felieton

Marcin Olak Poczytalny: Ten felieton pewnie też jest polityczny.

Do niedawna wybór muzyki, której słuchamy, był decyzją opartą o preferencje estetyczne słuchacza – ale mam wrażenie, że właśnie zaczyna się to zmieniać. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że słuchanie – bądź nie słuchanie – piosenek Zenka Martyniuka zaczyna mieć wydźwięk polityczny. Fakt, że ta muzyka została wprowadzona na salony, ma swoją cenę: dźwięki zaczynają obrastać znaczeniami, zaczynają być kojarzone ze światopoglądem, z konkretną opcją polityczną.

Dlaczego koncerty bywają złe – SUPLEMENT

Przed kilkoma miesiącami podzieliłem się z czytelnikami portalu Jazzarium tekstem, gdzie prezentowałem subiektywną typologię czynników, które sprawiają iż dany występ pozostawia wiele do życzenia. Natomiast kilka dni temu przytrafiło się, że byłem na faktycznie bardzo złym koncercie. W drodze powrotnej do domu, w ferworze dyskusji o nim z towarzyszką wieczoru, postanowiłem ponownie przeczytać niedawno pisany felieton. Po tej lekturze zdałem sobie sprawę z niepełności mojej typologii.

Dlaczego koncerty bywają złe?

Czy zdarzyło się kiedykolwiek, że powiedzieliście Państwo komuś – słuchając czyichś spostrzeżeń krytycznej natury czy rozważań starających się rozwikłać jakiś problem – że osoba ta „za dużo myśli”? A może przytrafiło się tak, że na tego rodzaju potyczki intelektualne reagowaliście wzruszeniem ramionami, zmianą towarzysza rozmowy albo jeszcze w inny, mniej przyjazny sposób? Jeżeli o mnie chodzi, staram się zawsze uszanować zmagania moich rozmówców i jakkolwiek się do nich ustosunkować.