Emanon

Nie całkiem taki EMANON jak go malują

Chyba na niczyją inną płytę nie czekam tak jak na albumy Wayne’a Shortera. Lubię na nie czekać i prawdę powiedziawszy nigdy nie czułem zniecierpliwienia kiedy czas pomiędzy kolejnymi płytami wydłużał się. Pomiędzy poprzedniczką a pięknym potrójnym Emanonem dystans był szczególnie długi. Pięć lat. Kawał czasu niby i można by już było trochę poprzestępować z nogi na nogę, ale jakoś tak się dzieje, że czas pomiędzy kolejnymi albumami wypełnia mi rozkoszowanie się już nagranymi dziełami legendarnego muzyka.