Recenzje

  • Saluting Sgt. Pepper

    Django Bates – wolny duch brytyjskiej sceny jazzowej na warsztat wziął materiał, z którym każdy sympatyk muzyki rozrywkowej jest w jakiś sposób emocjonalnie związany. The Beatles i kultowy album „Sgt. Pepper Lonely Hearts Club Band” z 1967 roku, w nowej odsłonie może się podobać. Django Bates do projektu zaprosił indie rockowe trio Eggs Laid By Tigers – odpowiedzialne za wokale, a także wielką orkiestrę – Frankfurt Radio Big Band, która realizuje momentami groteskowe aranżacje lidera. Efekt?

  • Uncharted Territories

    Gdy dowiedziałem się, że dochodzi do współpracy wybitnego brytyjskiego basisty Dave’a Hollanda z tak ważnymi postaciami dla współczesnego jazzu jak Ches Smith na perkusji oraz Craig Taborn na pianinie, a do tego jeszcze z saksofonem pojawia się Evan Parker, to od razu pomyślałem o innym kwartecie Hollanda. W myślach przywołałem wydane w 1973 roku “Conference of The Birds”.

  • „Ours” & „Theirs”

    Trio Thumbscrew po czterech latach od wydania pierwszej płyty powraca z podwójnie mocnym uderzeniem. Dosłownie. Grupa w tym samym czasie wydała, bowiem dwa albumy: „Ours” i „Theirs”. Idąc za semantycznym tropem tytułów, na „Ours” mamy do czynienia z oryginalnymi kompozycjami tria. Z kolei na „Theirs” zespół bierze na warsztat utwory innych wykonawców, między innymi Wayne’a Shortera, Benny’ego Golsona, Billy’ego Evansa, a także latynoskie szlagiery Jacoba do Bandolima.

  • Transgression

    Historia „Transgression” jest niezwykła i... jak na jeden album - bardzo długa. Płyta nagrana została siedem lat temu. Przez lata widniała jako wydawnicza zapowiedź w szwajcarskiej wytwórni Hat Hut Records. Pierwsza trasa promująca „Transgression” odbyła się w roku 2013 i cieszyła się dużym zainteresowaniem. Jednak z czasem koncertów było coraz mniej i mniej, więc bracia Oleś i Theo Jorgensmann zainteresowali się innymi projektami. Końcówka roku 2016 okazała się jednak przełomem. Na 17.

  • Falstart

    Mateusz Gawęda to jeden z najbardziej aktywnych polskich pianistów młodego pokolenia. Można go kojarzyć z takimi składami, jak Cracow Jazz Collective, PeGaPoFo, Silberman czy autorskie trio z Alanem Wykpiszem na kontrabasie i Grzegorzem Pałką na perkusji. Przed dwoma laty grupa ta wydała swoją pierwszą płytę „Overnight Tales”, teraz prezentuje kolejną – „Falstart”.

  • Numbers

    Nie kupujcie tej płyty. Wkradł się błąd przy miksowaniu - producent przypadkiem wykasował w każdym utworze co najmniej jedną ścieżkę… Jest to najzabawniejsza płyta, jaką kiedykolwiek słyszałam i myślę, że długo jej nie zapomnę. Nie ze względu na tematy, bo tych 11 utworów ciągnie się w nieskończoność, ale ze względu na pomysł. Już spieszę z wyjaśnieniem.

  • Contrasts

    Choć nie jestem wyznawcą kultu ECM, o czym już i antenach radiowych i w słowach artykułów oraz recenzji niejednokrotnie dawałem do zrozumienia, to jednak są takie momenty kiedy w stronę monachijskiej oficyny spoglądam z więcej niż ciepłymi uczuciami. Tak stało się na samym początku stycznia, kiedy światło dzienne ujrzała nowa seria wydawnicza ECM zatytułowana Re:solution.Wśród siedmiu wydanych na początek serii  płyt jest jedna, która przez wiele lat rozpalała wyobraźnię melomanów.

