Recenzje

  • Ultra

    Dziś czas na płytę wyjątkową! Nie tylko z uwagi na zawarty na niej materiał muzyczny! Również z uwagi na … długość procesu edytorskiego! Oto bowiem nagranie, nad którym za moment się pochylimy, czekało na ujrzenie światła dziennego całe sześć lat!

  • Journey To The Mountain Of Forever

    Reprezentacja muzyków mających do jazzu nowe podejście – zwłaszcza wśród tych pochodzących z tzw. „młodszego pokolenia” – jest coraz silniejsza.  Zupełnie naturalna jest dla nich sytuacja, w której będąc muzykami nominalnie jazzowymi grają muzykę korzystającą z pełnego zakresu mniej lub bardziej komercyjnych współczesnych trendów jak i fakt, że z pełną swobodą fukcjonują w „normalnym” obiegu, występując w nie-tylko-jazzowych klubach i na nie-wyłącznie-jazzowych festiwalach.

  • Evolution

    Dr. Lonnie Smith jest doskonałym przykładem na to, że życia twórczego nie można traktować liniowo. Tu nic nie następuje systematycznie, niektóre rzeczy trudno przewidzieć, a reguły są niespisane. Po ponad 45 latach Dr. Lonnie Smith powrócił do słynnej wytwórni Blue Note z doskonałym profunkowym albumem pt. „Evolution”.  74 letni lider stworzył kompilację numerów z bogatym instrumentarium i znakomitymi gośćmi (Joe Lovano i Robert Glasper).

  • Spontaneus Chamber Music vol. 2

    Kiedy skrzypek Patryk Zakrocki i gitarzysta Marcin Olak powołali do życia swój projekt Ryba, a było to już jakiś czas temu, miałem nieodparte wrażenie, że z połączenia dwóch różnych światów muzycznych może powstać coś naprawdę ciekawego. O tym, że podejście obu panów do aktu twórczego różni się, zdawałem sobie sprawę. Kiedy usłyszałem “Spontaneous Chamber Music vol. 1”, utwierdziłem się jednak w przekonaniu, że ryzyko podejmowane przez tych muzyków opłaciło się.Do Patryka Zakrockiego i Marcina Olaka dołączył wtedy perkusista Mikołaj Wielecki.

  • Klinker

    Spotkania improwizujących muzyków, jakie przez lata organizował Derek Bailey, przeszły już do historii gatunku zwanego freely improvised music. Baa, w wielu wypadków, wyznaczyły kierunek jego rozwoju. Być może te najistotniejsze odbyły się pod nazwą własną Company. Sam inicjator spotkań nie żyje już 13 rok, a ostatnia płyta Company ukazała się zdecydowanie za jego życia.

  • The Study Of Touch

    Krytyczny tekst na temat najnowszej płyty Django Batesa – „The Study Of Touch” na pewno pianiście nie zaszkodzi, ponieważ w swojej dyskografii ma wystarczająco wiele nagrań dobrych, aby ta jedna recenzja nie zmąciła artystycznego wizerunku jednego z najbardziej kreatywnych twórców brytyjskiej sceny jazzowej.

  • L3

    Czas i miejsce zdarzenia: Marzec 2017, Namouche Studios, Lizbona.

    Ludzie i przedmioty: Luis Vicente – trąbka, Yedo Gibson – saksofon tenorowy i sopranowy, Vasco Trilla – perkusja i instrument perkusyjne.

    Co gramy: muzyka swobodnie improwizowana.

    Efekt finalny: 33 minuty i kilkanaście sekund, 7 utworów, wydane jako L3, tytułem wykonawczym jest …także L3 (Multikulti Project/ Spontaneous Music Tribune Series). Dostępne na rynku od 15 czerwca 2018 roku.

  • City Of Gardens

    Granie w trio to bardzo cenne doświadczenie. Opiera się na intymności, dobrej komunikacji i zaufaniu. To duża odpowiedzialność, która w zamian daje ogromne poczucie satysfakcji, bliskości i zespołowości. Czasami jednak warto poszerzyć tę formułę – rozrzedzić intymność i do tria zaprosić zacnych gości. RGG nagrywając swój najnowszy album „City Of Gardens” do współpracy zaprosiło dwóch zagranicznych muzyków: puzonistę Samuela Blasera i trębacza Verneriego Pohjolę.

