Warsaw Summer Jazz Days: Ambrose Akinmusire Quintet

Autor: 
Kajetan Prochyra
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
Krzysztof Grabowski, fotowyprawy.com

Ambrose Akinmusire - kilka lata temu niemal nikt poza grupą jego krewnych i znajomych nie wiedział jak wymówic jego nazwisko (czyt. Akin-mu-ser-i). Dziś, wszyscy czekają na jego kolejny krok. 6 lipca podczas festiwalu Warsaw Summer Jazz Days 2018, usłyszeć będziemy mogli w jakim zmierza kierunku.

Od dawna Akinmusire miał szczęście do ludzi. Zespół z którym gra do dziś, i który usłyszymy w lipcu w Soho Factory, zawiązał się gdy panowie byli jeszcze nastolatkami. Jeszcze gdy grał w licealnej orkiestrze w Oakland w Kaliforni, usłyszał Ambrose’a Steve Coleman i zaproponował mu dołączenie do europejskiej trasy z jego zespołem Five Elements. Czy można wyobrazić sobie lepszy początek muzycznej drogi dla zdolnego 19latka?

Kiedy jechali razem pociągiem przez Niemcy Coleman zapytał: jaką masz koncepcje? Zdziwiony Ambrose zaczął nieco się plątać: jestem młody, na razie szukam, obserwuje... Nie - odpowiedział saksofonista - Musisz mieć koncepcje. Wszystko to, czego nie kochasz, musisz pozbyć się tego ze swojej gry. Te specyficzną lekcję Akinmusire postanowił wziąć sobie do serca. 

Gdy wrócił do szkoły trafił pod opiekę wielkiego mistrza trąbki - Terence’a Blancharda. Na zajęcia uczęszczał także do gigantów takich jak Wayne Shorter czy Herbie Hancock. Jak wspomina Ambrose, wszyscy oni utwierdzali go w przekonaniu, że najcenniejsze są własne historie, doświadczenia i osobiste przekonania, opowiedziane swoim szczerym głosem.
Ten głos pierwszy raz zyskał szerszy posłuch w roku 2007 kiedy Akinmusire triumfował jednocześnie w najbardziej prestiżowym zmaganiom młodych muzyków jazzowych: Thelonious Monk Competition, a także w dedykowanym trębaczom konkursie Carmine Caruso.

W tym samym roku, nakładem portugalskiej oficyny Fresh Sound,  ukazała się także jego debiutancka płyta “Prelude... to Cora” - którą poświęcił swojej matce - Corze Campbell.
4 lata później sklepowe pułki ujrzał album “When the heart emerges glistening”, w którego powstaniu, obok producentów firmy Blue Note, czuwał także Jason Moran. Tu także Ambrose podkreślił swoją więź z Corą - nie tylko dziękuje jej w pierwszych słowach książeczki, ale także dwie, wielkiej urody, miniatury o wspólnym tytule “Ayneh” mają dopisek - pierwsza [Cora] druga, wieńcząca płytę [Campbell].

Na krążku największe wrażenie robi chyba duet Ambrose’a z perkusistą Justinem Brownem - “My name is Oscar” - poświęcony Oscarowi Grantowi, 22-letniemu czarnoskóremu Amerykaninowi, zastrzelonemu - jak się później okazało bezpodstawnie - przez oficera policji w sylwestra 2009 roku w rodzinnym mieście Akinmusire’a - Oakland.
Inny temat powstał, gdy podczas ćwiczeń na trąbce spoglądajał od niechcenia w telewizor. Kiedy na ekranie pojawiły się zdjęcia z jaskinii Lechuguilla w Nowym Meksyku - jednej z najdłuższych, najgłębszych i najbardziej niezwykłych miejsc, odkrytych na Ziemi - Ambrose zaczął pod ten obraz improwizować. Tak powstały “The walls of Lechuguilla”.
Uważam, że dzisiejsza muzyka jest hybrydą wielu elementów. Kiedy nią nie jest, brzmi dziwnie, niewiarygodnie. Jak ktoś, należący do mojego pokolenia, może nie być pod wpływem popu czy hip-hopu, jeśli tylko to słychać wszędzie dookoła? -  mówił w wywiadzie dla New York Timesa. Właśnie w w tym mieście spędza teraz najwięcej czasu. Na trąbce najlepiej ćwiczy mu się na ławce w parku, zwrócony w stronę mostu na rzece Hudson. 

Na początku zeszłego roku napisał na twitterze: “w ciągu najbliższej dekady chciałbym tworzyć muzykę z:”. W dwóch kolejnych  tweetach zawarł listę 14 nazwisk i pseudonimów twórców tak różnych jak: diva jazzu Dianne Reeves, perkusista kwartetu Wayna Shortera Briand Blade, wokalistka i harfistka Joanną Newsom, raper Gonjasufi, producent Flying Lotus czy wykonujący głównie muzykę współczesną zespół perkusyjny So Percussion. 

Ambrose Akinmusire jest jednym z czołowych przedstawicieli wschodzącej grupy młodych muzyków, takich jak Robert Glasper, Esperanza Spalding, Jose James, Gretchen Parlato czy Kris Bowers, którzy bardzo szybko zyskali sobie uznanie nie tylko w jazzowym światku. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się "jaki brzmi nowy, młody jazz", powinien sięgnąć po ich nagrania. Akinmusire pierwszy raz przyjechał do Polski na Bielską Zadymkę Jazzową. Tak wspomina jego koncert Maciej Karłowski:

Nie jest wydarzeniem z gatunku wynalazków z ostatniej chwili, ani odkryciem nieprzeczuwanej dotychczas przestrzeni jazzowej. Jest w niej to wszystko, co w dekadach ubiegłych nieśli nam na swój sposób czy to Lee Morgan, a może trochę też i Woody Shaw, albo Wynton Marsalis, ale co ważne, szczególnie na kanwie tej wielkiej historii Ambrose szuka swojego głosu. Szuka go zarówno jako kompozytor, jak i trębacz o znakomitej technice, czasami oszałamiającej ekspresji i brzmieniu, ale także muzyk pozwalający zdarzeniom na scenie  toczyć się i dający sobie czas, aby rodzące się pomysły mogły swoim tempem nabierać ostatecznego kształtu. 

Szkoda byłoby przegapić jego koncert na tegorocznym Warsaw Summer Jazz Days.