  • Latitude 41.88

    Nie emocjonuję się jakoś szczególnie ostatnimi dokonaniami Kena Vandermarka. Nie słucham też wszystkiego, co wychodzi spod jego palców i z ustnika oraz nie czekam tak jak fani na koncerty. Być może to efekt przesytu: amerykański saksofonista od lat działa prężnie na wielu frontach, płyty wydaje lawinowo i nierzadko bywa w naszym kraju. Można się tym znudzić i zmęczyć.

  • Morphogenesis

    Nazwać Steve’a Colemana muzykiem, to wielka obraza. Ten wybitny saksofonista to artysta, filozof, konceptualista i prawdziwy wizjoner pojmowania sztuki. Ze swoim nowym zespołem nagrał właśnie album „Morphogenesis”  - kolejną syntezę współczesnej muzyki, zainspirowaną ruchem ciała, improwizowanymi kompozycjami i wizualizacją. Albo jak ktoś woli bez zbędnych opisów – kolejny muzyczny majstersztyk.

  • Made In Chicago

    Ta płyta może być wydarzeniem, nie tylko w katalogu ECM i może nawet fakt, że w tym katalogu zajmie miejsce szczególne jest najmniej znaczący. To może być płyta ważna, m.in. z historycznego powodu. Bo oto wielki Jack DeJohnette, perkusista Milesa Davisa, filar tria Keitha Jarretta, powraca do swojego rodzinnego miasta. Powraca do miejsca, w którym uczył się grać, w którym zdobywał muzyczne szlify i to szlify nie byle jakie!

  • A Novel Of Anomaly

    Andreas Schaerer to wokalista, którego podczas jednego z wywiadów, jako źródło swoich inspiracji przedstawiła mi Anna Gadt. I nic dziwnego, że Schaerer imponuje jednej z najlepszych polskich wokalistek jazzowych. To artysta do inspirowania stworzony. Śmiało temu dowodzi na albumie „A Novel Of Anomaly”. Oprócz świetnego głosu, improwizowanych linii wokalnych i vocal percussion, Schaerer zadziwia wielojęzyczną żonglerką i pięknymi, zróżnicowanymi interpretacjami.

  • YRU Still Here?

    Kiedy artysta dostrzega, że sprawy na świecie idą w złym kierunku, zazwyczaj w odpowiedni sposób reaguje a im bardziej nieciekawie robi się dookoła, tym większy nacisk kładzie na konfrontacyjny wydźwięk swojej sztuki. Marc Ribot najwyraźniej czuje dokręcanie śruby coraz dotkliwiej, bo na najnowszej płycie Ceramic Dog obrasta szorstką sierścią i obnaża kły, podczas gdy gitarzysta zadaje pytanie „Po co tu jeszcze jesteś? Czy podoba Ci się to, co teraz widzisz?”

  • Full Circle

    O koncercie duetu Rothenberg-Drake doszły mnie słuchy niemal dzień po tym, jak się odbył. To był ich pierwszy wspólny występ w Polsce i ponoć stanowił niezapomniany wieczór muzyki improwizowanej. „Ponoć”, gdyż tym, którzy do łódzkiego lokalu Ciągoty i Tęsknoty nie dotarli, pozostawało wierzyć na słowo obecnym tam szczęśliwcom. Owa wiara nie przychodziła zresztą trudno, bo Rothenberg i Drake to muzycy, co do jakości których nie sposób mieć wątpliwości. Ich dorobek mówi sam za siebie, zresztą Drake nie raz już w Polsce nie tylko koncertował, ale i nagrywał.

  • Ultra

    Dziś czas na płytę wyjątkową! Nie tylko z uwagi na zawarty na niej materiał muzyczny! Również z uwagi na … długość procesu edytorskiego! Oto bowiem nagranie, nad którym za moment się pochylimy, czekało na ujrzenie światła dziennego całe sześć lat!

  • Live in Zurich

    Szwajcarska wytwórnia Intakt Records nie zwalnia tempa, jeśli chodzi o prezentację znakomitej improwizowanej muzyki na swoich kolejnych albumach. Dopiero co mieliśmy okazję rozpływać się nad walorami nowych płyt Toma Raineya, Chrisa Speeda czy Lucasa Niggli, a tu kolejna wyborna propozycja!

Strony