O ile poprzedni album Soreya, „Koan“, był emanacją wyobraźni medytującego perkusisty, o tyle niniejszy jest rezultatem przemyśleń improwizującego kompozytora erudyty. Jest to płyta dla zaawansowanych melomanów, ale jednocześnie bardzo przystępna. Rzadkość i wielka umiejętność. Nie ma sensu przywoływać przebiegu kompozycji. I tylko dwa słowa o członkach zespołu: chapeau bas! Tej płyty trzeba uważnie słuchać. Przerywać, […]
czytaj dalej...