Krakowska Jesień Jazzowa 2017: Lucas Niggli - perkusja jako źródło improwizacji.

Autor: 
Piotr Wojdat
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat promocyjne

Każdy rodzaj muzyki ma swoje źródła, historię, czy tło społeczno-polityczne. O tym ostatnim pisać nie będę, ale chciałbym ukazać postać Lucasa Niggliego właśnie w kontekście tego, co esencjonalne w sztuce. Okazja ku temu jest znakomita, gdyż niebawem, razem z Charlotte Hug, wystąpi na Krakowskiej Jesieni Jazzowej.

Twórczość szwajcarskiego wirtuoza perkusji oraz rozmaitych, etnicznych instrumentów perkusyjnych również do banalnych nie należy. W składach minimalistycznych pod względem różnorodności stosowanego instrumentarium, potrafi zaprezentować wachlarz brzmień, w którym nie brakuje odniesień do nowoczesnych koncepcji improwizatorskich, jak i zagłębiania się w naturę, można by rzecz wręcz, że sedno tego wszystkiego, co nazywamy jazzem. Artysta poszukuje w ten sposób nowych rozwiązań brzmieniowych, a jednocześnie pokazuje jak w kalejdoskopie, gdzie te wszystkie skomplikowane formy improwizatorskie na multum instrumentów mają swoje umocowanie. Czyni to z efektami w kwintecie Big Zoom, dużych składach kontrabasisty Barry’ego Guya (np. London Jazz Composers Orchestra), DRUM Quartet czy Steamboat Switzerland.

 

Oczywiście w każdym z tych zespołów możemy poznać go od nieco innej strony. Według mnie najbardziej przekonujący jest w kameralnych odsłonach lub składach typowo perkusyjnych. Bywa, że mamy do czynienia z prawdziwą ucztą muzyczną, gdzie pojawiają się ślady ducha muzyki minimalistycznej, a zarazem transowej, groove’owej i plemiennej. Lucas Niggli zdaje się czuć w takich warunkach jak ryba w wodzie. Pławi się w eksperymentach z technikami, przedmiotami oraz grze na bębnach bez stosowania pałeczek - i zazwyczaj wychodzi mu to bardzo dobrze. W kwintecie Big Zoom w bardziej standardowy sposób traktuje swój instrument. Razem z puzonistą Nilsem Wogramem, klarnecistą Claudio Puntinem, basistą Peterem Herbertem oraz gitarzystą Philippem Schaufelbergerem plasują swój skład w ekstraklasie współczesnego improwizowanego jazzu. Grają muzykę, która przykuwa uwagę ze względu na umiejętny balans między tym, co nośne i melodyjne, a tym, co bardziej free i awangardowe.

 

Lucas Niggli oprócz wszystkiego tego, o czym pisałem wcześniej, jest nie tyle obiecującym perkusistą, co muzykiem z dużym doświadczeniem. Jego nazwisko można łączyć z takimi tuzami jak: Barry Guy, Trevor Watts, Fred Frith, Tom Cora, Ikue Mori, Andrew Cyrille czy Tim Berne. To i tak lista mocno skrócona, co by Państwa nie zanudzać. Ale to już samo w sobie robi wrażenie. A przed koncertem z Charlotte Hug, który już za moment się odbędzie, zaostrza też apetyt na więcej muzyki z udziałem Lucasa Niggliego. Czego sobie i Państwu życzę.