Marcin Olak Poczytalny: 208

Dziś mój numer pokoju to 208. Już za kilka godzin ta liczba będzie pozbawiona znaczenia. Wieczorem zapamiętam kolejną, na jakieś 12 godzin. Potem będę znów mógł zapomnieć. Przenoszę na telefon pliki z muzyką. Nowy Mehldau, Ride into the Sun. Dziś może być trudno z jazdą w słońce; na niebie jest szara, ciężka szmata. Taka złota, polska jesień w odcieniach szarości, więc żeby choć muzyka zaświeciła. Pliki przeszły szybko, uprzejmość wyświadczona przez już nie najnowszą elektronikę.
Nadrabiam zaległości w korespondencji, piszę jakieś nuty. Uśmiecham się do kawałka tekturki, w której dostałem kartę do pokoju. I do zapisanej długopisem liczby 208. Żebym nie musiał za bardzo zapamiętywać, taki uprzejmy dystans. A Mehldau gra mi piosenki Eliotta Smitha. Temu ostatniego wyraźnie zabrakło dystansu, coś musiało trafić go zbyt mocno. Zostały piosenki, piękne, takie prosto w słońce. Lekkie i złote.
Słucham, mam jeszcze chwilę. Muzyka zaskakuje, tak, jak lubię. Czasem brzmi filmowo, czasem jak fortepianowa kameralistyka. A czasem to prostu piosenka, z gitarą i mandoliną. Na pozór to wszystko lekkie i słoneczne, ale przecież trafia. Mocno.
Przy Sweet Adeline Fantasy – a to jeden z najbardziej jazzowych utworów na tym albumie – dociera do mnie, że przecież ja się w zasadzie nie spodziewałem po tej płycie jazzu. Przewrotne, bo przecież pianista jak najbardziej jazzowy.. A z drugiej strony może właśnie dlatego, bo przecież w tę muzykę wpisana jest zmienność, niepewność, wychodzenie z ram. Takie oderwanie. Tym razem jazz Mehldaua powędrował w stronę słońca, dalej, zupełnie gdzie indziej, może nawet poza sam jazzowy idiom. I dobrze.
Chmury się odsunęły. Szarość nabrała wyrazistości, ale to tyle, jeśli chodzi o zmiany. Przez chwilę myślałem, żeby jeszcze pójść do sklepu, przecież jest przed hotelem… A nie, to było tydzień temu. Tu jest jakieś centrum handlowe, OK, może być. Obrazki za oknami są o tej porze roku w zasadzie takie same, mylą się, plączą; to na swój sposób jest nawet zabawne.
Domykam futerał, zakładam słuchawki, wychodzę. I już prawie nie pamiętam numeru pokoju.
- Aby wysyłać odpowiedzi, należy się zalogować.