  • Live

    Najnowsza płyta słynnego Terence'a Blancharda to trzeci krążek nagrany z grupą E-Collective, ale pierwszy, na którym znalazły się wyłącznie wykonania koncertowe. Miejsca występów, skąd utwory trębacz wybrał, nie były obojętne – to trzy amerykańskie miasta, w których w ostatnich latach przydarzyły się tragiczne strzelaniny: Cleveland, St Paul i Dallas. Poprzez ten fakt, ale także wybranie pacyfy na główny element okładki, Blanchard przypomina o ofiarach i wyraża sprzeciw wobec dostępności broni w swoim kraju.

  • Lala Belu

    Na potrzeby tej recenzji i poszerzenia horyzontów obejrzałem na YouTube koncert Hailu Mergii, który w 2015 roku odbył się w londyńskim klubie będącym w przeszłości kotłownią. Miejsce wyjątkowe szczególnie dla twórców szeroko pojętej muzyki elektronicznej i pochodnych - to właśnie tam odbywają się koncerty w ramach cyklu Boiler Room. Tak się składa, że zagrał tam artysta, którego z różnymi odmianami techno nie sposób łączyć.

  • Atody Man

    Przenosimy się na północ, do Francji. Nagranie powstało, co prawda w słynnym Firehose 12 w New Heaven (USA), ale płyta ukazała się definitywnie pod flagą trójkolorową, a jest zapisem fonicznym spotkania dwóch muzyków francuskich i dwóch japońskich. Na trąbkach - Christian Pruvost i Natsuki Tamura, na perkusji - Peter Orins, zaś na fortepianie, najbardziej tu rozpoznawalna - Satoko Fujii. 6 odcinków z tytułami (kompozycji) trwa ponad 69 minut, a spotkanie czwórki muzyków miało miejsce w czerwcu 2017 roku.

  • Flauto Dolphy

    “Flauto Dolphy” to efekt zarejestrowania solowego koncertu jaki Dominik Strycharski dał w warszawskim klubie Pardon, To Tu. Jego zawartość stanowią nagrania Erica Dolphy’ego - błyskotliwego amerykańskiego saksofonisty, klarnecisty i flecisty, którego przedwczesna śmierć kilka miesięcy po wydaniu “Out To Lunch” przerwała jedną z najciekawiej zapowiadających się karier w historii jazzu. Dzięki fleciście Dominikowi Strycharskiemu mamy możliwość usłyszenia muzyki Dolphy’ego w zupełnie nowym kontekście i skonfrontowania jego zamysłu z oryginalnymi kompozycjami.

  • All Can Work

    Orkiestrowa twórczość Johna Hollenbecka jest dość odległa od tego co prezentuje się na rodzimych festiwalach jazzowych, wprawdzie zrealizowanie koncertu tak dużego zespołu zza oceanu zawsze będzie znaczącym wydarzeniem, to jednak znaczny koszt przedsięwzięcia, które w dodatku nie gwarantuje stosownego do jego rangi zainteresowania, nie ułatwia działalności koncertowej, przez co Hollenbeck częściej koncertuje w Europie z zespołami złożonymi z lokalnych muzyków i studentów wydziałów muzycznych niż występuje w oryginalnych amerykańskich składach. 

  • Of Echoing Bronze

    Nate Wooley, absolutny faworyt redakcji, jeśli chodzi o improwizującą trąbkę po drugiej stronie Atlantyku, zdaje się, że zamieszkał już w Europie. Tak się bowiem składa, iż dwie jego najnowsze i bodaj jedyne w tym roku wydawnictwa, nie dość, że zostały nagrane w Europie i z muzykami europejskimi, to jeszcze upublicznione zostały przez wydawców z tej strony Wielkiej Wody. Baa, jedna nawet ukazała się w Polsce. Niezwłocznie zajrzyjmy do środka, bo zdecydowanie warto!

  • Live At The Alchemia

    O tym, że koncerty są najlepszą okazją do tego, żeby słuchać improwizowanego jazzu i w pełni docenić jego wartość, nie muszę chyba nikogo specjalnie przekonywać. Saksofonista Mikołaj Trzaska, który jest niepisanym liderem Riverloam Trio, podkreśla to zresztą w wywiadach i stawia w ogólnym rozrachunku na spontaniczność w tworzeniu. Chyba faktycznie trzeba się z tym pogodzić, że tzw. fryta zarejestrowana na płycie traci dużo na wartości, ale oczywiście zdarzają się i odwrotne przypadki.

Strony