków.
Zatem czekamy na prawidłowe odpowiedzi, które jak zwykle prosimy wysyłać na adres jazzarium@jazzarium.pl

Made In Chicago - Jack DeJohnette powraca do matecznika

Być może właśnie anonsujemy początek historii, o której zdecydowanie trafniej jest powiedzieć "intryguje", "fascynuje", niż prozaicznie... podoba się. Legendy chicagowskiego jazzu nie przyzwyczaiły nas bynajmniej do wymuskanej estetyki, a my wcale nie chcemy przeżywać ich muzyki w ciepłych kapciach z lampką wina w ręce. O nie! Nie szkodzi, że album wyda ECM... Jack Dejohnette obiecuje, że płyta będzie "Made in Chicago", w dodatku "100% original".

The Great Lakes Suites

Ostatnie kilka lat to czas Wadady Leo Smitha. Jego aktywność jest wielka i zazwyczaj skutkuje płytami co najmniej intrygującymi. Co więcej działa w różnych instrumentalnych i w ogóle muzycznych kontekstach. Piszemy zresztą na łamach Jazzarium regularnie o jego przedsięwzięciach. Oczywiście najbardziej popularnym, przynajmniej w Polsce, jest jak do tej pory jego najsłynniejsza formacja The Golden Quartet.

WSJD: Big Three - Pawlik, DeJohnette i Holland!

Gdy w drugim dniu Warsaw Summer Jazz Days widownia powoli zbierała się w Soho Factory, na Stadionie Narodowym grały już supporty przed wieczornym koncertem Metalliki. W drodze na kolejny festiwalowy dzień, myśląc o nadchodzących występach zespołów Włodka Pawlika, Jacka DeJohnette i Dave'a Hollanda, mijałem fanów amerykańskiej grupy i przypomniała mi się nazwa jej przedsięwzięcia z 2010 roku: Metallica występowała wtedy w ramach trasy „Big Four” razem z trzema innymi legendarnymi metalowymi kapelami.

WSJD2014: Jack DeJohnette

Zanim Jack DeJohnette został jednym z ważniejszych i bardziej pomysłowych perkusistów w historii muzyki jazzowej, był utalentowanym pianistą. I być może to młodzieńcze doświadczenie leży u podstaw jego późniejszej wielkości - DeJohnette jest perkusistą niezwykle innowacyjnym, lirycznym i przywiązującym uwagę do tego, co dzieje się dookoła jego samego. Przypomina pod tym względem Arta Blakeya i Elvina Jonesa. Doskonale reaguje na tworzoną przez pozostałych kolegów muzykę, sam stając się nie jedynie metronomem a pełnoprawnym instrumentem w zespole.

KONKURS: Warsaw Summer Jazz Days vol. 3

2/5 kwitnetu Milesa Davisa na jednej scenie usłyszymy w tym roku podczas drugiego dnia festiwalu Warsaw Summer Jazz Days! Swoje najnowsze projekty przywiozą do warszawy kontabasista Dave Holand i perkusista Jack DeJohnette. Wieczór jednak otworzy - także w premierowym programem - pierwszy polski jazzman uhonorowany nagrodą Grammy: Włodek Pawlik, wraz ze swoim trio. Wszystkie te atrakcje czekać będą na fanów jazzu 11 lipca w Soho Factory. A dla Was mamy podwójne zaproszenie na to muzyczne świeto!

Warsaw Summer - dzień 2: znamy program!

2/5 kwitnetu Milesa Davisa na jednej scenie usłyszymy w tym roku w Warszawie! Swoje najnowsze projekty przywiozą do warszawy kontabasista Dave Holand i perkusista Jack DeJohnette. Trzeci koncert tego wieczoru zagra pierwszy polski jazzman uhonorowany nagrodą Grammy: Włodek Pawlik, wraz ze swoim trio. Wszystkie te atrakcje czekać będą na fanów jazzu 11 lipca podczas Warsaw Summer Jazz Days.

Sound Travels

Tytuł albumu zapowiada doskonale jego treść. Jak wielu muzyków dzisiaj, tak i Jack DeJohnette od jakiegoś czasu wybiera się w muzyczne podróże. „Sound Travels“ nie jest jednak długo przygotowaną wyprawą w głąb nieznanego lądu, jak było na przykład w przypadku „Peace Time“. To raczej zorganizowana wycieczka autokarem, dzień tu, dzień tam, trwająca zaledwie 46 minut. Duży jest za to skład.

Somewhere

Ta płyta jest piękna, wspaniała, cudowna. Trzech panów, którzy od trzydziestu lat zachwycają nas swoją muzyką, ponownie postanowili przedstawić swoje wykonania jazzowych standardów. Praktycznie prawie murowany kandydat do wszelkich zestawień na "naj" bieżącego roku. Nie mam zastrzeżeń, niech i tak Życzę im tego z całego serca.Jako się rzekło, muzyka piękna, muzyka wspaniała. Wspaniale improwizujący muzycy. Wspaniałe między nimi porozumienie. I jeszcze ta elegancja... Jednak będę marudził.

Za kulisami "Somewhere" - nowej płyty Keith Jarrett Trio

Dzień po lipcowym koncercie tria Keitha Jarretta w szwajcarskiej Lucernie korespondent Neue Zürcher Zeitung w swej entuzjastycznej relacji określił ich muzykę mianem kontrolowanej ekstazy. „Ich zaangażowanie tak w Wielki Amerykański Śpiewnik jak i jazzowe standardy, jest jakością samą w sobie. Łączą absolutny szacunku dla materiału z absolutną wolnością w jego interpretacji”. Tymczasem muzycy opuszczali wtedy salę koncertową w dość minorowych nastrojach. Między innymi dlatego na album „Somewhere” - zapis tego co wydarzyło się wtedy na scenie musieliśmy czekać aż 4 lata.

Strony