Billie Holiday

Ella Fitzgerald @102 - jedna trzecia świętej trójcy jazzowej wokalistyki!

Gdyby nie to, że tytuł „pierwszej damy jazzu” zarezerwowany jest dla Billie Holiday, Ella Fitzgerald miałaby spore szanse, by należał do niej. Ella jest jednym z elementów „świętej trójcy” jazzowej wokalistyki: Holiday-Vaughan-Fitzgerald. Kolejność wciąż pozostaje przedmiotem dyskusji. Fitzgerald wniosła nową wartość: śpiewała jak saksofon, nie bała się ni-cze-go, żadnego eksperymentu muzycznego czy stylistyki. Nie było takiej rzeczy, której nie mogłaby zaśpiewać.

Carmen McRae – wielka diwa

Gdy Carmen McRae miała zaledwie 17 lat, poznała osobiście swoją największą bohaterkę – Billie Holiday. Zakochała się od pierwszego wejrzenia. Zapragnęła być jak „Lady Day”, elegancka, adorowana i niezależna w każdym calu. Billie potrafiła pobić gołymi pięściami dwóch pijanych marynarzy, którzy zgasili papierosy na jej płaszczu.

Billie Holiday@104

Istnieje teoria, w zgodzie z którą musimy przyznać, że niezależnie od tego, jakiej współczesnej jazzowej (i nie tylko jazzowej) wokalistki słuchamy, faktycznie słuchamy Billie Holiday. Mnie przekonuje. Jeśli Louis Armstrong zrewolucjonizował wokalistykę jako dziedzinę od strony formalnej (będąc pionierem scatu) to Billie wniosła do sztuki śpiewu ogromne, niespotykane wcześniej, pokłady wrażliwości.

Billy, Sassy i inne

Świat jazzu to nie tylko kraina z powieści Hemingwaya. Mężczyzna na krawędzi, dramatyczna figura szamocząca się rozziewem między talentem a otaczającą rzeczywistością. Ale to nie tylko historia Armstronga, Parkera i Coltrane'a. Może i jest to świat zdominowany przez silne męskie osobowości ale między nimi (również jak w powieściach autora „Słońce też wschodzi”) co chwila napotyka się równie silne (może silniejsze) kobiety. Damy eleganckie i piękne. A w dodatku często jeszcze śpiewające!

Wadada Leo Smith – Najwa – rozmyślając nad mistrzami, którzy odeszli

Iście mistrzowska sytuacja żyjący mistrz składa hołd mistrzom, którzy odeszli grać w wielkiej niebiańskiej orkiestrze. Wadada Leo Smith na swojej najnowszej płycie pochyla się czworgiem wspaniałych twórców, którzy zmienili oblicze jazzu, jak mało kto.

Yesterday I Had The Blues - nowy album Jose Jamesa

7 kwietnia świętować będziemy 100-lecie urodzin Billie Holiday. Trudno w to uwierzyć, wszak jej muzyka i artystyczna postawa wydają się wciąż żywe, oryginalne i świeże. Wie to dobrze Jose James, który nazywa Billie swoją muzyczną matką. Jej właśnie poświęcona jest najnowsza płyta wokalisty, zatytułowana: Yesterday I Had The Blues: The Music of Billie Holiday. Krążek ukaże się nakładem Blue Note Records 31 marca.

EMPiK Jazz Club po raz czwarty: Billie Holiday

Przed Wami czwarte otwarcie jazzowego klubu EMPiKu i po raz czwarty otwarcie historyczne. Tym razem EMPiK wraz z Universal Music Polska i Dionizym piątkowskim zapraszają do świata Billie Holiday - być może pierwszej damy jazzu. Oto co kuratos serii piszęo wielkiej śpiewaczce.

Dee Dee Bridgewater jako Billie Holiday

Po Paryżu i Londynie teraz wreszcie w... Nowym Jorku. Musical „Lady Day” poświęcony życiu i muzyce Billie Holiday trafi we wrześniu na Broadway! W głównej roli zobaczyć będzie można Dee Dee Bridgewater!

Billie Holiday - „Complete Studio Masters”

Istnieje teoria w zgodzie z którą musimy przyznać, że niezależnie od tego jakiej współczesnej jazzowej (i nie tylko jazzowej) wokalistki słuchamy, faktycznie słuchamy Billie Holiday. Mnie przekonuje.

Dee Dee Bridgewater w Warszawie - pięknie zburzony świąteczny nastrój!

W ubiegłym roku Chick Corea, w tym Dee Dee Bridgewater. Koncerty w archikatedrze, w miejscu dostojnym i poważnym, w atmosferze prawdziwie świątecznej. Tak, to bardzo rasowe i wytworne prezenty, które dostaliśmy także dzięki Stołecznej Estradzie! I oby w następnych latach się zdarzały, bo gdzieś obiło mi się o uszy, że kardynał Dziwisz niezbyt przychylnym okiem patrzy na niekoniecznie sakralną sztukę w kościołach.